Radio Chrystusa Króla




Jezuniu Moja Miłości

PIĘKNY WIERSZ O RÓŻANCU

„W małej izdebce, tuż obok łóżka,

Z różańcem w ręku klęczy staruszka

Czemuż to babciu mówisz pacierze?

Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

 

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny

Moc mają ogromną, odpuszczają winy

Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy

Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

 

Pierwsza dziesiątka jest za papieża

Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła

Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

 

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie

A może w czyśćcu, lub większej potrzebie

Czwartą odmawiam w intencji syna…

Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

 

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu

Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości

Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

 

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny

Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga

Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

 

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,

Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu

Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

 

Awantury, alkohol, płacz i siniaki

Czemu swym dzieciom los zgotował taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,

Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

 

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,

Bogu polecam swych wnucząt udręki,

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,

Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

 

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie

Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły,

Bo los już taki musi być podły.”

Konflikt między Izraelem a Palestyną powrócił po tym, jak Trump przeniósł ambasadę USA z Tel Awiwu do Jerozolimy

– Obawiam się, że Amerykanie uznali, że nadszedł moment rozstrzygnięć na Bliskim Wschodzie – mówi w rozmowie z Onetem Piotr Łukasiewicz, były ambasador Polski w Afganistanie. Zdaniem dyplomaty decyzją o zerwaniu porozumienia nuklearnego z Iranem i przeniesieniu amerykańskiej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy Donald Trump „dzieli Europę i zastawia na nią śmiertelną pułapkę, w tym na Polskę”. 
  • Z powodu przeniesienia ambasady w Strefie Gazy doszło do śmiertelnych zamieszek. Kilkadziesiąt osób nie żyje, rannych liczy się w tysiącach
  • Zdaniem naszego rozmówcy odpowiedzialność za to ponosi Donald Trump. Prezydent USA nie ma wizji dotyczącej Bliskiego Wschodu. Na razie „podsyca i tak nie najlepsze nastroje”
  • Według Łukasiewicza Trump pogłębia kryzys w transatlantyckich relacjach. Rykoszetem może oberwać także Polska

Kamil Turecki: Czy Donald Trump ma krew na rękach?

Amb. Piotr Łukasiewicz: To jest pytanie o odpowiedzialność moralną każdego polityka, zwłaszcza tego, który dysponuje dużą armią i działa w tak wrażliwym rejonie, jak Strefa Gazy i Izrael.

Tyle, że tutaj nie musiała zadziałać żadna armia. Trump przeniósł ambasadę z Tel Awiwu do Jerozolimy.

Nie odpowiem na pytanie, czy Trump ma krew na rękach, bo byłoby to zbyt emocjonalne, ale podejmowane przez niego decyzje antagonizują już i tak skomplikowany i niemalże odwieczny spór Palestyńczyków z Izraelczykami. To, co się wydarzyło w ostatnich dniach zapisze się w historii podobnie jak wizyta premiera Ariela Szarona na jednym ze wzgórz. Od tego rozpoczęła się jedna z intifad.

Kto ponosi odpowiedzialność za to, co się stało w Strefie Gazy?

Za wzrost napięcia odpowiada prezydent Donald Trump, ponieważ swoimi decyzjami wprowadził do skomplikowanej sytuacji dodatkowe emocje i niepotrzebne komplikacje. Hamas z kolei nieodpowiedzialne wezwał Palestyńczyków do demonstracji. Koszt tej eskalacji ponieśli Palestyńczycy, którzy zginęli we wczorajszych starciach.

O zamieszki Biały Dom oskarża Hamas.

To jest już tylko przerzucanie się odpowiedzialnością. Fakty są następujące: nie uwzględniając miejscowej wrażliwości, Stany Zjednoczone zdecydowały się na przeniesienie swojej ambasady, a to zaogniło sytuację w regionie. Amerykańskie wsparcie polityczne, militarne i finansowe dla Izraela jest słuszne, ale trzeba jasno powiedzieć: przeniesienie ambasady było gestem symbolicznym. Spotyka się on z emocjonalnymi odpowiedziami. Jeśli prowadzi się odpowiedzialną politykę, wówczas gesty symboliczne wykonuje się z dużym wyczuciem. Stany Zjednoczone biorą na siebie ciężar sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Do bliskowschodniego kotła dorzucono też zerwane porozumienie nuklearne z Iranem…

… a to oznacza, że USA wracają na Bliski Wschód. Stoi to w sprzeczności z deklaracjami Donalda Trumpa, który zapowiadał przecież stopniowe wycofywanie się z regionu. Chciał zlikwidować tzw. Państwo Islamskie i wyjść z Syrii. To była zapowiedź kontynuacji polityki Baracka Obamy. Przeniesienie amerykańskiej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy i zerwanie porozumienia z Iranem to decyzje emocjonalne, które pogłębią chaos w tamtym rejonie. Trump nie prezentuje strategii i szerszej wizji dotyczącej Bliskiego Wschodu. Na razie jedynie podsyca i tak nie najlepsze Konflikt między Izraelem a Palestyną powrócił po tym, jak Trump przeniósł ambasadę USA z Tel Awiwu do Jerozolimy więcej: