Radio Chrystusa Króla




Jezuniu Moja Miłości

PIĘKNY WIERSZ O RÓŻANCU

„W małej izdebce, tuż obok łóżka,

Z różańcem w ręku klęczy staruszka

Czemuż to babciu mówisz pacierze?

Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

 

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny

Moc mają ogromną, odpuszczają winy

Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy

Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

 

Pierwsza dziesiątka jest za papieża

Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła

Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

 

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie

A może w czyśćcu, lub większej potrzebie

Czwartą odmawiam w intencji syna…

Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

 

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu

Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości

Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

 

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny

Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga

Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

 

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,

Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu

Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

 

Awantury, alkohol, płacz i siniaki

Czemu swym dzieciom los zgotował taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,

Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

 

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,

Bogu polecam swych wnucząt udręki,

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,

Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

 

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie

Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły,

Bo los już taki musi być podły.”

Święty Jan Boży
Jan Cidade urodził się w Portugalii w roku 1495. Ojciec Jana, Andrzej Ciudad, miał swój dom i mały warsztat rzemieślniczy. W pracy pomagała mu małżonka, Teresa Duarte. Gdy Jan miał 8 lat, zjawił się w jego domu jakiś pielgrzym wędrujący do Hiszpanii, prosząc o nocleg. Przy wieczerzy gość opowiadał o krajach, które zwiedził. Kiedy następnego dnia opuścił dom, zauważył przy sobie chłopca, który postanowił towarzyszyć kapłanowi w drodze. Uczynił to potajemnie przed rodzicami. Ci, pełni smutku, daremnie poszukiwali go po całej okolicy. Matka niebawem zmarła ze smutku, a ojciec wstąpił do franciszkanów. Nie wiemy, dlaczego kapłan nie odesłał chłopca do domu. Może myślał, że jest mu w domu bardzo źle, a może chłopiec nie chciał wrócić. Po 20 dniach forsownej drogi chłopiec nie mógł już iść dalej. Kapłan więc zostawił chłopca w mieście Oropesa u niejakiego Franciszka Mayorala, zarządcy owczarni pewnego hrabiego. Ten przyjął Jana jak syna i nazwał małego chłopca „Janem otrzymanym od Boga – a Deo„.

Chłopiec przeżył w domu opiekuna kilkanaście lat. Przybrani rodzice tak pokochali młodzieńca, że chcieli go uczynić spadkobiercą swojego majątku i zamierzali mu oddać za żonę swoją jedyną córkę. Mając dwadzieścia kilka lat Jan opuścił dom opiekunów. Zaciągnął się do wojska. Zaczęło się typowe życie najemnego żołnierza: włóczęga, zawadiactwo, kieliszek, dziewczęta. Jan był zbyt uczciwy i religijny, by pozwalać sobie na wszystkie wybryki. Niemniej życie jego było w tym okresie bardzo dalekie od doskonałości chrześcijańskiej.
Pewnego dnia Jan został posłany przez oficera z misją zaopatrzenia oddziału w konieczne wiktuały. Pobliski dwór zajmowali jednak Francuzi. Jan postanowił zaskoczyć ich brawurową szarżą. Koń zrzucił go jednak z siodła, tak iż cudem tylko uszedł niechybnej śmierci. Był to pierwszy głos napomnienia z nieba. Innym razem dowódca powierzył Janowi kasę oddziału. Niestety, w nocy Jana ktoś okradł. Podejrzenie padło na Jana. Został skazany na rozstrzelanie. Już zabierano się do egzekucji, kiedy nadjechał dowódca pułku i po zapoznaniu się z całą sprawą nakazał Jana uwolnić, ale wydalił go z wojska. Do końca życia Jan nie mógł sobie wytłumaczyć, jak się to stało, że tak cudownie został uwolniony, dosłownie w ostatnim momencie. W planach Opatrzności miał jeszcze żyć.

Święty Jan BożyJan powrócił do Oropesy. Opiekun przyjął go serdecznie, ale i teraz Jan nie zagrzał tu długo miejsca. Wybuchła wojna na wschodzie Europy. Jan ponownie zgłosił się do wojska. Po zawarciu pokoju przez obie strony Jan powrócił, jednak już nie do swojego opiekuna, ale w rodzinne strony. Tu dowiedział się o losie swoich rodziców. Uczyniło to na nim ogromne wrażenie. Z wielką skruchą odbył spowiedź z całego życia i udał się z pielgrzymką do Compostelli, do grobu św. Jakuba Apostoła. Pchany żarliwością o zbawienie duszy i chęcią poniesienia męczeńskiej śmierci udał się do Afryki, gdzie naprzeciw Gibraltaru była portugalska twierdza Ceuta. Przez kilka lat pracował tu ciężko przy fortyfikacji Ceuty, wspierając równocześnie pewnego szlachcica, skazanego przez króla na banicję w te strony wraz z rodziną (1533-1535). Okazji jednak do męczeństwa nie było. Arabowie nie byli też skłonni do przyjęcia wiary Chrystusa. Jan wrócił więc do Hiszpanii i przez krótki czas pracował w Gibraltarze. Za zaoszczędzone pieniądze kupił pobożne książki i założył małą księgarnię, by w ten sposób propagować dobrą prasę (1535-1536). Stąd udał się do Grenady. Założył tu księgarnię książek i obrazów religijnych (1538).
20 stycznia 1538 r. odbywał się w Grenadzie odpust ku czci św. Sebastiana. Przybyło mnóstwo ludzi. Kazanie głosił słynny kaznodzieja, św. Jan z Avili. Kazanie wywarło na Janie wrażenie piorunujące. Ogarnął go ból za stracone dla wieczności lata. Wydał głośny jęk, rzucił się na ziemię, zaczął targać włosy i ubranie na sobie. Drapał sobie twarz, wołając: „Boże! Miłosierdzia!”. W takim też stanie wybiegł na ulicę. Otoczenie myślało, że postradał zmysły. Kilkunastu ludzi pobiegło za nim i rzuciło się na niego jako na szaleńca; związano go, wychłostano dotkliwie i zamknięto w domu dla obłąkanych. Dla Jana zaczęły się dni straszliwej katorgi fizycznej i duchowej. Metoda ówczesnego leczenia tego rodzaju zaburzeń psychicznych polegała bowiem na zamknięciu pacjenta w wilgotnym i zimnym lochu. Przykutego do ściany łańcuchem, bito do utraty przytomności i sił. Tak obchodzono się z Janem przez 40 dni. Jednak ku zdumieniu oprawców Jan nie tylko się nie bronił, ale zachęcał ich jeszcze: „Bijcie, bijcie to przeniewiercze ciało! Niech ponosi karę za swoje winy!” Stawał jednocześnie bardzo stanowczo w obronie swoich towarzyszy. Kiedy więc wypuszczono go na wolność, zaczął usługiwać nieszczęśliwym, by chociaż w części złagodzić ich dolę.

Święty Jan BożySzybko Jan przekonał się, że sam niewiele zdziała. Za użebrane pieniądze zakupił własny dom, w którym mógł postawić 47 łóżek. W miarę napływu ofiar powiększał szpital i lepiej go zaopatrywał, by chorzy mieli jak największe wygody. Szczególną troską otaczał psychicznie chorych, których traktował z wielką łagodnością i dla których przeznaczył wydzieloną część szpitala. Sam każdego dnia odwiedzał swoich podopiecznych, chorych i ubogich, przewiązywał ich rany, pocieszał, leczył. Nie mniejszą troskliwość okazywał o potrzeby duchowe swoich podopiecznych, zapraszając kapłanów w każdą niedzielę ze Mszą świętą i kazaniem, a nawet z codzienną Komunią świętą. W ciągu dnia przewidział czas na wspólne modlitwy – poranne i wieczorne. Dla uniknięcia zarazy podzielił swój szpital na sektory. Za poradą św. Jana z Avili w szpitalu leczyli się wyłącznie mężczyźni. Na parterze były miejsca przeznaczone dla bezdomnych i ubogich wędrowców.
Troska o leki, bieliznę, bandaże, łóżka, opłata służby i wyżywienie całej załogi wymagało od Świętego heroicznego poświęcenia. Codziennie udawał się na miasto i na umówionym placu zbierał żywność i ofiary pieniężne. Najczęściej one nie wystarczały. Wtedy udawał się do domów możnych, błagając o pomoc tymi znamiennymi słowy: „Pomóżcie sobie, wspomagając ubogich i chorych, bowiem błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Kiedy wyczerpał już wszystkie środki i zadłużył się, udał się do miasta Valladolid, gdzie był wtedy dwór królewski. Nie zawiódł się, dostał szczodry zasiłek od najprzedniejszych pań i panów dworu.
W swojej żarliwości apostolskiej nie zapomniał o kobietach. Zajął się losem kobiet upadłych. Nawiedzał je osobiście i błagał o zmianę życia. Starał się o uczciwe zabezpieczenie ich losu, by nie musiały utrzymywać się z nierządu. Staruszki i samotne wdowy polecał poszczególnym rodzinom pod opiekę. Niemniej czuły był na los sierot, których wówczas nie brakowało, powierzając je rodzinom, które zapewniały im bezpieczny los. Wszyscy, którzy pomagali Janowi, zarówno kapłani, jak i świeccy (także lekarze), za swoją posługę nie żądali zapłaty.
Jan wiedział jednak, że ciężaru, który na siebie nałożył, sam nie udźwignie. Nadto trapiła go troska o przyszłość dzieła. Zebrał więc koło siebie gromadkę podobnych szaleńców Bożych i tak założył nową rodzinę zakonną dla obsługi chorych i opuszczonych. Tak powstał zakon Braci Miłosierdzia, zwany u nas bonifratrami. Założycielowi zaś nadał miejscowy arcybiskup przydomek „Jana Bożego” i takim go znamy.

Święty Jan Boży

Zmarł na klęczkach 8 marca 1550 r. w wieku 55 lat. W poczet błogosławionych zaliczył Jana papież Urban VIII w 1630 roku, a papież Aleksander VIII wpisał jego imię do katalogu świętych (1690). Papież Leon XIII ogłosił św. Jana Bożego wraz ze św. Kamilem de Lellis patronem szpitali i chorych (1886). Papież Pius XI wyznaczył go na patrona pielęgniarzy i służby zdrowia. Relikwie Świętego znajdują się w kościele zakonu w Grenadzie. Jest ponadto patronem Grenady i księgarzy.

W ikonografii przedstawiany jest w prostym habicie bonifratra. W ręku trzyma przekrojony owoc granatu, z którego wyrasta krzyż. Jego atrybutami są: cierniowa korona, żebrak na plecach, żebrak u stóp.

Z listów św. Jana Bożego
 

Chrystus jest wierny i troszczy się o wszystko
Gdybyśmy pamiętali o Bożym miłosierdziu, to w miarę naszych sił nie ustawalibyśmy w czynieniu dobra. Albowiem kiedy z miłości ku Bogu przekazujemy ubogim to, co sami odeń otrzymaliśmy, obiecuje nam za to stokroć tyle w szczęściu wiecznym. Szczęśliwa to zapłata i zysk radosny. Któż nie oddałby wszystkiego tak wspaniałomyślnemu kupcowi, który troszczy się o nasze dobro i gorąco prosi, abyśmy się doń nawrócili, grzechy swe opłakiwali i z miłością skierowali się najpierw ku sobie samym, a następnie ku naszym bliźnim. Podobnie bowiem jak woda gasi ogień, tak miłość usuwa grzechy. 
Tylu ubogich tutaj przychodzi, iż ja sam często zastanawiam się, jak ich tu wszystkich utrzymać. Ale Jezus Chrystus troszczy się o wszystko i wszystkich żywi. Wielu ubogich przybywa do domu Bożego, albowiem Grenada jest wielkim i bardzo zimnym miastem, zwłaszcza teraz w porze zimowej. Obecnie dom ten mieści ponad stu dziesięciu chorych, zdrowych, domowników i podróżnych. Ponieważ jest to dom otwarty, dlatego przyjmuje się chorych wszelkiego rodzaju i stanu: ułomnych, kalekich, trędowatych, niemych, obłąkanych, sparaliżowanych, dotkniętych wrzodami, starców i dzieci, ponadto niezliczonych pielgrzymów i podróżnych, którzy tu przybywają. Wszyscy otrzymują wodę, sól i naczynia, w których mogą gotować potrawy. Od nikogo nie żąda się zapłaty, ale Chrystus troszczy się i przygotowuje wszystko. 
Toteż pracuję tutaj zadłużony i jestem więźniem z powodu Jezusa Chrystusa. Niejednokrotnie bowiem nie śmiem wychodzić z domu z powodu ciążących na mnie długów, a gdy widzę, jak bardzo cierpią moi biedni bracia i bliźni, jak są przybici na duchu i na ciele, a ja im nie mogę pomóc, to ogarnia mnie wielki smutek. Ufam wszakże Chrystusowi, bo On zna moje serce. Dlatego powiadam: nieszczęsny człowiek, który ufa ludziom, a nie Chrystusowi. Czy chcesz, czy nie chcesz, ludzie cię opuszczą. Ale Chrystus jest wierny i niezawodny. Chrystus naprawdę o wszystko się troszczy. Jemu nieustannie dziękujmy. Amen.
Znalezione obrazy dla zapytania litania do jana bozego
Litania
do Świętego Jana Bożego
Kyrie Elejson, Chryste Elejson, Kyrie Elejson.
Chryste, usłysz nas; Chryste, wysłuchaj nas. 

Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami. 

Święta Maryjo, módl się za nami.
Święta Boża Rodzicielko,
Święta Panno nad pannami,
Święty Ojcze, Janie Boży,
Święty Janie Boży, założycielu Zakonu Braci Miłosierdzia,
Święty Janie Boży, gorliwy sługo i opiekunie ubogich chorych,
Święty Janie Boży, zbieraczu i rozdawco jałmużny,
Święty Janie Boży, wspomożycielu cierpiących,
Święty Janie Boży, wzorze miłosierdzia,
Święty Janie Boży, opatrznościowo w dzieciństwie powołany,
Święty Janie Boży, pobożny pasterzu,
Święty Janie Boży, obrońco chrześcijaństwa,
Święty Janie Boży, wkraczający na drogę pokory,
Święty Janie Boży, przez ludzi znieważony,
Święty Janie Boży, z miłości ubogich chorych szukający,
Święty Janie Boży, któryś Chrystusowi w postaci chorego nogi umył,
Święty Janie Boży, cudownym napojem przez Najświętszą Maryję Pannę pokrzepiony,
Święty Janie Boży, przez samego Chrystusa „Janem od Boga” nazwany,
Święty Janie Boży, Chrystusa w postaci dziecka piastujący,
Święty Janie Boży, któremu Maryja Panna Dziecię Jezus podała,
Święty Janie Boży, któryś przez Maryję Pannę cierniową koroną był uwieńczony,
Święty Janie Boży, któryś przez Archanioła Rafała chleb dla chorych przyjmował,
Święty Janie Boży, z ognia ocalony,
Święty Janie Boży, duchem prorockim napełniony,
Święty Janie Boży, któryś wielkich grzeszników do Boga nawracał,
Święty Janie Boży, któryś godzinę swojej śmierci przepowiedział,
Święty Janie Boży, któryś klęcząc z krzyżem w ręku umierał,
Święty Janie Boży, nasz Ojcze, 

JEZU KRÓLU, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.
JEZU KRÓLU, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
JEZU KRÓLU, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. 

Chryste, usłysz nas; Chryste wysłuchaj nas. 
Kyrie Elejson; Chryste Elejson. 

Módl się za nami, święty Ojcze Janie Boży. 

Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych. 

Módlmy się: Wszechmogący Boże, bądź na wieki uwielbiony w Twoim świętym słudze i wyznawcy Janie Bożym, w którym dałeś światu wspaniały wzór życia, zapal, prosimy Cię, serca nasze do naśladowania wielkich jego cnót, a zwłaszcza miłosierdzia, abyśmy sobie zasłużyli być Twoimi dziećmi na wieki. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

 
 
Znalezione obrazy dla zapytania modlitwa za chorych
Panie Jezu!
 
Wierzymy, że żyjesz, że zmartwychwstałeś, 
że jesteś rzeczywiście obecny
w Najświętszym Sakramencie Ołtarza i w każdym z nas.
Wielbimy Cię! Chwalimy Cię! Dzięki Ci składamy, 
Panie, za to, żeś przyszedł do nas 
jako Chleb Żywy, który zstąpił z Nieba,
 
Ty jesteś pełnią życia!
Ty jesteś Zmartwychwstaniem i Życiem!
Ty jesteś Panem, uzdrowieniem chorych!
 
Dziś chcemy Ci przedstawić wszystkich chorych, 
którzy czytają tę modlitwę, ponieważ dla Ciebie nie istnieje
ani odległość, ani czas, ani przestrzeń. 
Ty jesteś wieczny obecnością i znasz tych wszystkich ludzi.
 
Teraz prosimy Cię. Panie, zmiłuj się nad nami! Spraw, a
by wszyscy oni poznali, że Ty jesteś żywy w Twoim Kościele 
i aby ich wiara i zaufanie do Ciebie zostały odnowione.
 
Prosimy cię, Jezu, miej litość 
nad tymi, którzy cierpią w ciele, 
nad tymi, którzy cierpią w sercu, 
nad tymi, którzy cierpią w swoich duszach, 
ponieważ oni się modlą i czytają świadectwo tego, 
co czy nisz przez Twego Ducha, Odnowiciela całej Ziemi.
Zmiłuj się nad nimi, Panie!
 
Teraz prosimy Cię, Panie, błogosław wszystkich i spraw, aby odzyskali zdrowie.
Aby ich wiara .wzrosła i aby otwarli się na cuda Twej miłości. 
Aby oni także stali się świadkami Twojej pomocy i Twojego miłosierdzia.
Prosimy Cię o to, Panie, przez moc Twoich Świętych Ran, 
przez Twój Święty Krzyż i Twą Najdroższą Krew.
 
Uzdrów ich, Panie!
Uzdrów ich ciała!
Uzdrów ich serca!
Uzdrów ich dusze!
Daj im życie w obfitości!
 
Prosimy Cię o to za pośrednictwem Najświętszej Maryi Bogarodzicy Dziewicy, 
Twej Matki, Matki Bolesnej, tej, która była obecna i stała przy Twoim Krzyżu.
Tej, która pierwsza rozważała Twoje Święte Rany i którą nam dałeś za Matkę.
Objawiłeś nam to, że wziąłeś na siebie wszystkie nasze choroby 
i że jesteśmy uzdrowieni Mocą Twoich Świętych Ran.
 
Dziś przedstawiamy Ci w wierze wszystkich chorych, 
którzy prosili nas o modlitwę 
i prosimy Cię, odbierz im chorobę, a daj im zdrowie.
 
Prosimy Cię o to, dla Chwały Ojca w Niebie, abyś uzdrowił tych wszystkich chorych.
Spraw, aby wzrośli w wierze i nadziei i aby otrzymali zdrowie dla Chwały Twego Imienia!
Aby Twoje Królestwo nadal rozwijało się coraz bardziej 
w ludzkich sercach poprzez znaki i cuda Twojej Miłości.
Prosimy Cię o to, Jezu, ponieważ Ty jesteś Bogiem, który zbawia.
Ty jesteś Dobrym Pasterzem, a my owcami z Twojej owczarni.
Jesteśmy tak pewni Twojej Miłości, że zanim poznamy
rezultat naszej modlitwy w wierze, mówimy do Ciebie:
 
Dzięki Ci, Jezu, za to wszystko, co uczynisz w każdym z nich! 
Dzięki Ci za tych, których teraz uzdrawiasz! 
Za to, że ich nawiedzasz w Twoim Miłosierdziu. 
Dzięki Ci za to wszystko, co czynisz poprzez tę modlitwę!
 
Oddajemy Ci ich wszystkich w Twoje ręce i prosimy,
abyś ich zanurzył w Twoich Świętych Ranach. Obmyj
ich Twoją Boska Krwią, aby posłanie Twojego Serca
Dobrego Pasterza przemówiło do serca wielu chorych,
którzy będą czytać te słowa.
 
Tobie, Panie, chwała i uwielbienie.
 
Amen.