Radio Chrystusa Króla




Jezuniu Moja Miłości

KSIĄŻKA

Książka religijna Jezuniu moja Miłości - zdjęcie 1

Tutaj można kupić:

            

PIĘKNY WIERSZ O RÓŻANCU

„W małej izdebce, tuż obok łóżka,

Z różańcem w ręku klęczy staruszka

Czemuż to babciu mówisz pacierze?

Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

 

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny

Moc mają ogromną, odpuszczają winy

Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy

Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

 

Pierwsza dziesiątka jest za papieża

Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła

Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

 

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie

A może w czyśćcu, lub większej potrzebie

Czwartą odmawiam w intencji syna…

Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

 

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu

Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości

Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

 

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny

Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga

Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

 

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,

Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu

Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

 

Awantury, alkohol, płacz i siniaki

Czemu swym dzieciom los zgotował taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,

Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

 

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,

Bogu polecam swych wnucząt udręki,

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,

Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

 

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie

Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły,

Bo los już taki musi być podły.”

Kiedy w 2011r. zaproszono mnie do wzięcia udziału w rozważaniu 24 godzin Męki Pana Jezusa
przez 40 dni Wielkiego Postu, miałam dużo wątpliwości i to z różnych przyczyn. Uważałam, że nie
dam rady. Ukończyłam 81 lat, byłam bardzo słaba fizycznie i psychicznie. W ciągu jednego roku
odeszły do Pana trzy osoby biskie mojemu sercu (mama, mąż, i brat). Opiekowałam się nimi
podczas ich długoletniej choroby(mamą 10 lat) i moim mężem przez 13 lat. Kiedy odeszli do
Pana zostałam sama, tak mi się przynajmniej wydawało. Bardzo trudno było mi pogodzić się i
przyjąć tę trudną rzeczywistość. Wzięłam udział w adoracji Męki Pana Jezusa. Wybrałam sobie
godzinę poranną od 9.00-10.00 i tak codziennie o tej samej porze dnia przez całą godzinę
rozważałam Mękę mojego Pana. Już po pierwszym dniu modlitwy, wiedziałam, że to zaproszenie
było od Pana, że to On przygotował mi ten czas i bardzo chciał, abym Mu towarzyszyła w Jego
okrutnej męce. To On zapragnął, abym była przy Jego sercu, aby nie był sam. Był to czas, kiedy
byłam przy Nim, kiedy został skazany przez Piłata na okrutną mękę i na cierniem ukoronowanie.
Rozważanie i modlitwy, moje rozmowy z Panem Jezusem dały mi dużo światła i bardzo wiele do
przemyślenia całego mojego życia i życia moich bliskich, którzy odeszli do Pana. Kiedy
rozważałam mękę Pana Jezusa, ta scena stała się dla mnie żywa. Widziałam Jego Najświętszą
Głowę pokłutą cierniami, skrwawioną ,z twarzą ukazującą wielką boleść. Mając przed sobą opis
tej sceny, uświadomiłam sobie wstrząsającą prawdę o sobie, że to ja i każdy z nas był przyczyną
tej okrutnej męki. Zrozumiałam, że czas choroby moich bliskich był bardzo ważny i potrzebny dla
całej naszej rodziny. Był prawdziwym darem od Boga. Po pierwsze, zbliżył nas do siebie, przez
wzajemną pomoc, współczucie, wspólne modlitwy. Sprawy materialne zeszły na dalszy plan. Dziś
rozważając mękę Pana Jezusa, dziękuję Bogu za te lata i przepraszam Go, że nie doceniałam tego
daru. W 2012r. również przystąpiłam do adorowania Męki Pan Jezusa, było nas wszystkich około
100 osób. Wiem jak wielką łaską obdarzył mnie Pan. Mogłam kolejny raz przez cały okres
Wielkiego Postu być z Jezusem cierpiącym. Tak wiele mnie nauczył. Moje życie nabrało nowego
sensu. Wiem, że bardzo mnie kocha, że jestem Mu potrzebna i dlatego żyję. Mam już 82 lata,
wiele dolegliwości i chorób i cierpień, ale mam Mu co ofiarować. Moje cierpienia łączę z Jego
cierpieniem. Staram się w miarę moich możliwości pomagać innym, szczególnie moją modlitwą.
To wszystko sprawia, że czuję się szczęśliwa i potrzebna. ”O mój Jezu w Cierniowej Koronie
udziel nam Swojego Miłosierdzia i błogosław wszystkim z którymi byłam zjednoczona w
modlitwie w czasie Wielkiego Postu w 2011 i 2012r”. Zachęcam wszystkich, kto tylko może i ma
czas, zachęcam osoby starsze w moim wieku, spożytkujcie swój czas owocnie, a Bóg udzieli wam
szczególnych łask i błogosławieństw o których wam się nie śniło. Tak, to prawda, jak wielkie
rzeczy przygotował Pan tym, którzy Go miłują. W tym roku także, jak Pan pozwoli, będę
uczestniczyć w rozważaniu Jego Męki. Chwała niech będzie Panu za wszystko co uczynił w moim
życiu
Sabina A.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Jestem mamą trojga dzieci w wieku 11, 6 oraz 5 lat, ponadto pracuję zawodowo.
Od trzech lat uczestniczę w rozważaniach 24 godzin Męki Pana Jezusa (godz. 22-23.00).
Nieraz było mi bardzo trudno opanować senność i zmęczenie po dniu w pracy i
wypełnieniu obowiązków domowych, jednak myśl, że Pan Jezus tak wiele dla mnie
wycierpiał dodawała mi sił, podtrzymywała mnie w wierności postanowieniu wytrwania
przy Nim w Ogrójcu.
Katarzyna K.
Kochani, to już moje szóste czuwanie w czasie Wielkiego Postu. Właśnie teraz, w tym Świętym
Roku Miłosierdzia pragnę podzielić się, jak Pan z całą Swoją mocą i potęgą Swojej wielkiej Miłości
i Miłosierdzia, towarzyszył mi w drodze do „Damaszku” i dał mi nowe życie.
W kolejną rocznicę zawarcia sakramentu małżeństwa dowiedziałam się, że mój mąż ma
romans. Pracowali razem. Nie mogłam w to uwierzyć. Byłam szczęśliwą mężatką i uważałam, że

nasz związek jest udany. Błądziłam samotnie myślami, tęskniąc i dźwigając w sercu potworną
pustkę. Wspominałam wspólnie spędzone lata i szukałam odpowiedzi na dręczące pytanie :
”dlaczego mi to zrobiłeś, dlaczego….”? Mąż milczał. Nasze życie legło w gruzach, nasze plany na
przyszłość zawaliły się. Rodzina dawała mi tylko jedno rozwiązanie-rozwód i to jak najszybciej.
Jestem osobą wierzącą i uważałam, że rozwód nie jest dobrym rozwiązaniem. W Obliczu Boga
złożyłam przysięgę, że nie opuszczę męża, aż do śmierci i w tym zobowiązaniu chciałam wytrwać.
Wiedziałam, że jedynie Bóg może mi pomóc, bo On znał ten ból, doświadczył Go Sam, po
zdradzie Judasza. Był Wielki Post, moje cierpienie złączyłam z Jego cierpieniem na krzyżu.
Prosiłam Pana, aby dał mi siłę nieść mój krzyż. Wypowiedziałam , te słowa, które wypowiedział
Jezus:” Ojcze przebacz im , bo nie wiedzą co czynią,”. W tym momencie, moje serce ożyło na
nowo. Nie było w nim cienia złości, nienawiści, zazdrości, czy rządzy odwetu. Pustkę w sercu
wypełniła przeogromna radość i miłość, jakiej nigdy dotąd nie doświadczyłam. Po prostu brakuje
mi słów, aby to opisać. Z moich oczu leciały łzy słodkie jak miód. Mogłam z serca przebaczyć i to
co się wydarzyło, już nie obciążało mojego serca. Było wolne i takie lekkie, a pokój rozlał się jak
rzeka. Stałam się zupełnie nowym człowiekiem. Kiedy spojrzałam wstecz na moje życie, to
uświadomiłam sobie, że Bóg zawsze był przy mnie i pomagał mi, szczególnie w trudnych
sytuacjach. To w Jego Obecności „żyję, poruszam się i jestem”. Teraz ON jest Panem mojego
życia, a nie mąż. Wiem też, że cierpienie, które mnie dotknęło stało się wielką łaską dla mnie i
męża. Nasz Pan właśnie pod krzyżem, wylewa balsam Miłości na nasze poranione serca. Pragnę
powiedzieć, że dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych, doświadczamy tego każdego dnia.
Wielki Post, to święty czas. Zachęcam Was pójdźcie pod krzyż z nadzieją , że ta Boża Miłość was
dotknie, uzdrowi, uleczy rany i zapali wasze serca na nowo. A przede wszystkim przebaczcie, to
pierwszy krok, aby otworzyć się na Jego Miłość. Bóg jest Miłością i Miłosierdziem. Jest naszym
kochającym Ojcem, który cierpliwie czeka , abyśmy porzucili wszystko, co nas od Niego oddziela.
„Bóg jest dla nas ucieczką i mocą, łatwo znaleźć u Niego pomoc w trudnościach.”Jezu ufam Tobie
i wiem, że nie doznam zawodu.
Anna.
Dla mnie Wielki Post 2011 był to wspaniały czas ZATRZYMANIA .Tego nie można zapomnieć.
Codziennie jedna godzina była zarezerwowana na osobistą audiencję z samym Bogiem, na
spotkanie z Miłością. Nigdy dotąd nie udało mi się przeżyć tak głęboko, wręcz intymnie spotkania
z cierpiącym za mnie Jezusem. Mija rok, a ja czekam na tę godzinę, bo wiem, że ON też czeka na
mnie, ale nie tylko……na mnie.
K.K .
„Przyjdźcie do Mnie wszyscy….” Natychmiast skorzystałam z zaproszenia. To była nocna i
niezwykła godzina, bo była spędzona z cierpiącym Jezusem. Rozważanie i rozmyślanie męki
Pana wyryło się głęboko, żywo i szczegółowo w mojej pamięci i w niej pozostało do dziś. Tak
jakbym sama była przy tym obecna, jakbym słyszała i patrzyła na wszystko. Nigdy nie zapomnę
oblicza i oczu ,które patrzyły na mnie z tęsknotą i żebrały o moją miłość i obecność przy Nim…W
moim sercu zrodziły się uczucia: żalu za grzechy, współczucie dla cierpiącego Zbawcy,
wdzięczność, miłość, podziw dla jego łaskawości , zawstydzenie i postanowienia… .. Jestem
gotowa i tym razem towarzyszyć Jezusowi w jego cierpieniu i w Jego męce. ON stoi u drzwi i
twego serca i kołacze-otwórz Mu ,ponieważ On pragnie twojej miłości.
Iga
Jestem mamą trójki małych dzieci(7 lat, 5lat i ośmiomiesięcznej córeczki). W ubiegłym
roku w czasie czuwania byłam w stanie błogosławionym, z radością oczekiwałam
trzeciego dziecka .Był to dla mnie bardzo trudny czas, trochę się obawiałam, że nie dam
rady. Jestem bardzo szczęśliwa, że PAN JEZUS zaprosił mnie do bycia razem z NIM w
tak ciężkich dla NIEGO chwilach, chociaż przez godzinę, przecież ON cierpiał za moje
grzechy. W tym roku również będę brała udział w rozważaniu Jego Męki. Chwała Panu.

Dorota 2015.

Wielki Post, to szczególny czas. W tym roku miałam takie pragnienie by być
z Panem Jezusem chociaż jedną godzinę. Była to godzina 20.00-21.00. Ostatnia Wieczerza. Już
na początku doświadczyłam niesamowitego przeżycia.
Nie wiedziałam jak ma przebiegać ten szczególny czas. Ale to Sam PAN JEZUS mi odpowiedział
na to pytanie.
Kiedy siedziałam w sypialni, otwierając się na tę godzinę, poczułam
nagle ,że PAN JEZUS siada na brzegu łóżka i mówi, że mam po prostu z NIM być ,że ON tu
JEST i tego ode mnie oczekuje.
Przez tę godzinę JEZUS dawał mi odczuć, że jest przy mnie, że wycisza moje goniące myśli, jest
ponad moimi problemami, ponad tym wszystkim co mnie niepokoi i boli.
JEZU dziękuje CI za tę godzinę.
Dziękuje CI, że to nie ja ,ale ,że to TY byłeś ze mną , że to TY dałeś mi odczuć jak bardzo mnie
kochasz i jak bardzo zależy Ci na mnie. CHWAŁA CI PANIE
Marta 2014r.

Pragnę się podzielić doświadczeniem towarzyszeniu Panu w Jego Męce, a raczej byciem przy
Nim. W zeszłym roku po raz pierwszy podjęłam się czuwania w Wielkim Poście.
Wybrałam godzinę nocną, ponieważ zdawałam sobie sprawę, że w ciągu dnia jaką godzinę nie
wybiorę, zawsze będę miała przeszkody z poświęceniem jej Panu. Pomiędzy godziną 3 a 4 był
czas kiedy czuwałam.
W Wielki Post weszłam w wielkim strapieniem, był to dla mnie bardzo trudny czas i nic sie nie
zmieniło do końca Postu, chociaż oddawałam wszystko Panu, ale…
za każdym razem kiedy w nocy był czas na spotkanie z Nim ja czułam, że On w tym wszystkim
jest.
Nie była mi dawana nadzieja, ani pocieszenie, po prostu była dawana mi SIŁA, pokój, miłość…..
Stawałam przed Panem z innym kręgosłupem.
A to co najważniejsze, to On był przy mnie bardziej niż ja przy Nim, to On mi się dawał cały
podczas tych spotkań, a ja tylko byłam.
To był piękny czas spotkania z żywym Panem.
Renata
Z wielką tęsknotą i radością oczekuję kolejnego Wielkiego Postu. Dla mnie jest to
najpiękniejszy Okres Liturgiczny w roku. W ciągu tych kilku lat, miałam godzinę nocną,
Był to szczególny i niezapomniany czas łaski, czas uwolnienia od wszystkiego co
przytłaczało moją codzienność, obciążało moje serce. Trudno opisać słowem wielką
radość, która rodziła się w sercu w zetknięciu z tak Wielką Miłością. Spojrzałam na świat
i moje życie Jego oczami. Płakałam nad Nim, a właściwie nad sobą. Nad swoją głupotą,
nad tymi wszystkimi chwilami, których się wstydziłam i o których chciałam zapomnieć.
Był to szczególny czas, uwielbienia, dziękczynienia Jezusowi, za wszystko co uczynił dla
mnie. Jego Męka i śmierć będzie zawsze w moim sercu i duszy.
„Ja zaś pokładam ufność w Tobie Panie,
mówię, Ty jesteś moim Bogiem,
w Twoim ręku są moje losy,
wybaw mnie w swej łaskawości
i poprowadź, ku nowemu życiu.”
Jeżeli, czujesz się samotny, skrzywdzony, odrzucony, chory, boisz się, czujesz lęk, z całego
serca pragnę zachęcić cię, abyś wygospodarował ten czas dla Boga i siebie samego, byś

wtulił się w Jego ramiona i powierzył Mu wszystko co obciąża twoje serce. Nie odkładaj tego
zaproszenia na bliżej nieokreśloną przyszłość. Dlaczego więc nie spróbujesz otworzyć swego
serca, właśnie teraz, o wiele bardziej niż kiedykolwiek przedtem? Bóg cię kocha. Pozwól
ogarnąć się Jego Miłości
„Już teraz rozumiem miłosierdzie Twoje, które mnie osłania jak obłok świetlany i prowadzi
mnie w dom mojego Ojca, chroniąc mnie przed strasznym piekłem , na które nie raz, ale tysiąc
razy zasłużyłam. O Panie, nie wystarczy mi wieczności na godne wysławianie Twojego
niezgłębionego Miłosierdzia, Twojej litości nade mną.”(Dz.1486)
Czcicielka Bożego Miłosierdzia
W zeszłorocznym czuwaniu przy Jezusie wybrałam godzinę 3.00-4.00 rano. Początkowo byłam
przerażona ,że nie podołam, że będę bardzo zmęczona, bo pracuję, do tego jeszcze obowiązki w
domu. Już po pierwszym dniu czuwania wszystko odeszło. Dotarło do mnie, jak Jezus musiał być
samotny i opuszczony .Tyle ile otrzymałam podczas tej nocnej modlitwy, tego nie da się wyrazić
słowami. Święta Wielkanocne, a potem taka pustka, że to już koniec i smutek, bo brak nocnego
spotkania. W tym roku też zarezerwowałam sobie tę samą godzinę całkiem świadomie znając
trud nocnego wstawania…. Zachęcam Was wejdźcie w tę adorację, a na pewno przeżyjecie ją
mocno. Basia 2012r.
Już po raz dziewiąty trwam przy Sercu mojego Pana i Odkupiciela. Pomimo
trudnej godziny nocnej, ten czas jest niezwykły i niepowtarzalny. Mogę zobaczyć
siebie Jego Oczami. Teraz wyraźnie zobaczyłam, że mój krzyż, który dźwigam stał
się wielkim podarunkiem od Pana. Przedtem użalałam się nad sobą, chodziłam
przygnębiona i smutna. Kiedy patrzę na krzyż, nie myślę już o moim cierpieniu,
ale myślę o bólu jakie zadały moje grzechy Panu. To one sprawiły, że Jego Oblicze
jest smutne, cierpiące, Jego całe ciało poorane , zranione, oplute. Teraz widzę
wyraźnie, że to przeze mnie tak Jezus wygląda. Tylko przed tym krzyżem mogę
poznać bolesną prawdę o sobie. Jest to czas łaski i miłosierdzia. Jest to czas, kiedy
mogę powierzyć Mu wszystko, a przede wszystkim oddać Mu swoje zranione
grzechem serce. Panie Jezu, proszę oczyść mnie Swoją Przenajświętszą Krwią,
aby moje serce ożyło na nowo, aby zaczęło bić w rytm Twojego Serca pełnego
Miłości i Miłosierdzia. Chwała Panu! Teresa
Od kilku lat w okresie Wielkiego Postu odprawiam Godzinę Męki z Panem
Jezusem. Zawsze proszę o poranną godzinę, kiedy wszyscy domownicy jeszcze
śpią a ja jestem przed codziennymi obowiązkami. Jest to piękny czas spotkania
osobistego Pan Jezus i ja. Kiedy podczas modlitwy patrzę w jego obolałe oczy,
mimo wielkiego cierpienia i pohańbienia, widzę w nich tylko czystą,
niewyobrażalnie wielką Miłość. Nie widzę tam żalu, złości i tysiąc innych uczuć,
które towarzyszą mi kiedy cierpię. Tylko Miłość! I nie wiem kto przy kim bardziej
czuwa podczas tej modlitwy, ja przy Nim, czy On przy mnie. Jest to czas kiedy Pan
na nowo mnie prostuje i pokazuje prawidłowe ścieżki. Odprawianie Godziny
Męki daje mi niesamowitą radość życia przez cały dzień. A kiedy zbliża się
Wielkanoc tęsknię już za następnym Wielkim Postem i moich spotkaniach z moim
Panem. Renata
W roku ubiegłym po raz pierwszy rozważałem z Wami Mękę Pana Jezusa.
Mam na imię Stanisław 56 lat. Moja wiara była letnia. W kwietniu ub. roku jechałem z
pielgrzymką motocyklową na Jasną Górę. Aura nie była zbyt przyjazna, mokro, zimno, chwilami
padał śnieg. Jechaliśmy w kolumnie. 22 km od Częstochowy na ostrym zakręcie dotknąłem
kołem o krawężnik, wpadłem w poślizg i zostałem wyrzucony na przeciwny pas ruchu.
Widziałem nadjeżdżający Tir, cudem udało mi się zapanować nad dużym, ciężkim motocyklem.

W ostatnich sekundach zjechałem na właściwy pas. Wiedziałem, że to była Opatrzność Boża,
Maryja cudownie schroniła mnie pod Swoim Płaszczem. Gdy byliśmy już na miejscu,
zadzwoniłem do żony, opowiedziałem jej co się stało i dowiedziałem się, że w tejże samej chwili,
ona modliła się za mnie na Różańcu. Wiem, że modlitwa ma potężną moc. Od tamtej chwili,
moje relacje z Bogiem uległy dużej zmianie. Wspólnie modlimy się, czytamy Pismo Św. w którym
jest odpowiedź na wszystkie pytania, troszczymy się o pojednanie z Bogiem poprzez Sakramenty
Św. Chwała Ci Panie, bądź Wywyższony i Uwielbiony.
Zbliża się okres Wielkiego Postu. Moje serce pragnie ofiarować Ci cząstkę siebie, chcę już po raz
drugi wytrwać na czuwaniu podczas Twojej bolesnej Męki i śmierci na Krzyżu.
Stanisław 2015r
Mam 55 lat, jestem mężatką, mam trójkę dzieci i 4-wnucząt.W moim małżeństwie nie zawsze
było kolorowo. Bywały kłótnie, nieporozumienia z byle powodu, brak zrozumienia, zaufania,
uczciwości, poczucia bezpieczeństwa. Maż nie stronił też od alkoholu. Takie życie na huśtawce
trwało 32 lata. Nie czułam się ważna ani kochana. Niejednokrotnie przychodziły chwile
zwątpienia, myśli o rozstaniu. Podczas rekolekcji w Warszawie, po raz pierwszy doświadczyłam
Bożej Miłości. Pan Bóg zabrał mi wszystkie złe wspomnienia z mojego małżeństwa, uleczył
chorą duszę. To było cudowne, namacalne doświadczenie, po którym nastąpił zwrot w moim
życiu. Zaufałam Jezusowi oddając Mu swoje serce i życie. Od ponad półtorej roku modlę
się w kole Żywego Różańca i chodzę na spotkania wspólnoty Odnowy w Duchu Św. Atmosfery,
która towarzyszy uwielbianiu Boga nie da opisać się słowami. Bóg kocha każdego z nas i kocha
wtedy, kiedy sami nie potrafimy siebie kochać. Od kilku miesięcy towarzyszy mi mąż, w
grudniu ukończyliśmy kurs Alfa, który zapoczątkował nowe życie w Duchu Świętym. Razem
modlimy się, czytamy Pismo Święte, często korzystamy z Sakramentu pojednania i Eucharystii.
Bóg okazał Swoje Miłosierdzie naszemu małżeństwu. Chwała Panu. W tym roku po raz 6-ty w
okresie Wielkiego Postu, pragnę trwać przy Panu Jezusie razem z wami i rozważać Jego Mękę.
Jest to szczególny czas refleksji nad swoim życiem, postępowaniem, słabością, nędzą i
wszystkimi grzechami, które niszczą nasze życie. Panie Jezu, pragnę być przy Tobie w chwilach
osamotnienia, pogardy, smutku i ogromnego cierpienia fizycznego zadawanego przez oprawców.
Najsłodszy Jezu, to Twoja bezgraniczna miłość ku nam nakazała Ci przyjąć okrutną śmierć na
krzyżu. Pragnę, aby moje biedne serce poczuło cierpienie Twojego Miłosiernego Serca. Jezu
bądź Uwielbiony i Wywyższony za odkupienie grzechów całej ludzkości i nadzieję jaką dajesz
na Życie Wieczne w Niebie.
Cecylia
Mam na imię Agnieszka, mam 31 lat. Jestem mężatką, mam dwójkę dzieci: 5-letniego syna i 3-
letnią córkę. Mój mąż pracuje poza naszym miejscem zamieszkania, w domu jest tylko
weekendy, więc prowadzenie domu spoczywa na moich barkach. W ubiegłym roku po raz
pierwszy podjęłam trud rozważania Męki Pańskiej w okresie Wielkiego Postu. Wbrew
codziennym obowiązkom, pracy, opiece nad dziećmi, pernamentnemu poczuciu zmęczenia i
braku czasu, z Bożą pomocą udało mi się wytrwać w podjętym postanowieniu. Czym jest ten
trud w porównaniu z Męką Pana naszego Jezusa Chrystusa, Jego udręczeniem i śmiercią? Jezu w
tym roku również pragnę trwać przy Tobie. Ufam, że Ty dasz mi ku temu siłę. Jezu kocham
Ciebie! Agnieszka