Radio Chrystusa Króla




Jezuniu Moja Miłości

PIĘKNY WIERSZ O RÓŻANCU

„W małej izdebce, tuż obok łóżka,

Z różańcem w ręku klęczy staruszka

Czemuż to babciu mówisz pacierze?

Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

 

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny

Moc mają ogromną, odpuszczają winy

Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy

Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

 

Pierwsza dziesiątka jest za papieża

Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła

Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

 

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie

A może w czyśćcu, lub większej potrzebie

Czwartą odmawiam w intencji syna…

Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

 

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu

Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości

Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

 

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny

Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga

Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

 

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,

Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu

Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

 

Awantury, alkohol, płacz i siniaki

Czemu swym dzieciom los zgotował taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,

Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

 

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,

Bogu polecam swych wnucząt udręki,

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,

Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

 

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie

Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły,

Bo los już taki musi być podły.”

Oto streszczenie pewnej pięknej homilii jaką wygłosił ks. Gavancho. Pochodzi on z Peru. Posługiwał on w jednej z parafii miasta Santa Barbara w Kalifornii. Niestety po tej homilii został wypędzony przez swego proboszcza. Niech ta homilia przemówi do nas jak też i do współczesnego duchowieństwa:

„Zły robi postępy w Kościele. W efekcie ludzie uważają, że w Kościele Katolickim nic już po nich. Może wielu myśli o jego opuszczeniu. Po straszliwym doświadczeniu z roku 2002 w związku z nadużyciami, wielu faktycznie go opuściło. A teraz jest kolejny powód, żeby sobie pójść. Mam nadzieję, że tego nie uczynią. Mówię im, że muszą zostać, że to jest Kościół Chrystusa. Ale jeśli odejdą, to – wierzcie mi – zrozumiem ich. Bo dopuściliśmy w Kościele Katolickim, na całym świecie, do bardzo poważnej sytuacji.

Chodzi nie tylko o Amerykę, ale o świat, wszędzie! Jeśli jesteś katolikiem i kochasz Kościół Katolicki, nie możesz po prostu powiedzieć: „OK, módlmy się, ofiarujmy kilka różańców i zobaczymy, co się stanie”. Tak nie można. Musisz się modlić, ale modlić się o prawdę. Masz się modlić, żeby Bóg mógł działać. On już zaczął działać. Kto mógłby do wczoraj pomyśleć, że były ambasador Stolicy Apostolskiej w Stanach Zjednoczonych napisze list na jedenaście stron, opowiadając to, co opowiedział i domagając się odejścia papieża?! Kto mógł na to wpaść? Gdybyście mi o tym powiedzieli wczoraj rano, nie uwierzyłbym. Ale tak się właśnie stało. (chodzi o sprawę abp Vigano).

A więc co teraz robimy? Dokąd idziemy? Przede wszystkim musimy zrozumieć jedno. Ten Kościół, Kościół Katolicki, jest Kościołem Chrystusa. Jest Małżonką Chrystusa. Św. Paweł ma rację mówiąc, że Jezus oczyścił Kościół przez swój krzyż, przez swoją krew. Kościół jest wspaniały. A myśmy go zdradzili. To nie jest Kościół drapieżny. To jest Kościół święty, który wpadł w ręce ludzi przewrotnych i drapieżnych. Chcą zniszczyć Kościół od środka, skoro nie udało im się to od zewnątrz przez tyle wieków. Ale musicie być świadomi, że to Chrystus kieruje Kościołem. To On dowodzi. Czasami w takie dni, jak dziś, możemy tego nie zauważać. Możemy tego nie czuć. I możemy wołać, jak wołaliśmy na początku Mszy: „Panie, racz nam pomóc! Zmiłuj się nad nami!”. Ale to On steruje i On przyniesie sprawiedliwość. Już zaczął to robić. To, co wam powiedziałem, to dopiero początek. Tylko początek. Dzieje się dużo złych rzeczy i powinniśmy się cieszyć, bo nic nie jest lepsze od prawdy. Dobrze wiedzieć, co się dzieje, nawet jeśli to jest nieprzyjemne i bolesne. A zatem to Chrystus stoi na pozycji sternika.

Po drugie módlcie się. Podejmujcie ofiary. Trzeba zbliżać się bardziej do Pana. Prosić Pana, żebyśmy byli częścią Jego trzody. Bo zobaczycie dużo księżowskich ubiorów, takich jak ten, i usłyszycie wiele kazań znad takich pulpitów. Ale to są zdrajcy. Więc potrzeba tego, co w Kościele Katolickim nazywa się rozeznaniem, umiejętności rozpoznania, gdzie Bóg jest, a gdzie Go nie ma. Jak się tego zaniedba, można myśleć, że Bóg jest tu i tam. Nie! Nie! Teraz musicie rozeznawać naprawdę, bo diabeł poprzebierał swoich synów w księżowskie szatki, żeby trudniej go było poznać.

Musicie się modlić o rozeznanie – za Kościół, za siebie, za wasze dzieci. Za swoich kapłanów, a szczególnie za wielu biskupów, którzy jeszcze są dobrzy, wierni. Którzy bardzo cierpieli w tych dziesięcioleciach i przez wszystkie te lata, przenoszeni z parafii do parafii za głoszenie prawdy, która nie podobała się biskupowi albo proboszczowi, więc przenoszono ich w inne miejsce, potem jeszcze gdzie indziej, żyją teraz w cierpieniu, ale są. To nie jest zabawne. To jest trudne. Dużo płaczesz, bo czujesz się samotny. Zapomniany. Wzgardzony. Tylko dlatego, że chciałeś pozostać wierny Chrystusowi, bo twoje konferencje i kazania nie zgadzały się z pomysłami tych, którzy chcą zniszczyć Kościół, a oni chcą, żebyś mówił ludziom same miłe rzeczy, bez poruszania zatęchłej wody, zgadzając się na wszystko, bez denerwowania nikogo, mówiąc same ogólniki, żeby ludzie nie wiedzieli, co się dzieje.

Dlatego, moi drodzy bracia i siostry, musimy działać, a to jest część procesu nawrócenia. Musicie działać. Biskup Fulton Sheen, jeden z największych biskupów, jakich kiedykolwiek miała Ameryka, powiedział: „Nie szukaj zmian w biskupach i kapłanach”. Do ciebie mówił. Zmiana w Kościele przyjdzie przez świeckich. Nie poddawaj się. Powiedz swojemu proboszczowi, swojemu księdzu, swojemu biskupowi: „Mów prawdę! Skończ już z tym przymilaniem się, z tymi uśmiechami i głoś Ewangelię! Chcemy żyć świętym życiem, a nie życiem, którym żyje świat. Mówcie nam prawdę, a my wam pomożemy utrzymać Kościół naszymi pieniędzmi i czymkolwiek innym. Ale ty, ty musisz wykonać swoją misję, masz wykonać swoją pracę, która polega na pomocy. Masz nam pomóc dojść do raju, żebyśmy byli zbawieni. Polega to na udzielaniu nam sakramentu, na kochaniu Jezusa, a nie tylko na politycznej poprawności – to nie jest Ewangelia”.

Ale wy, świeccy, popadliście w tę pokusę. … Mówcie! Chcecie Ewangelii? Chcecie Chrystusa? Chcecie do raju? Chcecie prawdy? Czy chcecie po prostu czegoś, co znajdziemy wszędzie w świecie, tego, co miłe dla naszych uszu? Wypraszaj przemianę w Kościele. Nie wystarczy przedsięwziąć kilka środków zaradczych w trosce o dzieci. Nie wystarczy, żeby zrezygnowali trzej kardynałowie, czterej, a może nawet pięciu i jeszcze dziesięciu biskupów. Nie wystarczy. Musimy zobaczyć prawdziwą przemianę. Musimy wrócić do wierności Chrystusowi, naszemu Panu – Chrystusowi, a nie światu. Jesteśmy tutaj, żeby zmieniać świat, a nie żeby świat przemienił nas. Jesteśmy światłem świata, nie jesteśmy równi światu. Mamy Chrystusa. Mamy prawdę. Świat jest bezradny. Księciem świata jest diabeł i wiemy, że walka jest prowadzona z nim.

Tak więc to, co mówię, może się wydawać bardzo trudne i bardzo mi przykro, ale muszę to powiedzieć. Jestem zmęczony patrzeniem, jak moją matkę-Kościół znieważają i przedstawiają jak organizację przestępczą. Bo nią nie jest. Jest moją matką, waszą matką! To ta matka dała ci życie wieczne przez chrzest, dała ci odwagę przez bierzmowanie i każdej niedzieli daje wam Eucharystię. To jest nasza matka i potrzebujemy pomagać jej w tych strasznych czasach. A więc, moi drodzy bracia i siostry, muszę to powiedzieć, bo jestem kapłanem Chrystusa. Wielu tak nie mówi i ja też bałem się powiedzieć coś w tym rodzaju. Są też inne rzeczy, które chcę powiedzieć, ale o nich nie mówię, bo chcę tu być za tydzień.

Ale muszę to powiedzieć i proszę Pana o wybaczenie, bo ja też jestem tchórzem. Czasem nie mówię tego, co powinienem, bo czasem jestem bardziej zatroskany o własną pozycję. Módlcie się też za mnie, żebym mógł być święty. Cierpienie – to straszna rzecz, jest trudne, a wy nie chcecie cierpieć. Módlcie się, przyjaciele katolicy, w tych ciężkich czasach. Domagajcie się prawdy od swoich liderów. Tylko wtedy wszystko pójdzie dobrze. Z Jezusem! Nie z kardynałami, nie z papieżami. To tylko ludzie. Jedni są cudowni, a inni źli. Tylko z Chrystusem. Tylko czyniąc to, co On chce. Tylko blisko Niego, wiernie. A wszystko pójdzie dobrze. I to właśnie wam mówię: wszystko pójdzie dobrze. Kościół Chrystusa nie może zostać zniszczony przez nikogo, nawet przez diabła. Nie zniszczy Kościoła, lecz wyeliminuje niektórych członków Kościoła. Tak, to może on zrobić. I módlmy się, żeby nikt z nas nie był jednym z nich. A więc, moi kochani bracia i siostry, niech Bóg nam pomaga w tych strasznych czasach, żebyśmy mieli odwagę. Pokładam nadzieję w Bogu i w was, świeckich. Uratujecie Kościół”.