Radio Chrystusa Króla




Jezuniu Moja Miłości

PIĘKNY WIERSZ O RÓŻANCU

„W małej izdebce, tuż obok łóżka,

Z różańcem w ręku klęczy staruszka

Czemuż to babciu mówisz pacierze?

Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

 

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny

Moc mają ogromną, odpuszczają winy

Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy

Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

 

Pierwsza dziesiątka jest za papieża

Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła

Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

 

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie

A może w czyśćcu, lub większej potrzebie

Czwartą odmawiam w intencji syna…

Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

 

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu

Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości

Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

 

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny

Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga

Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

 

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,

Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu

Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

 

Awantury, alkohol, płacz i siniaki

Czemu swym dzieciom los zgotował taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,

Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

 

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,

Bogu polecam swych wnucząt udręki,

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,

Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

 

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie

Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły,

Bo los już taki musi być podły.”

Niedziela, 7 października 2018 XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA

Podobny obraz
(Mk 10, 2-16)
Faryzeusze przystąpili do Jezusa, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając, zapytał ich: „Co wam przykazał Mojżesz?” Oni rzekli: „Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić”. Wówczas Jezus rzekł do nich: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela”. W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: „Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo”. Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.
 
Podobny obraz
Reguły pasterskiej św. Grzegorza Wielkiego, papieża
 

Pasterz niech będzie roztropny w milczeniu, a pożyteczny w mówieniu
Pasterz niech będzie roztropny w milczeniu, a pożyteczny w mówieniu; nie powinien rozgłaszać tego, o czym należałoby milczeć, ani zamilczać tego, co się powinno powiedzieć. Albowiem podobnie jak nierozważne słowo wprowadza w błąd, tak nieroztropne milczenie pozostawia w błędzie tych, którzy mogliby poznać prawdę. A tymczasem nierozważni pasterze w obawie przed utratą ludzkich względów często powstrzymują się od otwartego głoszenia tego, co słuszne. Nie strzegą owczarni – powiada Prawda – z gorliwością dobrych pasterzy, ale postępują jak najemnicy, uciekając w obliczu nadchodzącego wilka i zasłaniając się milczeniem. 
Dlatego Pan karci ich przez proroka, mówiąc: „To nieme psy, niezdolne, by zaszczekać”. Dlatego też uskarża się dalej w słowach: „Nie stanęliście naprzeciw ani nie budowaliście murów wokół domu Izraela, by się ostać w walce w dniu Pana”. Stanąć naprzeciw oznacza odważnym słowem stanąć w obronie owczarni przeciw władcom tego świata. Ostać się w walce w dzień Pana oznacza stawić czoła wojującym bezbożnym ze względu na umiłowanie sprawiedliwości. 
Czymże jest dla pasterza lęk przed mówieniem prawdy, jeśli nie ucieczką w milczenie? Kto zaś staje w obronie owczarni, ten wznosi przeciwko nieprzyjaciołom mur wokół domu Izraela. Dlatego powiedziano popadającemu w grzechy ludowi: „Prorocy twoi miewali dla ciebie widzenia próżne i bezsensowne; nie odsłaniali twej nieprawości, by cię nakłonić do nawrócenia”. W Piśmie świętym proroków nazywa się niekiedy nauczycielami, którzy przez ujawnienie przemijalności rzeczy obecnych ukazują przyszłe. Słowo Boże wyrzuca im fałszywe widzenia, bo lękając się wystąpić przeciwko złu, tchórzliwie schlebiają grzesznikom, obiecując bezpieczeństwo. Nie odsłaniają nieprawości grzeszników, ponieważ powstrzymują się od karcenia. 
Słowa skarcenia są jakby kluczem, który odsłania winę, nierzadko nie znaną nawet temu, kto ją popełnił. Stąd święty Paweł powiada: „Aby mógł przekazywać zdrową naukę i przekonywać opornych”. Stąd i Malachiasz mówi: „Wargi kapłana powinny strzec wiedzy, a wtedy pouczenia będą u niego szukali, bo jest on wysłannikiem Pana Zastępów”. Stąd także Pan upomina przez Izajasza: „Krzycz na całe gardło, nie przestawaj, podnoś twój głos jak trąba”. 
Tak więc ktokolwiek staje się kapłanem, podejmuje się zadania herolda. Ma on ogłaszać nadejście straszliwego Sędziego, który się zbliża. Jeśli więc kapłan nie umie sprawować posługi głoszenia, jakże będzie wołał ów niemy herold? Dlatego właśnie Duch Święty spoczął nad pierwszymi pasterzami w postaci języków; tych, których napełnił, uczynił natychmiast zdolnymi do głoszenia o Nim.
                                                    Znalezione obrazy dla zapytania KOCHAC I PRZEBACZAC

„Błogosławiony każdy, kto boi się Pana, kto chodzi Jego drogami” (Ps 128, 1)

Pierwsze czytanie, psalm responsoryjny i Ewangelia z dnia zbiegają się w temacie rodziny. Ze Starego Testamentu czytamy wspaniałą kartę Księgi Rodzaju (2, 18-24), gdy Bóg przyprowadza przed człowieka „wszelkie zwierzęta ziemne i wszelkie ptaki powietrzne” (tamże 19), aby każdemu dał nazwę i przekonał się, czy między nimi znajduje się odpowiednia „pomoc” dla niego. Adam daje nazwę każdemu zwierzęciu, lecz żadne nie zaspokaja jego potrzeby towarzystwa i miłości. Wśród tak wielkiej rozmaitości istot żyjących człowiek zostaje sam, oddalony od wszystkich, wskutek najwyższego daru rozumu i woli, który go czyni „obrazem” Boga. Wówczas Bóg stara się wypełnić jego samotność: „Nie jest dobrze, zęby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc” (tamże 18). Stwarza niewiastę, a kiedy mu ją ukazuje, Adam unosi się radością, rozpoznając w niej towarzyszkę we wszystkim podobną do siebie: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!” (tamże 23). Niewiasta stworzona, aby stać się pomocą dla mężczyzny, uzupełnia go, podobnie jak on ją uzupełnia. Ta sama natura ludzka, lecz zróżnicowana w obydwu płciach, które według planu Bożego mają wielkie zadanie dopełniać się, podtrzymywać wzajemnie i współpracować z Nim dla rozmnożenia rodzaju ludzkiego. Stąd wniosek: „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (tamże 24). Nierozerwalność małżeństwa tutaj ma swój korzeń, swoje głębokie i święte uzasadnienie.

Kiedy faryzeusze będą pytali Jezusa o rozwód (Mk 10, 2-16), dozwolony przez Mojżesza w pewnych wypadkach, wtedy nie uczyni On żadnej różnicy, lecz zniesie go w sposób najbardziej bezwzględny odwołując się właśnie do tych słów Pisma. Pan oświadcza, że prawo Mojżeszowe było dane „przez wzgląd na zatwardziałość serc” ludzi (tamże 5), na początku zaś stworzenia nie było tak, Bóg bowiem stwarzając mężczyznę i niewiastę chciał, by byli złączeni „tak, by byli oboje jednym ciałem”. I kończy: „Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela” (tamże 9). Kiedy uczniowie prosili Go o dalsze wyjaśnienie, Jezus potwierdził jeszcze tę naukę. W ten sposób nierozerwalność małżeństwa, potwierdzona już w zaraniu ludzkości, została w pełni odnowiona przez Pana. Ona zabezpiecza trwałość i świętość rodziny nie tylko dla dobra małżonków, lecz także dla dobra dzieci. Ewangelia dzisiejsza opatrznościowo kończy się urywkiem dotyczącym dzieci. Uczniów znudziło to nieustanne gromadzenie się małych wokół Mistrza, usiłowali więc je oddalić, a oto Jezus mówi: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże” (tamże 14); a biorąc je w objęcia i błogosławiąc, bez wątpienia przyjmował i błogosławił także matki, które je prowadziły. Zadaniem rodziców chrześcijańskich jest właśnie „wpajać chrześcijańskie nauki i ewangeliczne cnoty potomstwu przyjmowanemu z miłością od Boga” (KK 41). Naśladując ten przykład niewiast żydowskich, rodzice powinni prowadzić swoje dzieci do Jezusa, aby je błogosławił, aby wzrastając w Jego szkole, zachowały niewinność i kiedyś weszły do królestwa niebieskiego przygotowanego dla nich. W ten sposób małżeństwo przyczynia się do rozszerzenia królestwa Bożego, podobnie jak przyczynia się do tego, chociaż innymi drogami, dziewictwo poświęcone Bogu. Dwa różne powołania, lecz równie potrzebne i uzupełniające się. To, co rodzice czynią w obrębie rodziny dla wychowania chrześcijańskiego własnych dzieci, to samo ludzie poświęceni Bogu robią w społeczeństwie na rzecz dzieci innych ludzi, szczególnie najbardziej opuszczonych i potrzebujących przewodnictwa, by spotkać Jezusa i żyć według Ewangelii.

  • Boże, Ty mocą swojej potęgi stworzyłeś wszystko z niczego, Ty wprowadziwszy ład na początku wszechświata dałeś człowiekowi stworzonemu na obraz Boży niewiastę jako nieodłączną pomoc, aby byli już odtąd oboje tylko jednym ciałem, a przez to pouczyłeś nas, że nigdy nie wolno rozłączyć tego, co z Twojego rozporządzenia miało jeden początek.
       Boże, Ty uświęciłeś związek małżeński przez tak podniosłą tajemnicę, że stał się on obrazem mistycznego związku Chrystusa z Kościołem. Z Twojej woli niewiasta łączy się z mężem, a związek ten, ustanowiony na początku, otrzymuje tak szczególne błogosławieństwo, iż go nie unicestwia ani kara za grzech pierworodny, ani wyrok potopu. Zwróć swoje dobrotliwe spojrzenie, o Panie, na każdą oblubienicę chrześcijańską, która jednocząc się ze swoim oblubieńcem, pragnie umocnienia Twoim błogosławieństwem. Niech ten związek będzie dla niej związkiem miłości i pokoju, aby mogła naśladować przykład świętej oblubienicy wychwalanej przez Pismo święte. Niech jej zawierzy serce oblubieńca; i uważając ją za towarzyszkę i współuczestniczkę życia łaski, niech odnosi się do niej zawsze z należytym uszanowaniem, miłuje ją, jak Chrystus umiłował swój Kościół.
       Udziel, o Panie, łaski, aby małżonkowie trwali niewzruszenie w wierze, wierni swoim obowiązkom i zawsze zjednoczeni, i jaśnieli nieskazitelnością życia. Umocnieni nauką Ewangelii niech się staną dla wszystkich prawdziwymi świadkami Chrystusa; obdarz potomstwem rodziców cnotliwych; niechaj oglądają potomstwo swych dzieci i doczekają się w końcu pogodnej starości, i osiągną życie wieczne w królestwie niebieskim (Mszał Polski: modlitwy mszy [7] Za nowożeńców).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 278

                                    Podobny obraz

Nowenna o przebaczenie, czyli 9 dni prowadzących do wewnętrznego uzdrowienia

Ta nowenna pomoże Ci zrozumieć, czym tak naprawdę jest przebaczenie i krok po kroku poprowadzi po drodze wewnętrznego uzdrowienia.

Przebaczenie jest aktem woli, a nie, jak zwykło się sądzić, uczuciem. Jednym słowem, należy chcieć przebaczyć i zabiegać o to. Przez najbliższe 9 dni będziemy wnikali w istotę przebaczenia i wykonywali drobne ćwiczenie. Nowennę najlepiej rozpocząć w sobotę, a zakończyć mszą świętą w niedzielę kolejnego tygodnia.

Dzień 1

Pierwszego dnia wzbudź w sobie intencję modlitwy o pokój i uzdrowienie dla Twojego serca. Obejmij modlitwą również Twoich przyjaciół i wrogów.

Rozważanie. Pierwszy krok w kierunku przebaczenia to „chcieć przebaczyć” i „chcieć przyjąć przebaczenie”. To jest właśnie podstawa żalu w sakramencie pokuty, aby nasze grzechy mogły być przebaczone: chcieć, pragnąć z całego serca, by Bóg nam przebaczył.

Ten cudowny sakramentalny gest wobec naszej duszy jest zaproszeniem do tego, byśmy byli równie wyrozumiali i miłosierni dla każdego, kto nas zranił oraz impulsem do refleksji: Bóg przebaczył mi gorsze przewinienia. Kimże więc ja jestem, by chować urazę?

Pamiętajmy, że pokój wewnętrzny nie wypływa z braku problemów, lecz z pewności, że Bóg ma kontrolę nad wszystkim nawet w najtrudniejszych sytuacjach i potrafi obrócić w błogosławieństwo największe dramaty.

Zanim Jezus dokonał jakiegoś uzdrowienia mawiał: „Niech pokój będzie z Tobą”. To oznacza, że uzdrowienie zarówno wewnętrzne jak i fizyczne ma bezpośredni związek z pokojem serca. Niezależnie od tego, ile się modlisz, jeżeli brak pokoju w Twoim wnętrzu, masz małe szanse na powrót do zdrowia, ponieważ dusza i ciało są ze sobą ściśle związane. Oczywiście, należy prosić i zabiegać o uzdrowienie ciała, ale ono zawsze powinno iść w parze z uzdrowieniem duszy.

Pokój serca zależy bezpośrednio od naszej zdolności i gotowości do przebaczenia. Bóg pragnie oczyścić i usunąć z naszej duszy jakikolwiek ślad nienawiści, żalu, pychy, który utrudniałby nam wzrastanie w miłości, ale musimy Mu na to pozwolić, musimy dać Mu wolną rękę, by dokonywał w nas swoich cudów. Jak? Mówiąc Mu po prostu: „Tak, zgadzam się. Nie wiem jak, ale tak, chcę…”.

Ćwiczenie. Na początek sporządź listę osób, którym pragniesz wybaczyć i od których potrzebujesz przebaczenia. Wykorzystamy ją ostatniego dnia nowenny.

Dzień 2

Drugiego dnia wzbudź w sercu intencję modlitwy o to, by Bóg obdarzył Cię większą zdolnością do empatii i wyrozumiałością dla błędów bliźnich.

Rozważanie. „Panie mój, ześlij mi pokój, który jedynie Ty potrafisz dać …”. Oczywiście, to ogromnie bolesne, kiedy ktoś nas rani czy znieważa, szczególnie jeśli jest to ktoś, kogo kochamy, czy też ktoś, od kogo oczekujemy miłości bezwarunkowej, na przykład nasi rodzice. Ale posłuchaj… Wszystko się zmieni, jeżeli tylko zdołasz dostrzec i zrozumieć, że przez tego, kto Cię skrzywdził przemawia jego własny ból, jego własne poczucie odrzucenia, że ta osoba również kiedyś została zraniona, że pośród krzyku i obelg, jedyne co robi, to rozpaczliwie daje znać, że potrzebuje miłości. Zrozumiesz, że ta osoba nie miała nic więcej do ofiarowania, że jedynie to była w stanie Ci dać.

Jak mam być wyrozumiałym dla kogoś, kto tak bardzo działa mi na nerwy? Jak mam tolerować jego wady? To wcale nie takie trudne – „mam nad sobą kontrolę”. Jeżeli dam się wytrącić z równowagi, utracę wewnętrzny pokój, a to będzie ze szkodą dla mojej duszy. Nasz Pan zaprasza nas do tego, byśmy cierpliwie znosili się nawzajem… Zatem nic prostszego, pozostaje nam zaakceptować bliźnich z ich wadami, tak jak Bóg akceptuje nasze… Co Ty na to?

„Takie winno być nasze rozumowanie: skoro Pan nie odmienił jeszcze danej osoby, nie usunął od niej określonej niedoskonałości, to znaczy, iż toleruje ją taką, jaka jest. On cierpliwie czeka stosownej chwili. Ja winienem być podobny do Niego. Mam się modlić i być cierpliwym. Nie należy więcej wymagać niż Bóg i być bardziej niecierpliwym niż On. Czasami sądzę, że mój pośpiech motywuje miłość. Bóg jednak kocha nieskończenie bardziej niż ja, a przecież Mu się nie śpieszy”. (Szukaj pokoju i idź za nim / Jacques Philippe)

Ćwiczenie. Podczas wieczornej modlitwy przywołaj myślami tę osobę, która, w Twojej ocenie najbardziej Cię skrzywdziła. Skieruj do niej swoje serce i myśli, i z całkowitą szczerością powiedz jej: usprawiedliwiam Cię i przebaczam Ci, ponieważ teraz rozumiem, że dałeś mi jedynie to, co byłeś w stanie mi dać.

Dzień 3

Trzeciego dnia wzbudź w sobie intencję modlitwy, aby Bóg obdarzył Cię większym męstwem do przezwyciężenia wszelkiej pychy, jaka Cię oddziela od miłości.

 

Rozważanie. Jak wielka musi być ludzka pycha, wyhodowana na gruncie zadufania, że sam Jezus dopuścił do siebie taką pokusę, chcąc pokazać nam, jak z nią walczyć.

Pycha i nasze ego są nierozłączne. W naszym myśleniu możemy wpaść w taką pułapkę: Za kogo on się uważa, że pozwala sobie mnie obrażać? Teraz ja Cię zapytam: Za kogo Ty się uważasz, że ten ktoś nie miałby Cię obrazić? Trzeba odesłać pychę na należne jej miejsce, na dno przepaści, trzeba wykazać się dojrzałością i starać się zawsze dostrzegać dobro obecne w drugim człowieku. Nie potrafisz dostrzec niczego dobrego?

Nadszedł czas na rzetelną refleksję nas sobą. Musisz uznać w sumieniu, że pycha jest Twoją nieodłączną towarzyszką i zasłania przed Tobą fakt, że każdy nosi w sobie cząstkę dobra. Jak mawiał święty Augustyn: „Staraj się posiąść te cnoty, których według Ciebie brak Twoim bliźnim. Przestaniesz wtedy dostrzegać ich wady, ponieważ sam się ich wyzbędziesz”.

Podsumowując: WADY, KTÓRE DRAŻNIĄ CIĘ U INNYCH, NOSISZ WE WŁASNYM SERCU. Pycha nie dodaje ci skrzydeł, a ciągnie w dół. Potrzeba wielkiej pokory, by rozpoznać w sobie wszelkie te sprawy, w których musimy się poprawić ze względu na naszą miłość do Boga. Poproś Go, by udzielił Ci łaski patrzenia na innych Jego oczyma, szczególnie na tych, których najtrudniej Ci zaakceptować.

Ćwiczenie. Pomyśl o tej osobie, która najbardziej Cię drażni. Jaki czuły punkt dotyka w Tobie? W jaki sposób wytrąca Cię z równowagi i co dokładnie Cię w niej irytuje? Co potrzebujesz w sobie zmienić, aby jej postępowanie czy postawa przestały Ci przeszkadzać?

Dzień 4

Czwartego dnia wzbudź w sobie intencję modlitwy o to, by Bóg obdarzył Cię większym opanowaniem, abyś potrafił kontrolować swój wybuchowy czy porywczy temperament.

–– ADVERTISEMENT ––

 

Rozważanie. Ach ten nieszczęsny gniew, który popycha nas do mówienia tego, co w duchu miłosierdzia powinniśmy zachować dla siebie i do przemilczania tego, co kierowani miłością bliźniego powinniśmy powiedzieć!

Ileż to razy skarżymy się: „ale mnie wkurzył ten gość”, „to on mnie doprowadził do takiego stanu”. Zdajesz sobie sprawę, że całkowitą władzę nad sobą oddajesz komuś innemu? Odbierz mu ją!

Ta władza należy wyłącznie do Ciebie, ponieważ właśnie Tobie powierzył ją Bóg. Ta władza to nic innego jak wolna wola we własnych wyborach. Możesz, za przykładem św. Pawła, postanowić, że nikomu nie pozwolisz odebrać sobie wewnętrznego pokoju, ponieważ wszystko możesz w Tym, który Cię umacnia.

Nie zapominaj, że Twoja zdolność do przebaczania wiele mówi o rozmiarach Twego serca i o Twojej hojności. Jeżeli nie potrafisz przebaczyć, zwyczajnie zwróć się do Boga, czyli do „Przebaczenia, które stało się człowiekiem”, takimi słowami: Nie wiem, jak to zrobić. Poucz mnie Ty i daj mi serce na miarę Twojego.

Wielokrotnie zdarza się, że tym czego Bóg potrzebuje, aby zdziałać cuda w twojej duszy, jakim jest moc przebaczenia, to Twoja gotowość do zwalczenia tego „raka”, jakim są dla Twojego wnętrza pretensje, gniew i poczucie krzywdy. Bóg pragnie, by Twoje życie stało się szkołą pokory.

Ćwiczenie: przyjrzyj się uważnie sobie i swoim reakcjom. Czemu oddałeś kontrolę nad Twoim wewnętrznym pokojem? Wobec czego czy też kogo wybuchasz gniewem? Dlaczego tak się dzieje? Kiedy poczujesz, że lada moment stracisz panowanie nad sobą, wypowiedz ten akt strzelisty: „Sędzio sprawiedliwy, sędzio sprawiedliwy, poskrom duszę moją”.

Dzień 5

Piątego dnia wzbudź w sobie intencję modlitwy o to, by Bóg wymazał z Twojej duszy najmniejszy choćby ślad poczucia krzywdy, które nie pozwala Ci z serca przebaczyć.

–– ADVERTISEMENT ––

 

Rozważanie. Pielęgnowana w sercu zadra, zwana również resentymentem, jest trucizną, którą sami zażywamy, chcąc zabić tego, kto nas skrzywdził. W słowie resentyment kryje się element „re” oznaczający powtórzenie, czyli żywić resentyment to ponownie przeżywać swoją krzywdę.

Resentyment to rozkosz dla naszego ego, które mówi nam: „Masz rację. Nie zasługujesz na takie traktowanie”. Uważaj na te słowa! Bardzo się rozczulamy nad tym, jak zostaliśmy zranieni, ale rzadko myślimy i ubolewamy nad tym, jak bardzo skrzywdziliśmy innych.

Resentyment można porównać do bielma na oczach. Nie pozwala nam ono widzieć wyraźnie światła, stąd nie jesteśmy w stanie rozkoszować się żywymi barwami otoczenia. Dokładnie na tym polega resentyment, jest niczym bielmo na duszy, które nie pozwala nam ani przyjmować, ani doświadczać pełni miłości Boga ani Jego łask; uniemożliwia nam całkowite przyjęcie światła Ducha Świętego.

Usłyszałam kiedyś z ust pewnego kapłana bardzo celne spostrzeżenie: kiedy Jezus nakazał nam przebaczać naszym nieprzyjaciołom, nie zaproponował niczego heroicznego, a coś praktycznego. Zwyczajnie zachęcił nas do tego, byśmy nie oddawali kontroli nad sobą naszym nieprzyjaciołom.

Przebaczyć to puścić wolno; to pozostawić tego, kto nas skrzywdził w jedynych rękach, jakie potrafią się nim zająć – w Bożych rękach. Przebaczenie nie wyraża się w życzeniu komuś ani dobrze, ani źle; polega na tym, aby się otrząsnąć, odrzucić kogoś, rzucić, ale nie w próżnię czy przepaść, tylko w ręce Boga, mając pewność, że już On będzie wiedział co z nim począć.

Pasuje tutaj chińskie przysłowie, które brzmi: „Twój wróg zranił Cię raz, wspomnienie o nim – tysiąc razy”. Dajmy na to, że ktoś oszukał Cię 5 maja 2010 roku. Jeżeli nie przestaniesz tego rozpamiętywać, rozdrapywać ran, wracać myślami do tego, że zostałeś oszukany, że to, że tamto, na własne życzenie doprowadzisz do tego, że ta osoba stale będzie Cię oszukiwała aż do obecnej chwili, pomimo iż faktycznie skrzywdziła Cię wyłącznie tamtego dnia. Rozumiesz, prawda?

To właśnie dlatego przebaczenie nie tyle jest heroiczne, co praktyczne. Zauważ, że ani razu nie sugerowałam, byś życzył dobra Twojemu krzywdzicielowi, ponieważ, kiedy ktoś zadaje Ci ból, powiedzenie, że dobrze mu życzysz brzmi mało autentycznie. Pierwszy krok jest praktyczny – wejść na drogę do przebaczenia, a etap heroiczny – dobrze życzyć i błogosławić – przyjdzie z czasem i z pomocą Bożą.

Resentyment przykuwa mnie do przeszłości i dopóki będę trwał w postawie wyłącznego użalania i rozczulania się nad sobą, na tyle na ile zrobię z siebie ofiarę, na tyle pozbawię się autentycznego współczucia, jakie ma dla mnie Bóg.

Tak bardzo jestem skoncentrowany na własnej osobie w poszukiwaniu podstaw bądź wyjaśnienia dla doznanej krzywdy, że nie dostrzegam całego zdroju miłosierdzia i przebaczenia, jaki Bóg mi zsyłał za każdym razem, kiedy to ja Go obraziłem. A co gorsza nie dociera do mnie odpowiedź, jaką On chce mi dać, to znaczy Jego cudowny plan miłości wobec mnie.

Zatem pierwszy krok na drodze do uzdrawiającego przebaczenia to puścić wolno, zrezygnować, odpuścić… Zdecydowanie odciąć się od wszelkich myśli dotyczących odwetu, poczucia krzywdy czy użalania się nad sobą. W pełni świadomie decyduję się odrzucić tę postawę, nie wchodzić w to, zostawić krzywdę za sobą, aby do mnie nie przylgnęła.

Składam moje ja, mój ból, moje poczucie krzywdy i wszelkie inne uczucia, które nie pozwalają mi odciąć się od tej sytuacji u stóp Krzyża, w ręce Tego, kto jest żywym zdrojem przebaczenia. Fakt, że decyduję się nie dopuszczać do głosu mojego „zranionego ego”, nie oznacza, iż problem zniknie czy też samoistnie się rozwiąże; oznacza natomiast, że powierzam go Bogu i Jemu zostawiam rozwiązanie.

 

Ćwiczenie: Skorzystajmy z tego wielkiego daru, jaki dał nam Bóg w postaci naszego opiekuna i powiernika – naszego Anioła Stróża. Proś Ducha Świętego i Twojego Anioła Stróża, byś dojrzał umysłem osobę, która najbardziej potrzebuje Twojego przebaczenia, gdyż może nie jesteś pewien kto to jest. Poproś Twojego Anioła, by sprzymierzył się z Aniołem Stróżem tej osoby, aby dotarło do niej płynące z Twojego serca przesłanie: „W imię Jezusa, z Mocy i Łaski Bożej, przebaczam Ci i pozwalam Ci odejść”. Amen.

Dzień 6

Szóstego dnia wzbudź w sobie intencję modlitwy o to, by Bóg uczynił Cię narzędziem pokoju w rodzinie, abyś potrafił miłością przezwyciężyć każdy konflikt rodzinny.

 

Rozważanie. Moja rodzina to mój domowy Kościół. „Gdybym tak miał innego ojca; gdyby mój brat był milszy; gdybym urodził się w innej rodzinie… Życie może nam minąć na takim protestowaniu i życzeniowym myśleniu. Dość już tego! „Właśnie w tej rodzinie miałeś przyjść na świat, abyś stał się tym, kim jesteś”.

Czego nauczał nas Chrystus? Nigdy nie mówił, że nasze życie pozbawione będzie problemów, ale że przyszedł pokazać nam drogę do ich rozwiązania. Jezus dostrzegał, że świat zasadniczo jest skomplikowany i pełen przeszkód; nigdy nie obiecywał życia bez problemów, zapewniał natomiast o tym, że znajdziemy sposoby na rozwiązanie ich oraz narzędzia do przezwyciężania trudności. Jedyny warunek to zaufać i być Mu posłusznym.

Sztuka harmonijnego i szczęśliwego życia nie polega na unikaniu problemów, lecz na poszukiwaniu rozwiązań, szczególnie w naszym rodzinnym gronie. Jakże łatwo jest kochać i przyjmować uroczego i przemiłego człowieka, z którym świetnie się rozumiemy! Spróbujmy jednak serdecznie objąć tego, kto działa nam na nerwy, drażni czy nawet doprowadza nas do szału. Dlaczego tak trudno nam wcielić w życie powiedzenie: „Kochaj mnie, kiedy najmniej na to zasługuję, bo właśnie wtedy najbardziej tego potrzebuję”?

Jak rozgrywa się bitwy i wychodzi się z nich zwycięsko w przypadku rodzinnych konfliktów? Na kolanach! Właśnie tak, potrzeba wtedy mniej słów, a więcej modlitwy. Padnij przed Bogiem na kolana, wyznaj Mu swoje winy i weź na siebie część odpowiedzialności za powstały konflikt, rób, co do Ciebie należy bez użalania się nad sobą, a zobaczysz pierwsze oznaki prawdziwego CUDU pokoju w Twojej rodzinie.

Cios od bliskiej osoby prawdopodobnie zranił Cię do żywego i zadał ci ból. Ale czy choć przez moment zastanowiłeś się nad tym, że zanim skrzywdziła ona Ciebie, wpierw zraniła i obraziła Boga. Czy jest Ci to obojętne?

Najpotężniejszą bronią w Twoim ręku, która zapewni Ci zwycięstwo w tej rodzinnej walce, jest modlitwa. Proś Boga z ufnością o to, by odmienił zarówno Twoją duszę, jak i wnętrze Twoich bliskich, a także o to, by wskazał Ci drogę prowadzącą do ich serc.

Ćwiczenie: Ponownie kierujemy się do tego opiekuna i powiernika, jakim jest ofiarowany nam przez Boga Anioł Stróż. Zwróć się do Ducha Świętego i Twego Anioła Stróża z prośbą o to, byś dojrzał umysłem tego krewnego, który najbardziej potrzebuje zapewnienia o Twojej miłości, jeżeli nie masz jasności, kto to jest.

Poproś Twojego Anioła, by sprzymierzył się z Aniołem Stróżem tej osoby, aby otrzymała płynące z Twojego serca przesłanie. Możesz powiedzieć jej na przykład: „Chcę Ci przypomnieć, że Cię kocham i akceptuję Cię takim, jaki jesteś, dokładnie tak, jak i Bóg mnie kocha i akceptuje takim, jaki jestem”.

Dzień 7

Siódmego dnia wzbudź w sobie intencję modlitwy o to, by Bóg na stałe wypełnił Twoje serce miłością, dzięki czemu w każdym konflikcie będziesz gotów jako pierwszy wyciągnąć rękę do zgody.

–– ADVERTISEMENT ––

 

Rozważanie. Pierwszy krok, jaki należy uczynić na drodze ku prawdziwemu przebaczeniu to przyznać w pokorze, że ja również zawiniłem i potrzebuję przebaczenia. W tym wspaniałym akcie pokory, kiedy to na kolanach błagam Boga o przebaczenie i żałuję za moje przewinienia i wszelki brak miłości bliźniego, On nie tylko mi przebaczy i przygarnie mnie z otwartymi ramionami, jak kolejnego syna marnotrawnego, ale obok cudownego daru Swego miłosierdzia, ześle mi całe mnóstwo łask, a pośród nich umiejętność i męstwo, bez których nie zdołam przebaczyć innym.

Nie ma mowy, abym o własnych siłach był w stanie udzielić szczerego i całkowitego przebaczenia moim bliźnim; aby tak się stało, w mojej duszy musi zamieszkać Żywy Bóg. Pamiętajmy, że przebaczenie jest aktem woli i jako takie potrzebuje zaledwie odrobiny naszej woli, by jego owoce zaczęły kiełkować w naszych sercach. Przebaczenie ma na nas tak dobroczynny wpływ.

Podejrzewam, że wielu z nas zdobyło się na przebaczenie lub doświadczyło go w sytuacjach, które wydawały się niewybaczalne. Kiedy myślimy o tym z perspektywy czasu, nie pozostaje nam nic innego jak wychwalać Boga za to, że uzdolnił nas do kochania i przebaczania w tak wielkim stopniu.

Ćwiczenie. Ze wszystkich sił postaraj się jak najszybciej przystąpić do sakramentu pokuty. Pamiętaj, że bez Jego sakramentalnej Łaski nie masz życia w sobie. Na co jeszcze czekasz?

Dzień 8

Ósmego dnia wzbudź w sobie intencję modlitwy o to, by Bóg wlał w twoje serce jeszcze więcej miłości, abyś od tej pory zawsze potrafił odpłacać dobrem za zło.

Rozważanie. „Odpłacać dobrem za zło? Nadstawić drugi policzek? Bóg chyba nie mówi poważnie! Nie ma mowy! Każdy, kto mnie skrzywdził, zapłaci mi za to. Ja mam swoją godność…”. Ileż to razy tak właśnie myślimy! Za tym wszystkim stoi ego, które pobudza w nas najniższe instynkty.

„Odpłacać dobrem za zło…”. Płynie z tych słów głęboka mądrość, zła bowiem nie sposób poskromić złem, lecz dobrem. Nie zapominajmy, że Bóg mówi do nas w przypowieściach (gdzie prawda ukazana jest tak dobitnie, że aż trudno w nią uwierzyć), tymczasem świat próbuje zdobyć nas za pomocą sofizmatów (gdzie kłamstwa podszywają się pod prawdę).

Stoimy zatem przed wyborem: posłusznie pójść za Bogiem i mieć gwarancję, że na końcu drogi czeka na nas pełnia życia wiecznego, czy też postępować według zasad tego świata, koncentrując się na poszukiwaniu komfortu w doczesności. Zaspokojone pragnienie zemsty prędzej czy później przestanie nas zadowalać, ponieważ przeminie. Spełnienie płynące z udzielonego przebaczenia jest natomiast nieskończone, emanuje bowiem z duszy, która stała się mieszkaniem Boga Żywego.

We fragmencie o rozmnożeniu chleba z Ewangelii wg św. Jana (6,1-13) kilka wersetów zwraca moją uwagę. W szczególności dotyczy to następujących 2 punktów:

6,10 „Jezus zatem rzekł: «Każcie ludziom usiąść!»”. Jezus nakarmił chlebem tych, którzy przyjęli postawę siedzącą i byli gotowi do przyjęcia go. Zwrot „każcie im usiąść” oznacza, że należy nasłuchiwać, być czujnym i przygotowanym na przyjęcie wszelkich łask i darów od Boga. W przypadku tej nowenny chodzi o dar umiejętności przebaczania.

6,12-13 A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło».  Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów”. Co zwykle robimy z resztkami? Wyrzucamy je do śmieci. W tym miejscu jednak Jezus rozkazał zebrać je wszystkie, aby nic się nie zmarnowało… i tymi resztkami zdołano napełnić 12 koszów.

W naszym życiu takim koszem jest serce Jezusa, a resztki, których nikt ode mnie nie chce, to moje upadki, które ja sam, na podobieństwo Jego uczniów, składam w Jego sercu, aby przemienił je w błogosławieństwo. To kolejna lekcja, jak odpowiadać dobrem na zło oraz nie gardzić absolutnie niczym, wszystko oddawać Jemu.

Oznacza to, że z moich porażek i mojej marności Bóg stworzy coś niezwykłego, aby nakarmić mnie i moich bliźnich. Nasze słabości, czyli zwyczajnie nasze wady, tworzą w naszej duszy wyjątkową przestrzeń do przemiany, będąc dla nas źródłem pokory i otwarcia na Boga.

Ćwiczenie. Wzywając pomocy Ducha Świętego i Anioła Stróża, spisz na kartce listę wszystkich słabości czy wad, które w sobie zauważasz i które pragniesz złożyć w Sercu Jezusa. Powierz mu szczególnie pragnienie odwetu, nawet jeżeli nie jest zbyt silne, aby Bóg przekształcił je w źródło różnorakich darów, cnót i łask.

Dzień 9

Dziewiątego dnia wzbudź w sobie intencję modlitwy o to, by Bóg uczynił Twoje serce według serca Swego oraz serca Swojej Matki Maryi. Błagaj Najświętszą Matkę o to, by nauczyła Cię patrzeć swoim sercem w tych momentach, kiedy trudno Ci będzie przebaczyć.

–– ADVERTISEMENT ––

 

Rozważanie: „…Pocieszycielko strapionych, Wspomożenie wiernych, Królowo pokoju,…”, a ja bym jeszcze dodała „Matko Przebaczenia”. Oczywiście, pod koniec tej nowenny nie mogło zabraknąć Matki Boga i Naszej, gdyż Jezus zawsze kroczy obok Niej. Poza tym, któż lepiej opanował sztukę przebaczania od Maryi – wzoru cnót.

Najświętsza Panna ogromnie nas wspiera w każdym duchowym problemie, dlatego obierz ją sobie za orędowniczkę przed obliczem Ojca. Ona jest Królową Pokoju, a pokój i harmonia są nieodłącznymi owocami przebaczenia, kiedy dokonuje się ono w ludzkim sercu.

Najświętsza Matko Moja, dziękuję ci za Twoje „FIAT” i za Twoją miłość. Wstawiaj się za mną u Twojego umiłowanego Syna, aby usunął z mojej duszy wszystko to, co oddziela mnie od miłości Boga, a szczególnie te nasiona nienawiści, zatwardziałości i poczucia krzywdy, które wciąż jeszcze tam tkwią. Naucz mnie kochać i traktować dobrze bliźnich, szczególnie moich wrogów, niezależnie od tego, czy na to zasługują czy też nie, gdyż zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, a u których ja, dzięki światłu przebywającego we mnie Ducha Świętego, potrafię dostrzec tę godność.

Powierzam Ci moje życie, moje pasje, moje mocne i słabe strony. Ośmielam się prosić, byś nauczyła mnie żyć w pełnej jedności z Tobą i naśladować Cię we wszystkim. Amen.

Ćwiczenie: Jak najszybciej udaj się na mszę świętą, zabierając ze sobą listę sporządzoną pierwszego dnia. W odpowiednim momencie, najlepiej pomiędzy modlitwą „Ojcze nasz” a znakiem pokoju, całym sercem oddaj Bogu wszystkie te osoby, których imiona figurują na liście. Obejmij je myślami i z największą miłością na jaką Cię stać, prześlij im pokój w Imię Boże.

Ta praktyka przebaczania i błagania Boga o pokój dla tych osób jest niezwykle uzdrawiająca i nigdy nie pozostaje bezowocna. Jeżeli te osoby są gotowe przyjąć pokój od ciebie, możesz sobie wyobrazić do jakich cudów dojdzie. Jeżeli potrzebują na to więcej czasu, pokój, który do nich skierowałeś, powróci do Ciebie. (por. Mt 10,1-16).

 

 

 

                                        Znalezione obrazy dla zapytania KOCHAC I PRZEBACZAC