Radio Chrystusa Króla




Jezuniu Moja Miłości

PIĘKNY WIERSZ O RÓŻANCU

„W małej izdebce, tuż obok łóżka,

Z różańcem w ręku klęczy staruszka

Czemuż to babciu mówisz pacierze?

Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

 

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny

Moc mają ogromną, odpuszczają winy

Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy

Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

 

Pierwsza dziesiątka jest za papieża

Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła

Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

 

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie

A może w czyśćcu, lub większej potrzebie

Czwartą odmawiam w intencji syna…

Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

 

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu

Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości

Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

 

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny

Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga

Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

 

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,

Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu

Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

 

Awantury, alkohol, płacz i siniaki

Czemu swym dzieciom los zgotował taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,

Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

 

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,

Bogu polecam swych wnucząt udręki,

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,

Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

 

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie

Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły,

Bo los już taki musi być podły.”

Ks. Piotr Pawlukiewicz – Brak cierpliwości.

 

BEZCENNY DAR

Po śmierci swojego dziadka specjalista od funduszy powierniczych, Jason Stevens, spodziewa się sporego spadku. Zamiast tego dziadek przygotował dla niego krótki kurs przygotowawczy do życia zawarty w 12 zadaniach, które sam nazwał „podarunkami”. Starszy pan wystawia swojego wnuka na wyszukane próby, nakłania do podrózy w głąb siebie i poszukania odpowiedzi na pytanie: co tak naprawdę liczy…

https://www.youtube.com/watch?v=Q1oTF6C7tdA


„Paruzja” ks. Adama Skwarczyńskiego uzyskała nihil obstat

Opublikowano 19 Maj 2019 by wobroniewiary

Ks. Adam Skwarczyński w odpowiedzi na liczne zapytania i komentarze przysłał nihil obstat dla „Paruzji”. Nihil obstat zostało wydane 21.03.2019 r. przez cenzora ks. Stanisława Chabińskiego SAC. Oto jego treść:

Opinia i uwagi:

ks. Adam Skwarczyński
Paruzja
Idziesz sądzić „żywych” i „umarłych”

– Wstęp
– Do moich rodaków – lisi o paruzji
            – Co zbliża się do ziemi?
            – Osobiste przygotowanie
            – Jak pomóc światu w przygotowaniu do paruzji
– Apel prostaczku do wielkich tego Świata W sprawie paruzji
            – Kościół powinien stanąć wobec poniższych pytań
            – Co znaczy: „Przyjdzie sądzić żywych i umarłych”
            – Jakie będą skutki Sądu Ostatecznego na końcu czasów?
            – Apokalipsa – kilka kwestii do wyjaśnienia
            – Niektóre apokaliptyczne wydarzenia w literaturze mistycznej i w objawieniach charyzmatycznych
– Konkluzja

Nie pytajcie też o «imprimatuxir» dla naszej broszurki gdyż wystarczy jeśli biskupi, otrzymawszy te teksty, milczą. Słowa samego Autora.

Ja otrzymałem ten tekst, przeczytałem, niektóre fragmenty kilkakrotnie i nad nimi się zamyśliłem; bo obok tych treści nic można przejść „lekko”. One mają swój ciężar gatunkowy.
Celowo ułożyłem – powyżej – spis treści, niniejszej broszurki, gdyż mając przed oczyma jego treść można zrozumieć, co zamierzał i jak chciał przedstawić zagadnienie paruzji – Autor.

Najpierw sam tytuł: Każde słowo zawiera tu bogactwo treści. Autor. uważam, celowo używa sformułowania: Idziesz sądzić: dopiero po przeczytaniu całości opracowania możemy zrozumieć dlaczego takie ujęcie tematu.

Co więcej! Autor w sposób bardzo wnikliwy, przystępny i szczegółowy omawia każde z zagadnień dotyczą paruzji. Rzecz charakterystyczna, Autor, rozpoczyna publikację tytułem: Do moich Rodaków – list o paruzji. Tak ujęte sformułowanie świadczy o zamiarze Autora: chce po prostu w sposób bardzo bezpośredni i serdeczny ukazać rodakom prawdy, które są bardzo ważne i nic mogą oni przejść obojętnie obok nich. Co więcej muszą mieć jasne i prawdziwe ich rozumienie. Tu bowiem chodzi o lo by być jak najlepiej przygotowanym: bo Jezus idzie sądzić żywych i umarłych.

Dodam jednak, gdyż nie jest to recenzja, lecz ogólna opinia, że wyjaśnianie i rozważanie razem z czytelnikiem takich zagadnień jak: Osobiste przygotowanie; Jak pomóc światu w przygotowaniu do paruzji: Co znaczy: „Przyjdzie sądzić żywych i umarłych”; Jakie będą skutki Sądu Ostatecznego na końcu czasów?; Apokalipsa kilka kwestii do wyjaśnienia – to wszystko stanowi ogromny zasób wiedzy z zakresu omawianego tematu, a równocześnie służy w sposób szczególny jako materiał do przemyśleń i przemodlenia dla tych wiernych, którzy pragną szczęśliwego spotkania z Chrystusem na końcu ich czasów. Takich przemyśleń i przemodleń dokonał, i myślę, że w dalszym ciągu dokonuje Autor i nimi się ze wszystkimi dzieli.

Opracowanie ks. Adama Skwarczyńskiego jest bardzo cenne, godne rozpowszechniania, potrzebne szczególnie w naszych obecnych czasach.

Nihil obstat, 21.03.2019 r. cenzor ks. Stanisław Chabiński SAC

Ząbki. 21 marca 2019 r.

Przypomnijmy: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2019/01/15/ks-adam-skwarczynski-paruzja-idziesz-sadzic-zywych-i-umarlych/

Niech jednak nikt nie próbuje „nawracać” swoich duszpasterzy, gdyż nie nadeszły jeszcze wstrząsające wydarzenia, przez które zacznie przemawiać Bóg.
ks. Adam Skwarczyński

PARUZJA
Idziesz sądzić „żywych” i „umarłych”!!!

WSTĘP I z myślą o znajomych

Wiem, że u niektórych Czytelników zdziwienie wywoła to, że zobaczą znany im mój „List do Rodaków o Paruzji” w połączeniu z nowym tekstem o Paruzji jako Sądzie Ostatecznym. Jednak liczę na Waszą wyrozumiałość! Dlatego to połączenie, by odtąd oba teksty mogły być przekazywane innym łącznie, ich treść jest ze sobą ściśle powiązana. To samo dotyczy druku (i w drukarni, i na domowych drukarkach), oto oba teksty ukazują się pod wspólnym tytułem: «Paruzja. Idziesz sądzić „żywych” i „umarłych”». Gdyby ktoś mógł wesprzeć druk swoim groszem, już nigdy w życiu lepiej go nie wykorzysta – to może mieć wpływ na wieczne zbawienie lub potępienie wielu ludzi! Biedny emeryt musi podnosić alarm i w Polsce, i w świecie (chodzi o druk „Iskry” w językach obcych), za co jest odpowiedzialny przed Bogiem, a tymczasem nie zbił potrzebnej do tego fortuny. Wielcy i możni tego świata śpią, a czas nagli! Nadchodzący kryzys gospodarczy zuboży wszystkich, którzy nie mają sztab złota, zostaną z pustą kieszenią, co wykorzysta książę ciemności i jego pieścidełko: ogólnoświatowy rząd. On będzie dyktował, komu co dać, a kogo czego pozbawić, z życiem włącznie. A więc w ostatnich spokojnych chwilach drukujmy wspólnymi siłami co możliwe, a gdy zabraknie internetu, druki będą na wagę złota. Wykorzystajmy do tego drukarki domowe. Gdyby ktoś chciał zamówić 10 egz. z drukarni lub więcej, niech dzwoni: 25*643*53*10.

WSTĘP II do drukowanej broszury

«Ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: „Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego”» (Ap 7,02-03). Teraz właśnie, w ostatnich chwilach przed opisaną niżej Paruzją Jezusa, dokonuje się to apokaliptyczne pieczętowanie i podział ludzi na dwie kategorie. Jedną stanowią niby-wierzący, którzy jak ognia boją się najmniejszego cierpienia, byle pryszcz budzi ich przerażenie i wydają krocie na operacje plastyczne, a jeśli słuchają nauk kapłanów, to tylko głoszących szczęśliwe i przyjemne życie ziemskie. Do drugiej kategorii należą prawdziwi słudzy Boga, mający na czołach (w myślach i w sercu) anielską pieczęć krzyża. Oni są „jak drzewo, zasadzone nad płynącą wodą” (zob. Ps. 1), imponują nie tylko zielenią liści, ale i obfitością owoców. Jako wielki skarb, jako dany im talent traktują to wszystko, co trudne, męczące i bolesne, a co mogą ofiarować Bogu za zdobycie Nieba dla siebie i dla innych. Tylko oni zdolni są rozpoznać ten skarb w ogromie cierpień, jak nigdy dotąd spadających lawiną na całą ziemię, ale też, jak nigdy dotychczas, wysoko cenionych przez naszego Ojca w Niebie. Tylko oni są zdolni, na wzór Jego Syna Jezusa i w zjednoczeniu z Nim, stawać się „małymi zbawicielami” wielu swoich bliźnich, ofiarując się i modląc się za nich. Bóg chce ich mieć jak najszybciej w jak największej liczbie, gdyż apokaliptyczni Aniołowie z sierpami pochyleni już są nad ziemią, przygotowani na krwawe żniwo.

Właśnie Polska powołana została do tego, by wychodząca z niej „Iskra”, zapowiedziana przez Jezusa, podpaliła wielki stos dusz-ofiar w świecie, przygotowując go na przyjście Sędziego, Zwycięskiego Króla. Jeśli ktoś z Czytelników sam już przyłączył się do naszej „Iskry” według podanych niżej zasad, niech teraz zdobywa innych dla tej idei, znajomych i nieznajomych, gdyż czasu zostało niewiele! I niech nie pyta o „imprimatur” dla tej broszurki, gdyż wystarczy jeśli biskupi, otrzymawszy te teksty, milczą, a nie przeczą ani nie wstrzymują. Gdy zaczną się wstrząsające wydarzenia, one same staną się „podpisem”…

Obiecuję stałą modlitwę i błogosławię „Iskrze”, ale najgorliwiej wspieram swą osobistą ofiarą apostołujących w swoim otoczeniu. Każdy z tych, którym do ostatniej chwili pomogą oni przyłączyć się do nas, stanie się wielki w oczach Boga i całego Nieba, gdyż jego krzyż i modlitwa będą ostatnią deską ratunku dla grzeszników świata. Będzie ich duchowym ojcem lub matką na całą wieczność!

ks. Adam Skwarczyński
13 stycznia 2019

Fragment 1:
Ks. Adam Skwarczyński, 8 lipca 2018
DO MOICH RODAKÓW – LIST O PARUZJI

Drodzy Rodacy,

W ostatnich dniach skierowałem apel do tych Polaków, którzy zastanawiają się nad powrotem do Ojczyzny, być może powodowani jakimś wewnętrznym impulsem. Chciałem ich wesprzeć argumentami, które by ich do tego zachęcały i mobilizowały. Tamten apel da się streścić w 3 zdaniach: 1). nadchodzi Paruzja Jezusa, a wraz z nią wielka i bolesna przemiana, oczyszczenie świata; 2) Polska będzie w dużej mierze oszczędzona (to prawda, że ściąga na siebie surową karę za ogrom grzechów, zwłaszcza za zabójstwo dzieci w łonach matek – wciąż jeszcze giną „w majestacie prawa”(!), jakby nie wystarczyły dziesiątki milionów zamordowanych – jednak Bóg częściowo oszczędzi ją ze względu na jej misję); 3) należy już teraz myśleć o powrocie, gdyż od pewnego dnia będzie on niemożliwy.

Polka znad Zatoki Arabskiej zapytała: a co mamy zrobić my, którzy z różnych względów nie możemy myśleć o powrocie? Obiecałem jej, że napiszę list z odpowiednimi radami. Z konieczności musi on być dłuższy i bardziej szczegółowy, gdyż muszę w nim poruszyć sprawy natury duchowej. Będzie zawierał odpowiedź na 3 pytania: co zbliża się do ziemi? Jak się przygotować? Jak pomóc innym w tym przygotowaniu?

Zacząłem pisać ten list do Polaków za granicą, jednak jest wolą Bożą, by dotarł on także do Rodaków w Kraju, bo dlaczego zawsze ma być „najciemniej pod samą latarnią”…? Wprawdzie w Polsce dostępna jest moja „powieść” „Z Aniołem do Nowego Świata”, 5 zeszytów „Iskry z Polski” oraz „wywiad” ze mną, lecz i ten list może mieć jakieś znaczenie w tej „ciszy przed burzą”. Tak, przed „burzą”, której odgłosy są coraz bliższe i wyraźniejsze, a więc najwyższy czas się do niej przygotować.

Fragment 2:
Ks. Adam Skwarczyński, 7-9 grudnia 2018

APEL PROSTACZKA DO WIELKICH TEGO ŚWIATA
W SPRAWIE PARUZJI

Wstęp
Sprawa jest bardzo poważna, zacznę więc „uroczyście”. Biorę Boga na świadka, że pragnę teraz głosić tylko i wyłącznie Jego Prawdę, i tylko Prawdę, na ile jest mi to w tej chwili dane w sposób wyraźny i zobowiązujący. Niech przy tym głoszeniu moje własne „ja” będzie zdruzgotane i poniżone, moje własne przemyślenia mało ważne, a wszystko co nie jest Boże – pominięte.

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Na jak największą chwałę Najświętszej Trójcy i na pożytek Kościoła, który gorąco miłuję. Kościoła, który wreszcie, na końcu czasów, musi powrócić do swojej własnej i właściwej eschatologii, w ciągu wieków wypaczonej.

Choćby zamieszczone tu stwierdzenia były dla wielu szokujące, ośmielam się je wypowiedzieć w oparciu o wiedzę, od wczesnego dzieciństwa otrzymywaną. Jako małe, może 2-3 letnie dziecko, zostałem przez Maryję w Jej ramionach zaniesiony do Nieba, wprost przed Oblicze Boga siedzącego na tronie. Szczegółowy opis tegoż pomijam. Na oczach mieszkańców Nieba została mi powierzona misja, dotycząca całego mojego życia, a koleje życia – włącznie z rodzajem śmierci – stały mi się znane. Aż do dzisiaj, na przestrzeni lat, przypominam sobie i odkrywam powoli to, co wówczas dane mi było poznać. Ostatnie objawienie, spinające jak klamra wszystko co dotąd poznałem, dane mi było około roku 1983 w czasie nocnej modlitwy w kościele, a dotyczyło przeżycia Paruzji – Powtórnego Przyjścia Jezusa – w sposób identyczny, jak wkrótce doświadczą owego Spotkania z Sędzią w tej samej chwili wszyscy mieszkańcy ziemi.

Przyjście Jezusa „powtórne” będzie jednocześnie „ostatecznym”. Nie bardzo rozumiałem, dlaczego (chodzi o „Dzienniczek” św. Faustyny) Pan Jezus użył właśnie tego określenia: „Moje ostateczne przyjście”. Na nocnej modlitwie Bóg mnie oświecił, że ma się ono dokonać nie na końcu świata, lecz na końcu czasów, a więc za naszych dni. Pierwsze z tych przeżyć opisywałem dość szczegółowo (na piśmie i w „wywiadach”), wiążąc je z „Ostrzeżeniem” albo „małym sądem”, czy też „prześwietleniem sumień”. Jednak było i drugie. Gdy w ciemności nocy trwałem w kościele, przed Majestem Boga padłszy na twarz, od Jego Tronu wychodził bardzo wąski promień, który powoli przesuwał się po ziemi i jej mieszkańcach, oddzielając zbawionych od potępionych. Kiedy zobaczyłem, że niektóre z bliskich mi osób znalazły się „po lewicy”, oddzielone od reszty, zanurzyłem się w błaganiu o Miłosierdzie dla nich. Po chwili promień przesunął się dalej, pozostawiając te osoby po „naszej” stronie. Była to jeszcze chwila, w której mogłem błagać, lecz mam świadomość, że już wkrótce stanie się to niemożliwe. Napisałem o tym w artykule „Anioł [Apokalipsy] z kadzielnicą”.

Czerpię teraz z nocnych wizji-pouczeń, które otrzymywałem przez całe lata jako dziecko. Gdy, wstrząśnięty ich głębią i rozmiarami, wracając na ziemię żałowałem, że prawie niczego nie jestem w stanie zapamiętać, a tym bardziej komukolwiek przekazać, zawsze bywałem uspokajany, że w swoim czasie – gdy będzie to potrzebne – skarbiec ten stanie się dla mnie dostępny. Wierzę, że dzisiaj ten czas nadszedł. Wstawszy nad ranem, piszę z polecenia Bożego. Nie otrzymuję go w jakichś słowach, tylko rozpoznaję w swojej woli, nastawionej na wypełnienie Woli Bożej.

Chrześcijanie pierwszych wieków żyli w przekonaniu, że Jezus powróci „niebawem” i zakróluje na ziemi (w Apokalipsie „niebawem” użyte jest aż osiem razy). Przy tym musieli wiedzieć, że nie chodzi tu o chodzenie Jezusa po ziemi w ciele, ale o tym dalej. Pozdrawiali się słowami „Marana tha”, którymi potwierdzali swoje przekonanie. Później zanikł nie tylko ten zwyczaj, ale także samo oczekiwanie. W ciągu wieków Paruzja splotła się w nauczaniu Kościoła z Sądem Ostatecznym na samym końcu świata, a tym samym ukryła się za mgłą wydarzenia, które za ileś tysięcy lat przyjdzie nieuchronnie samo i nie wymaga ani oczekiwania, ani jakiegoś przygotowania. I właśnie teraz ten błąd powinien zostać przezwyciężony! Spróbujmy pójść w tym kierunku.

Pobierz tekst broszury
(18 stron, stąd nie publikujemy całości) a podajemy link do pobrania
kliknij na: PARUZJA – Idziesz sądzić „żywych” i „umarłych”!!!

Ks. Adam Skwarczyński: Jeszcze o czipach

Opublikowano 21 Maj 2019 by wobroniewiary

JESZCZE O CZIPACH

Najwyraźniej Matka Boża uczyła nas przez ks. Gobbiego o „znaku Bestii”, który odnosi się do wszystkich czasów i ma charakter duchowy. Czy Adam i Ewa w Raju go nie otrzymali od węża piekielnego? Jest nim i będzie wpływ tegoż wroga na ludzkie myślenie (czoło) i działanie (ręka). Jednak najwyraźniej jest to (i będzie) widoczne w obecnym czasie antychrysta, zwłaszcza na zbliżającym się szczycie jego panowania. Lepiej powiedzieć: na dwóch jego szczytach: teraz, za naszych dni oraz w latach najokrutniejszego z prześladowań na samym końcu świata.

Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy, niewidoczny dla ludzkiego oka znak Bestii otrzymują ci, którym ona przesterowała i po swojemu ukierunkowała myślenie i działanie. Podam przykłady.

Ewa chodziła z koleżankami na marsze niepodległości i marsze za życiem, a z kolegą wymieniali się gadżetami narodowców. Po jakimś czasie znajomi o mało nie padli z wrażenia: Ewę zobaczyli na marszu pod tęczową flagą, przestała też chodzić do kościoła! Nikt nie mógł dojść, nawet ona sama, jak do tego doszło i kto jej zrobił wodę z mózgu. Tylko piekielna Bestia wiedziała: znalazła na nią bardzo prosty sposób, jakim jest tzw. oddziaływanie podprogowe. Oto Ewa namiętnie oglądała jeden z seriali TV, zawierający – w momentach największego napięcia – bardzo krótkie wstawki, nie do zauważenia gołym okiem, ale zapisane przez podświadomość. Były to dwa przeplatające się hasła, jedno NIENAWIDZĘ… (chodziło o księży), drugie: JESTEM ZA… (chodziło o hasło, rzucające ją w objęcia sodomitów).

Marcin słuchał regularnie audycji Radia Maryja, dla młodzieży i nie tylko, np. „Rozmów niedokończonych”. Po jakimś czasie przestało go to interesować. Pewnego razu jego mama była zdumiona, gdy wszedł do kuchni i ze złością wyłączył jej radio krzycząc: „Ty słuchasz tego…!” (tu użył obelżywego słowa). Tylko przebiegły wróg wiedział, co i kiedy, w czasie emisji najciekawszych filmów, zapisać w podświadomości Marcina. Wzbudził w nim nienawiść do ojca R. oraz do założonego przez niego radia przez krótkie hasła, pojawiające się na ułamek sekundy na ekranie.

Krzysztof był przez wszystkich lubiany jako wzorowy uczeń, ministrant, działał w Akcji Katolickiej. Rodzice dotrzymali słowa: jako pełnoletniemu kupili samochód. Wszystko byłoby dalej na medal, gdyby nie przełomowy wieczór, kiedy to Krzysiek wszedł do domu z niedwuznacznym komunikatem: „Mamo, Boga nie ma!”. Od tej pory zaczął to z uporem powtarzać i nic do niego nie trafiało, a na rozmowę z księdzem nie dał się namówić. Rodzice nie zauważyli niczego, o co ich ksiądz wypytywał: ani kontaktów z sektą, ani trupich czaszek na ścianie, ani nieodpowiedniego towarzystwa. Kręcili tylko głowami: jak mogło do tego dojść! Nikt nie umiał rozwikłać tej zagadki, tak prostej. Świeżo upieczony kierowca miał w samochodzie „samograj” i słuchał na okrągło piosenki, której rytm i melodia mu się spodobały. Nie wiedział, że nagrali ją sataniści w specjalny sposób: była w niej wstawka z tym właśnie przesłaniem BOGA NIE MA, tyle że po angielsku, a nagrana od tyłu do przodu. Uchem nie można jej było rozpoznać, jednak mózg ją rejestrował i wprowadzał do pamięci. I tak diabeł w niedługim czasie chłopca religijnego, nawet apostołującego w swoim środowisku, przetworzył w niedowiarka. Stąd już tylko jeden krok do ataku na Kościół i duchowieństwo – wystarczy kilka prostych argumentów, np. że „klechy nie wierzą, tylko zarabiają na ludziach” – a dalej droga już prosta – po równi pochyłej do bramy piekła! Może wraz z innymi, bo „swój swego zawsze pozna”…

Jasio lubił od czasu do czasu wyskoczyć na piwko. Potem robił to regularnie, zasmakował w nim, no i z kumplami miło było pogadać. W nagrodę dostał od sprzedawcy prezent, przeznaczony dla najlepszych klientów: kurtkę z polaru. Gdy w telewizji mignęła reklama z nazwą „jego” browaru, dumnie prężył pierś, na której ta nazwa widniała. Jasio robił się coraz weselszy, a rodzina zaczęła odtąd znajdować butelki z piwem, a potem z mocniejszymi trunkami, pochowane po kątach. Nie mogła znaleźć odpowiedzi, kiedy on to przyniósł, bo przecież zawsze przychodził z pustymi rękami. Nikomu nie przyszedł do głowy diabelski podstęp: kurtka miała ogromne wewnętrzne kieszenie! Wystarczyło lekko pochylić się do przodu, by nawet dziesięć butelek stało się z zewnątrz niewidzialnymi…

Oto dzisiejsze „czipowanie” ludzi przez Bestię! Nadchodzi jednak czas – wszystko wskazuje na to, że będzie to po kryzysie gospodarczym i wojnie światowej – gdy antychryst obejmie władzę nad światem. Nie będę się o tym rozpisywał, jednak ważne jest to, że zaproponuje ludziom żywność i inne środki konieczne do przetrwania za wyrzeczenie się wiary. Pomińmy szczegóły techniczne jego „czipowania” – może to być nawet najzwyklejsza lista adresów, na którą wciągnie swoich – ale wyobraźmy sobie, jak wielu ludzi pójdzie za nim! W tym ogólnym chaosie, biedzie i zagrożeniu nagle taki „opiekun” nad ludźmi i ich rodzinami (zwłaszcza głodnymi dziećmi) będzie entuzjastycznie przyjęty nawet przez ludzi Kościoła. Idąc za nim, będą się usprawiedliwiać na różne sposoby, ale z tej pułapki łatwo nie wyjdą! A co się będzie działo w rodzinach – ile rozłamów, zdrad, donosów – gdy Bestia obieca odpowiednią nagrodę?! Już teraz trzeba więc pomyśleć, jak się od niej uniezależnić i ochronić przed nią swoich bliskich. To będzie strasznie wielka pokusa i ciężka próba wiary!

Prosimy więc, byście nie się śmieli z naszych ostrzeżeń (nie tylko „naszych”, gdyż samo Niebo ostrzega!), zachęt, apeli i instrukcji (będą i szczegółowe, np. dla każdej „arki ocalenia”), lecz byście przystąpili do działania, dopóki jest to możliwe. Przyniesie ono owoce na całą wieczność! Niech Was Bóg oświeci i błogosławi.

ks. Adam Skwarczyński, maj 2019 r.