Radio Chrystusa Króla




Jezuniu Moja Miłości

PIĘKNY WIERSZ O RÓŻANCU

„W małej izdebce, tuż obok łóżka,

Z różańcem w ręku klęczy staruszka

Czemuż to babciu mówisz pacierze?

Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

 

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny

Moc mają ogromną, odpuszczają winy

Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy

Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

 

Pierwsza dziesiątka jest za papieża

Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła

Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

 

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie

A może w czyśćcu, lub większej potrzebie

Czwartą odmawiam w intencji syna…

Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

 

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu

Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości

Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

 

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny

Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga

Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

 

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,

Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu

Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

 

Awantury, alkohol, płacz i siniaki

Czemu swym dzieciom los zgotował taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,

Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

 

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,

Bogu polecam swych wnucząt udręki,

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,

Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

 

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie

Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły,

Bo los już taki musi być podły.”

Wieczerza Eucharystyczna

 

OSIEMNASTA GODZINA
10 do 11 przed południem
JEZUS BIERZE KRZYŻ I DŹWIGA GO NA KALWARIĘ. OBNAŻENIE JEZUSA.
Mój Jezu, nigdy nie jesteś usatysfakcjonowany w Swojej Miłości. Widzę, że nie pozwalasz Sobie nawet na chwilę wytchnienia. Słyszę Twoje pragnienie Miłości i Twój ból. Twoje Serce łomocze i z każdym uderzeniem, słyszę wybuchy, tortury i gwałtowność Miłości. Niezdolny do opanowania ognia, który Cię pochłania, stajesz się niecierpliwy. Jęczysz, wypatrujesz, a z każdym jękiem słyszę Cię mówiącego, “Krzyż!” Każda kropla twojej Krwi powtarza, “Krzyż!” Pływasz w nieskończonym morzu wszystkich Swoich cierpieć, które powtarzają pomiędzy sobą, “Krzyż!” A Ty wołasz: „O ukochany i wytęskniony Krzyżu, tylko ty zbawisz moje dzieci i w tobie ześrodkowałem całą Moją Miłość!”
Drugie ukoronowanie cierniami
Tymczasem Twoi wrogowie siłą wciągają Cię z powrotem do pretorium. Zrywają z Ciebie czerwoną płachtę, chcąc Cię ubrac ponownie w Twoje szaty. Ale och, cóż to za ból! Bardziej słodko dla mnie byłoby umrzec, niż widziec Cię tak cierpiącego. Szata zaczepia się o koronę i nie mogą jej odczepic. Toteż z niespotykanym dotąd okrucienstwem zdzierają złączone razem, szatę i koronę. Gwałtowny ruch powoduje, że ciernie łamią się i pozostają na stałe w Twojej Najświętszej Głowie. Krew ścieka w dół strumyczkami a ból jest tak wieki, że Ty jęczysz. Nie zwracając uwagi na Twoje tortury, Twoi wrogowie odziewają Cię w szatę i ponownie wkładają na Twoją głowę koronę, wciskając ją na siłę. Ciernie przebijają Twoje oczy i uszy i nie ma już miejsca na Twojej Najświętszej Głowie, które nie byłoby przebite. Twój ból jest tak wieki, że uginasz się pod tymi okrutnymi rękami. Drżysz od stóp do Głowy. Pośród spazmów tych okrucienstw, nieomalże umierasz. Oczami osłabionymi i wypełnionymi Krwią spoglądasz na mnie z trudnością i prosisz mnie o pomoc w tym straszliwym bólu!
Mój Jezu, Królu Boleści, pozwól mi podtrzymac Cię i przygarnąc do swojego serca. Chciałbym wziąc ten ogien, który Cię trawi i zamienic Twoich wrogów w popiół, a Ciebie uwolnic. Ale Ty tego nie chcesz, ponieważ Twoja tęsknota i wołanie o ”Krzyż!” stają się jeszcze bardziej natarczywe. Chcesz złożyc Siebie w ofierze, nawet za nich, za Swoich okrutnych wrogów!
Gdy przygarniam Cię do swego serca, Ty przytulasz mnie do Swojego Serca i mówisz do mnie: “Moje dziecko, pozwól Mi wylad Moją Miłośc. Czyz ze Mną zadoścuczynienia za tych, którzy postępując dobrze, okrywają mnie hanbą. Ci Żydzi przyoblekają Mnie w moje szaty, aby zdyskredytowac Mnie w jak największym stopniu przed ludźmi i przekonac ich, że jestem zbrodniarzem. Sprawia to wrażenie, że akt ubierania Mnie był sam w sobie czymś dobrym, ale w rzeczywistości był zły. Ach, jakże wielu czyni dobrą robotę, administruje Sakramentami, otrzymuje je, ale kooczy na swój ludzki, lub wręcz zły sposób. Ale czynienie zła pod przykrywką dobra, przynosi tylko zatwardziałośd. I chcę byc ukoronowanym po raz drugi oraz przechodzic cierpienia jeszcze okrutniejsze niż za pierwszym razem, ażeby roztrzaskac tę zatwardziałośc i tym sposobem, Moimi cierniami, przyciągnąc do Siebie te dusze. Ach, Moje dziecko, ta druga koronacja jest dla Mnie jeszcze boleśniejszą. Czuję się, jak gdyby Moja Głowa pływała w kolcach i przy każdym poruszeniu, jakie czynię, i przy każdym popchnięciu, jakie Mi zadają, cierpię niezliczoną ilośc okrutnych śmierci. Czynię w ten sposób zadoścuczynienie za zły zamiar grzeszenia. Czynię zadoścuczynienie za tych, którzy bez względu na stan duszy, w jakim się znajdują, zamiast zajmowad się uświęceniem samych siebie, roztrwaniają swoje życie i odrzucają Moją Łaskę. Zadają mi jeszcze dotkliwsze ukłucia cierniami. Tymczasem Ja nieustannie jęczę i płaczę krwawymi łzami o ich zbawienie. Ach, czynię wszystko, aby ich Kochac, a stworzenia robią wszystko, aby Mnie obrażac! Proszę, ty przynajmniej nie pozostawiaj Mnie samego w Moim bólu i w czynieniu zadoścuczynien.”
Jezus obejmuje Krzyż
Moje torturowane Dobro, czynię zadoścuczynienie i cierpię wraz z Tobą. Widzę, że Twoi wrogowie popychają Cię w dół po schodach, gdzie czeka na Ciebie zacietrzewiony i wściekły motłoch. Przygotowali już dla Ciebie Krzyż, którego oczekujesz z wielką tęsknotą. I Ty – spoglądasz na niego z Miłością, pewnym krokiem idziesz prosto w jego kierunku i obejmujesz go. Ale przed tym, całujesz go i gdy dreszcz zadowolenia przebiega przez Twoje Najświętsze Człowieczenstwo, patrzysz na niego z największą satysfakcją, mierząc jego długośc i jego rozpiętośc. Ustanawiasz w nim teraz proporcje dla każdego stworzenia. Wszystkim dajesz posag, który powiąże ich węzłem małżenskim z Boskością i przywróci im dziedzictwo Królestwa Niebieskiego.
Następnie, niezdolny pomieścic w sobie Miłości, z jaką ich kochasz, ponownie całujesz Krzyż i mówisz do niego: “Uwielbiony Krzyżu, doczekałem się tego, że cię obejmuję! Byłeś tęsknotą Mojego Serca, męczenstwem Mojej Miłości. Ty, O Krzyżu, który ociągałeś się aż do dzisiaj, podczas gdy Moje kroki zawsze były skierowane w twoim kierunku.
Święty Krzyżu, byłeś celem Moich pragnien, przyczyną Mojego przyjścia tu na ziemię.
W tobie skupiłem całą Moją Istotę. W tobie umieszczam wszystkie moje dzieci. Ty będziesz ich życiem i ich światłem, ich obroną, ich strażnikiem i ich siłą. Ty będziesz im pomocą we wszystkim i będziesz ich prowadził chwalebnie do Mnie w Niebie. Och Krzyżu cathedra (siedzibo) Mądrości, ty jeden będziesz uczył prawdziwej świętości; ty jeden będziesz kształtował herosów, siłaczy, męczenników i świętych. Wspaniały Krzyżu, jesteś Moim tronem, a ponieważ Ja muszę odejś z tej ziemi, ty pozostaniesz zamiast Mnie. Daję Ci, jako prezent ślubny wszystkie dusze. Pilnuj je dla Mnie. Zbaw je dla Mnie. Tobie je powierzam.”
Wypowiadając te słowa, z niecierpliwością przyjmujesz go na Swe Najświętsze Ramiona. Ach, Mój Jezu, w stosunku do Twojej Miłości ten Krzyż jest za lekki, ale do wagi tego Krzyża dodane są wszystkie nasze grzechy, tak ogromne i tak niezgłębione jak przestrzeo Nieba. A Ty, Mój przytłoczony Jezu, czujesz się zdruzgotany ciężarem tak wielu grzechów. Twoja dusza jest przerażona ich widokiem i czuje ból z powodu każdego z nich. Twoja świętośc jest wstrząśnięta wobec takiego ogromu brzydoty; dlatego przyjmując Krzyż na Swoje ramiona zataczasz się, z trudem chwytasz powietrze, a z twojego Najświętszego Człowieczeostwa spływa śmiertelny pot.
Błagam Cię, Moja Miłości, nie mam serca, aby zostawid Cię samego. Chcę z Tobą dzielid ciężar Krzyża. Aby uwolnid Cię od ogromu grzechów, obejmuję Twoje stopy. Chcę Ci dad w imieniu wszystkich stworzeo, miłośd za tego, kto Cię nie kocha, chwałę za tego, kto Tobą pogardza oraz błogosławieostwo, dziękczynienie i posłuszeostwo za każdego. Przyrzekam, że za każdą obelgę, jaką otrzymujesz, zamierzam w akcie zadośduczynienia dla Ciebie zaofiarowad całą moją istotę, aby zrównoważyd zniewagi zadawane Ci przez stworzenia i aby ułagodzid Cię moimi pocałunkami oraz nieustannymi aktami miłości. Ale wiem, że jestem zbyt nędzny. Potrzebuję Ciebie, aby uczynid Ci prawdziwe zadośduczynienie. Dlatego też, przyłączam siebie do Twojego Najświętszego Człowieczeostwa. Wspólnie z Tobą, przyłączam swoje myśli do Twoich, aby czynid zadośduczynienie za moje złe myśli i za złe myśli każdego. Przyłączam moje oczy do Twoich, aby uczynid zadośduczynienie za wszystkie złe spojrzenia. Przyłączam moje usta do Twoich, aby uczynid zadośduczynienie za bluźnierstwa i za złe dyskusje. Przyłączam swoje serce do Twojego, aby uczynid zadośduczynienie za złe skłonności, pragnienia i uczucia. Jednym słowem, chcę uczynid zadośduczynienie za wszystko, co Twoje Najświętsze Człowieczeostwo czyni, przyłączając siebie samą do nieskooczoności Twojej Miłości do każdego. Ale stale nie jestem jeszcze usatysfakcjonowany.
Chcę przyłączyd siebie do Twojej Boskości i rozpraszając w Niej swą nicośd, oddad Ci tym sposobem wszystko to, czym Jesteś:
Daję Ci Twoją Miłośc, aby ugasic Twoją gorycz.
Daję Ci Twoje Serce, aby przywrócic Cię z naszej oziębłości, braku
porozumienia, niewdzięczności i niedostatku miłości należnej Ci od stworzen.
Daję Ci Twoje harmonie, aby odnowid Twoje Uszy po ogłuszających przekleostwach, jakie do nich docierają.
Daję Ci Twoje piękno, aby odnowic Cię po ohydzie naszych dusz, gdy brudzimy się grzechem.
Daję Ci Twoją czystośc, aby odnowic Cię po niedostatku dobrych intencji, szlamie i zepsuciu, jakie widzisz w tak wielu duszach.
Daję Ci Twoją wielkośd, aby odnowid Cię po dobrowolnych trudnościach, jakie dusze same sobie gotują.
Daję Ci Twój żar, aby spalid wszystkie grzechy we wszystkich sercach, aby każdy Cię kochał i nigdy Cię już więcej nie obrażał.
Jednym słowem, oddaję Ci wszystko, czym jesteś, aby dad Ci nieskooczoną satysfakcję oraz wieczną, niezgłębioną i nieskooczoną Miłośd.
Pełna boleści droga na Kalwarię
Mój najbardziej cierpliwy Jezu, widzę, że czynisz pierwszy krok pod przeogromnym ciężarem Krzyża. Jednoczę swoje kroki z Twoimi. Gdy będziesz słaby, będziesz ociekał Krwią, będziesz się chwiał, będziesz bliski upadku, ja będę u Twego boku, aby Cię podtrzymad. Podstawię moje ramiona, aby dzielid ciężar Krzyża z Tobą. Nie pogardzaj mną, ale zaakceptuj mnie, jako Swojego wiernego towarzysza.
Och Jezu, spoglądasz na mnie i widzę, że czynisz zadośduczynienie za tych, którzy nie dźwigają swoich krzyży ze zrezygnowaniem. Przeciwnie, przeklinają, stają się gniewni, popełniają samobójstwa i mordują. A Ty, za cenę swego własnego Krzyża, uzyskujesz miłośd i rezygnację dla każdego. Ale ból jest taki, że czujesz się zgnieciony ciężarem Krzyża, robisz pierwszy krok i natychmiast upadasz. Gdy upadasz, uderzasz się o kamienie. Ciernie wbijają się głębiej w Twoją Głowę, ból w Twoich Ranach wzmaga się i tracisz więcej Krwi. A ponieważ nie masz siły, aby samemu się podnieśd, Twoi wrogowie wybuchają gniewem i próbują Cię postawid Cię na nogi przy pomocy szturchaoców i popchnięd.
Moja Miłości, pozwól mi pomóc Ci podnieśd się na nogi, pocałowad Cię, oczyścid Cię z Krwi i wspólnie z Tobą uczynid zadośduczynienie za tych, którzy grzeszą z ignorancji, słabości i bojaźni. Modlę się, aby uzyskad pomoc dla tych dusz.
Moje Życie, Jezu, Twoim wrogom zadającym Ci niewypowiedziane cierpienia, udaje się postawid Cię na nogi. Chwiejesz się i słyszę Twój ciężki oddech. Twoje Serce ciężko uderza a intensywne cierpienia zadają mu nowe ciosy. Teraz potrząsasz Głową, aby uwolnid oczy od Krwi, która je zalewa i rzucasz wokółspojrzenie pełne troski. Ach, Mój Jezu, teraz rozumiem. To Twoja Mama, która zbliża się w poszukiwaniu Ciebie i wygląda jak pełna boleści gołębica. Chce powiedzied do Ciebie Swoje ostatnie słowo i otrzymad Twoje ostatnie spojrzenie. Czujesz jej boleśd i Jej rozdarte Serce w Swoim Sercu, jesteś przepełniony współczuciem i zraniony Jej i Swoją Miłością. Widzisz Ją, jak toruje sobie drogę pośród tłumu. Za każdą cenę chce Cię zobaczyd, objąd i po raz ostatni pożegnad. A Ty jesteś jeszcze bardziej przygnębiony, widząc Jej śmiertelną bladośd oraz wszystkie Swoje cierpienia, odtworzone w Niej siłą Miłości. Jeśli Ona żyje, to sprawia to tylko cud Twojej Wszechpotęgi. Kierujesz Swoje kroki w Jej kierunku, ale jedynie z trudnością możecie wymienid Wasze spojrzenia!
Och, rozdarcie tych Dwojga Serc! Żołnierze rozumieją sytuację i popychaniem i szturchaocami nie dopuszczają do wzajemnego pożegnania się Matki i Syna. Boleśd obydwojga jest tak wielka, że Twoja Matka kamienieje z bólu i jest bliska śmierci, podczas gdy Ty ponownie upadasz pod ciężarem Krzyża. Wierny Jan i pobożne niewiasty podtrzymują Ją.
Wówczas Twoja Bolesna Matka czyni w Swojej duszy to, czego nie może uczynid w rzeczywistości, bo zostało Jej to zabronione. Wnika Sobą w Ciebie, czyni Wolę Ojca Przedwiecznego Swoją i połączywszy się ze wszystkimi Twoimi cierpieniami, sprawuje Swój urząd Matki wobec Ciebie. Całuje Cię, oddaje zadośduczynienie, zmniejsza Twój ból i wlewa balsam Swojej bolesnej Miłości we wszystkie Twoje Rany!
Mój cierpiący Jezu, ja także przyłączam się do zbolałej Matki. Czynię wszystkie Twoje boleści moimi i w każdej Twojej kropli Krwi i w każdej Twojej Ranie, chcę sprawowad urząd matki wobec Ciebie. I wspólnie z Tobą i z Nią czynię zadośduczynienie za wszystkie niebezpieczne spotkania oraz za tych, którzy wystawiają się na okazję grzechu, lub którzy zmuszeni z konieczności do narażania się na ryzyko, znów uwikłają się w grzech.
A Ty tymczasem jęczysz, upadając pod Krzyżem. Żołnierze obawiają się, że możesz umrzed z powodu tak ogromnych męczarni i wielkiej utraty Krwi. Przy pomocy powrozów i bicia udaje im się postawid Cię na nogi. Czynisz tym zadośduczynienie za powtarzające się popadanie w grzech i za grzechy śmiertelne, popełniane przez wszystkie grupy ludzi. I modlisz się za upartych grzeszników i ronisz krwawe łzy w imię ich nawrócenia.
Moja umęczona Miłości, czynię reparacje razem z Tobą i widzę, że już dłużej nie możesz utrzymad ogromnego ciężaru Krzyża. Drżysz teraz od stóp do głowy.
Nieskooczona ilośd ciosów, jakie otrzymujesz, powoduje, że ciernie wciskają się jeszcze głębiej w Twoją Najświętszą Głowę.
Przy każdym kroku wydaje mi się, że umierasz i niemożliwym jest, że zrobisz następny. Ale Twoja Miłośd, która może uczynid wszystko, dodaje Ci sił. I czując Krzyż wciskający się w Twoje Ramię, czynisz zadośduczynienie za ukryte grzechy oraz za to, że nie otrzymujesz za nie satysfakcji, co czyni Twoje tortury jeszcze straszliwszymi. Mój Jezu, pozwól mi podłożyd moje ramiona pod Krzyż, aby uwolnid Cię i uczynid zadośduczynienie za wszystkie ukryte grzechy.
Twoi wrogowie powodowani obawą, że możesz umrzed pod ciężarem Krzyża, zmuszają Cyrenejczyka żeby Ci pomógł w jego dźwiganiu. A on, niechętnie i narzekając, pomaga Ci nie z powodu miłości, ale będąc zmuszonym. A w Twoim Sercu odbija się echo lamentu za tych wszystkich, którzy cierpią, za ich brak rezygnacji, buntowniczośd, ich gniew i pogardę, jakie okazują Ci w cierpieniu. Ale cierpisz jeszcze bardziej, gdy widzisz, że dusze poświęcone Tobie, że ci, których powołałeś, jako Swoich towarzyszy i jako pomoc w cierpieniu, uciekają od Ciebie. A jeśli Ty przyciągasz ich do Siebie Swoim cierpieniem, ach, oni sami uwalniają się z Twoich Ramion, i odchodzą w poszukiwaniu przyjemności, pozostawiając Cię na tej drodze, abyś cierpiał samotnie!
Mój Jezu, podczas gdy czynię zadośduczynienia razem z Tobą, modlę się, abyś uścisnął mnie w Swoich Ramionach i to tak mocno, że nie będzie cierpienia, które cierpisz, a w którym ja bym nie uczestniczył. Będę, więc mógł przeobrazid się w te dusze i oddad Ci wynagrodzenie za to, że zostałeś opuszczony przez wszystkie stworzenia.
Mój wycieoczony Jezu, z jaką trudnością się poruszasz i jak bardzo jesteś przygięty. Widzę, że się zatrzymujesz i starasz się spojrzed wokoło. Moje Serce, co to? Co byś chciał? Ach, to jest Weronika, która niczego się nie obawia i odważnie ociera chustą Twoją Twarz, pokrytą Krwią. A Ty pozostawiasz na chuście Swoje odbicie, jako wyraz podziękowania. Mój hojny Jezu, ja też chcę osuszyd Cię, ale nie chustą, lecz dając Ci moją całą istotę dla przyniesienia Ci ulgi. Chcę wniknąd w Ciebie i dad Ci, O Jezu, uderzenie serca za uderzenie Serca, oddech za oddech, uczucie za uczucie, pragnienie za pragnienie. Zamierzam zatopid się w twojej Najświętszej Inteligencji i wówczas wszystkie te uderzenia serca, oddechy, uczucia i pragnienia rozpłyną się w bezmiarze Twojej Woli i będę mogła je powtarzad w nieskooczonośd. O Mój Jezu, chcę utworzyd fale uderzeo serca, aby ani jedno złe uderzenie serca nie dotarło do Twojego Serca i w ten sposób będę mogła złagodzid całą Twoją wewnętrzną gorycz. Chcę utworzyd fale uczud i pragnieo, aby usunąd wszystkie złe uczucia i pragnienia, Krzyż, poprzez swój ciężar, wgniata się w Twoje Ramię tak bardzo, że powstaje głęboka rana i odsłaniają się kości. które w najmniejszym nawet stopniu mogłyby zasmucid Twoje Serce. Jeszcze więcej, O Mój Jezu, zamierzam utworzyd fale oddechów i myśli, aby nie dopuścid do tego, aby jakikolwiek oddech lub myśl mogły Ci sprawid nawet najmniejszą przykrośd. Będę na straży, O Jezu, aby już nic więcej nie mogło zmartwid Cię lub dodad nowych goryczy do Twych wewnętrznych cierpieo. O Mój Jezu, proszę spraw, aby całe moje wnętrze pływało w nieskooczoności Twojego. W ten sposób, zdobędę wystarczającą miłośd i wolę, aby nie zezwolid na wtargnięcie w Twoje wnętrze nawet śladu złej miłości i złej woli, które mogłyby sprawid Ci przykrośd.
Och mój Jezu, aby byd bardziej siebie pewnym, modlę się do Ciebie, abyś opieczętował moje myśli Twoimi myślami, moją wolę Twoją Wolą, moje pragnienia Twoimi pragnieniami i moje uczucia i moje uderzenia serca Twoimi i aby tak opieczętowane przez Ciebie, nie mogły już żyd samodzielnie, ale aby czerpały życie tylko z Ciebie.
I proszę Cię ponownie, O Mój Jezu, zaakceptuj moje biedne ciało, które chcę rozedrzed na kawałki dla Twojej Miłości i podzielid je na jak najmniejsze cząsteczki, ażeby włożyd je w każdą z Twoich Ran:
Jezu, na tej Ranie, która boli Cię tak bardzo z powodu tak licznych bluźnierstw wygłaszanych przez stworzenia, umieszczam cząsteczkę swojego ciała z intencją, aby zawsze Ci mówiła: “Błogosławię Cię.”
Jezu, na tej Ranie, która sprawia, że cierpisz tak bardzo za całą niewdzięcznośd stworzeo, zamierzam położyd kawałek mojego ciała, dla zapewniania Cię o mojej wdzięczności.
  •   Och Jezu, na tej Ranie, która sprawia, że cierpisz tak bardzo za oziębłośd stworzeo i ich brak miłości, zamierzam umieścid ogromną ilośd cząsteczek mojego ciała, aby Ci stale powtarzały: “Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię!”
  •   Na tej Ranie, która boli, za tak wielki brak poszanowania przez stworzenia wobec Twojej Najświętszej Osoby, zamierzam położyd kawałek siebie, aby Ci zawsze powtarzał: “Uwielbiam Cię, Uwielbiam Cię, Uwielbiam Cię.”
    Mój Jezu, chcę wniknąd sobą we wszystko. W tych Ranach, pogłębionych przez niedowierzanie stworzeo, chcę aby kawałki mojego ciała powtarzały Ci zawsze: “Wierzę, wierzę w Ciebie, O Mój Jezu, Mój Boże i w Twój Kościół Święty; i zamierzam oddad moje życie, aby potwierdzid moją wiarę w Ciebie.”
O Mój Jezu, zanurzam się w nieskooczonośd Twojej Woli i czyniąc Ją moją, chcę wynagrodzid za każdego i zamknąd wszystkie dusze w mocy Twojej Najświętszej Woli.
Och Jezu, pozostała stale jeszcze moja krew, którą chcę wylad, jako balsam i ukojenie na Twoje Rany, aby dad Ci pocieszenie i całkowicie Cię uzdrowid. Następnie, O Jezu, spowoduję, że moje myśli pofruną do serca każdego grzesznika, aby go nieustannie upominad i tym sposobem sprawię, że nikt nie będzie mógł Cię obrażad. I modlę się do Ciebie głosami Twojej Krwi, ażeby nawoływały każdego do podporządkowania się moim ułomnym modlitwom. Wtedy będę mógł przyprowadzid ich wszystkich do Twojego Serca!
O Mój Jezu, proszę Cię jeszcze abym we wszystkim, co widzę, dotykam i co czuję zawsze widział, dotykał i czuł Ciebie. I spraw, aby Twój Najświętszy wizerunek i Twoje Najświętsze Imię były zawsze wyryte na każdej cząsteczce mojej biednej osoby.
Tymczasem, Twoi wrogowie przyglądając się z niezadowoleniem czynowi Weroniki, biją Cię, popychają i zmuszają do zrobienia ruchu! Kilka następnych kroków i znowu przystajesz. Twoja Miłośd nie uległa zmianie pod ciężarem tak wielkich cierpieo. Widząc pobożne niewiasty, które rozpaczają nad Twoim bólem, zapominasz o Sobie i pocieszasz je, mówiąc: “Córki, nie płaczcie nad Moim bólem, ale raczej nad grzechami waszymi i waszych dzieci.”
Cóż za podniosła lekcja! Jakże słodkie są Twoje słowa. O Jezu, wraz z Tobą czynię zadośduczynienie za brak miłości u stworzeo i proszę Cię o łaskę abym mogła zapomnied o sobie i pamiętała tylko o Tobie.
Twoi wrogowie, słysząc Cię mówiącego, wpadają we wściekłośd. Szarpią powrozy i biją Cię z taką zawziętością, że się przewracasz. Upadając, uderzasz się o kamienie. Ciężar Krzyża jest torturą i wydaje Ci się, że umierasz! Pozwól mi podtrzymad Cię i ochronid Twoją Najświętszą Twarz moimi rękoma. Widzę, że leżysz na ziemi i rozpaczliwie chwytasz powietrze w kałuży Swojej własnej Krwi. Oprawcy próbują postawid Cię na nogi. Ciągną za sznury opasujące Cię, wyrywają Ci włosy, kopią Cię, ale wszystko na próżno. Ty umierasz, Mój Jezu. Co za ból – moje serce pęka z bólu! Wlokąc Cię, dociągają Cię na szczyt Góry Kalwarii. Podczas gdy Cię ciągną, spostrzegam, że czynisz zadośduczynienie za wszystkie grzechy dusz poświęconych Tobie, za tych, które powalają Cię tak ciężko na ziemię, że niezależnie od tego, jak bardzo chciałbyś się podnieśd, nie możesz tego uczynid. Wleczony i zadeptany nogami, docierasz do Kalwarii, pozostawiając za Sobą czerwone ślady Twojej cennej Krwi.
Jezus obnażony i koronowany cierniami po raz trzeci.
Tutaj czekają już na Ciebie nowe cierpienia. Ponownie Cię obnażają, zrywając z Ciebie szatę i koronę z cierni. Ach, Ty jęczysz, gdy czujesz ciernie wyrywane z Twojej Głowy. Gdy zdzierają z Ciebie szatę, wyszarpują również obluzowane i przyklejone do niej kawałki Twojego Ciała. Otwierają się Twoje rany, Krew spływa maleokimi strużkami na ziemię i ból jest taki, że nieomalże padasz martwy.
Ale w nikim nie wywołuje to współczucia, Moje Dobro! Przeciwnie, z bestialską furią, ponownie wciskają na Ciebie cierniową koronę, jeszcze silniej ją wbijając. A tortura z powodu ran i wyrywania włosów jest tak wielka, że tylko Aniołowie są w stanie opowiedzied jak Ty cierpisz, ale Oni z przerażenia odwracają swe niebiaoskie spojrzenia i płaczą!
Mój obnażony Jezu, pozwól mi przycisnąd Cię do mego serca, aby Cię ogrzad, bo widzę, że dygocesz i że zimny, śmiertelny pot wystąpił na Twoim Najświętszym Człowieczeostwie. Jak bardzo chciałbym oddad Ci moje życie i moją krew, aby zastąpid nimi Twoje, które Ty straciłeś, aby dad mi życie!
Jezus tymczasem, spoglądając na mnie swoimi omdlewającymi i umierającymi oczyma, zdaje się mówid do mnie: “Moje dziecko, jak wiele kosztują Mnie dusze! To jest miejsce, gdzie oczekuję każdego, aby go zbawid i gdzie chcę czynid zadośduczynienie za grzechy tych, którzy posuwają się tak bardzo daleko, że spadają do poziomu zwierzęcia i tak zaciekle upierają się w lżeniu Mnie, że osiągają punkt, w którym już nie są w stanie żyd bez popełniania grzechów. I nie pamiętając o przyczynie, grzeszą w straszliwy sposób. To jest powód, dla którego ukoronowano Mnie cierniami po raz trzeci. A Swoim obnażeniem czynię zadośduczynienie za tych, którzy stroją się w luksusowe i nieskromne ubiory, za wykroczenia przeciwko skromności, i za tych, którzy są tak przywiązani do bogactw, honorów i przyjemności, że czynią z nich boga w swoich sercach.Ach tak, każde z tych przewinieo jest śmiercią, którą odczuwam, i jeśli nie umieram, to tylko, dlatego, że Wola Mojego Przedwiecznego Ojca jeszcze nie zadecydowała o momencie Mojej śmierci!”
Moje obnażone Dobro, podczas gdy czynię zadośduczynienia z Tobą, modlę się do Ciebie, abyś swoimi Najświętszymi Rękoma obnażył mnie ze wszystkiego tego, co jest moje we mnie i abyś nie zezwolił żadnym złym uczuciom na wdarcie się do mojego serca. Stao na jego straży, otocz go Swoim bólem i napełnij go Swoją Miłością. Niechaj moje życie nie będzie niczym jak tylko powtórzeniem Twojego. I wzmocnij moje obnażenie ze wszystkiego Swoim
88
błogosławieostwem. Pobłogosław mnie Swoim Sercem i daj mi siłę towarzyszenia Ci w Twoim bolesnym ukrzyżowaniu, ażebym został ukrzyżowany razem z Tobą.

 

 

 



 

Zapraszamy do 24-dniowego nabożeństwa rozważania Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa wg. Sł. B. Luizy Picaretty

Opublikowano 4 marca 2018by wobroniewiary

Jedna godzina rozważania mojej bolesnej męki większą zasługę ma aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi; rozważanie moich bolesnych ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a mnie sprawia wielką radość (Dzienniczek, 369).

Luiza Piccarreta, sługa czy córka?