Radio Chrystusa Króla




Jezuniu Moja Miłości

PIĘKNY WIERSZ O RÓŻANCU

„W małej izdebce, tuż obok łóżka,

Z różańcem w ręku klęczy staruszka

Czemuż to babciu mówisz pacierze?

Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

 

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny

Moc mają ogromną, odpuszczają winy

Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy

Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

 

Pierwsza dziesiątka jest za papieża

Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła

Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

 

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie

A może w czyśćcu, lub większej potrzebie

Czwartą odmawiam w intencji syna…

Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

 

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu

Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości

Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

 

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny

Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga

Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

 

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,

Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu

Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

 

Awantury, alkohol, płacz i siniaki

Czemu swym dzieciom los zgotował taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,

Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

 

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,

Bogu polecam swych wnucząt udręki,

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,

Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

 

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie

Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły,

Bo los już taki musi być podły.”

s. Wanda Boniszewska (1907-2003)

W Domu Głównym codziennie modlimy się w Waszych intencjach za wstawiennictwem s.Wandy. Intencje można przesyłać na adres:

wanda-boniszewska@o2.pl
albo:
Siostry od Aniołów
ul. Broniewskiego 28/30
05-510 Konstancin-Jeziorna

s. Wanda Boniszewska (1907-2003)

Wanda była czwartym dzieckiem Heleny i Franciszka. W Rodzinie Boniszewskich urodziło się jedenaścioro dzieci z czego troje zmarło niedługo po urodzeniu. Wanda od najmłodszych lat otrzymywała wychowanie religijne.

Tajemnica Jezusa zamkniętego w Tabernakulum od samego początku była dla Wandy zastanawiająca i pobudzająca do refleksji. Czytamy w jej Dzienniku:
„Pamiętam, jak razu jednego wzięli mnie rodzice na Mszę św. do kościoła, to całą moją modlitwą było powtarzanie:
„Biedny Bozia, zamknięty, jak tam smutno musi być!”.

Już do końca życia jej rysem charakterystycznym było dotrzymywanie towarzystwa osamotnionemu w Tabernakulum Jezusowi – jak Go nazywała – Więźniowi Miłości.
Pozostawia to zadanie również swoim duchowym Braciom i Siostrom.
Droga s. Wandy do Zgromadzenia Sióstr od Aniołów nie była pozbawiona trudu i prób. Jezus od początku umacniał swoją Oblubienicę przez cierpienie.
Pierwsze śluby s. Wanda złożyła 2 sierpnia 1928 r.
2 sierpnia 1933 złożyła śluby wieczyste.
Po pierwszych ślubach Jezus określił jej misję:
Chcę, byś cierpiała dla mnie, wybrałem cię dla wynagrodzenia zniewag, których doznaję od dusz mnie poświęconych, chcę również, abyś cierpiała dla Zgromadzenia…
W 1930 r., a więc podczas ślubów czasowych s. Wanda zapisała w swoim Dzienniku: „Dziś po Komunii zrozumiałam, że chcesz, abym poświęciła całkowicie siebie na ofiarę za obojętnych kapłanów i za Zgromadzenie Sióstr Anielskich” (ZI 52).
Usłyszała od Jezusa również to, że jest odrzucany i niezrozumiany przez swoich najbliższych – Kapłanów i Siostry zakonne. Więzień Miłości chciał, żeby ona przez niezrozumienie i odrzucenie wynagradzała Jego Sercu boleść, którą przeżywa. Od tamtej pory modlitwa i ofiara w intencji kapłanów i Zgromadzenia stała się jej zadaniem, które wypełniała do końca swojego życia.
Uczy swoich duchowych Braci i duchowe Siostry, żeby codzienne zmagania, niezrozumienie, odrzucenie przeżywali w duchu wynagrodzenia Jezusowi za Kapłanów i osoby konsekrowane.
Uczestnictwo w Męce Jezusa jest szczególnym darem. S.Wanda otrzymała łaskę stygmatów oraz łaskę ekstaz i głębszego poznania Boga.
Zapowiedź stygmatów miała już kilka razy, ale odczuwanie stale bólu w miejscach gdzie Jezus miał rany (ręce, nogi, bok, korona cierniowa) nastąpiło od 1927 r. Były to tzw. Stygmaty wewnętrzne.
Stygmaty zewnętrzne s. Wanda miała od 1933 r. Były one widoczne jeszcze w obozie.
Potem, po powrocie z obozu, s.Wanda zapisuje, że odczuwa ból, ale śladów zewnętrznych nie ma. Znaczyłoby to, że potem miała stygmaty wewnętrzne. Nie da się ustalić ostatecznej, dokładnej daty ich zniknięcia, ponieważ s. Wanda tego już nie zapisała.
11.04.1950 r. s.Wanda zostaje aresztowana, a 10.02.1951 r. zapada wyrok sądu skazujący ją na zesłanie na Syberię.
22.08.1956 r. – W dzień Serca Maryi s.Wanda zostaje wezwana przed Komisję, która uwalnia ją z niesłusznych zarzutów. Otrzymuje kartę repatrianta Nr 21170.
Podczas pobytu na zesłaniu nie traci wiary, ale świadectwem swojego życia pobudza innych do zwrócenia się ku Bogu.
Uczy nas, że nawet w trudnych warunkach trzeba pamiętać o Tym, który nas kocha i nie przestawać mówić o Nim nie tyle słowami co postawą i świadectwem życia.
S. Wanda umiera 02.03.2003 r. w domu głównym Konstancinie-Jeziornie w obecności swoich współsióstr ze Zgromadzenia, w atmosferze modlitwy i skupienia.
Bez fanfar, bez fleszy aparatów, bez rozgłosu. Odeszła tak, jak żyła – całkowicie oddana Bogu i Jego sprawom, skupiająca na Jezusie, a nie na sobie.
Pozostawiła nam zadanie – być bardziej dla Boga i przez modlitwę i ofiarę wspierać tych, którzy są Bogu Najbliżsi – Kapłanów.
Czy podołamy temu zadaniu??
W Domu Głównym codziennie modlimy się w Waszych intencjach za wstawiennictwem s.Wandy. Intencje można przesyłać na adres:
wanda-boniszewska@o2.pl
albo:
Siostry od Aniołów
ul. Broniewskiego 28/30
05-510 Konstancin-Jeziorna