Radio Chrystusa Króla




Jezuniu Moja Miłości

PIĘKNY WIERSZ O RÓŻANCU

„W małej izdebce, tuż obok łóżka,

Z różańcem w ręku klęczy staruszka

Czemuż to babciu mówisz pacierze?

Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

 

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny

Moc mają ogromną, odpuszczają winy

Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy

Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

 

Pierwsza dziesiątka jest za papieża

Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła

Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

 

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie

A może w czyśćcu, lub większej potrzebie

Czwartą odmawiam w intencji syna…

Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

 

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu

Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości

Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

 

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny

Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga

Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

 

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,

Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu

Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

 

Awantury, alkohol, płacz i siniaki

Czemu swym dzieciom los zgotował taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,

Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

 

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,

Bogu polecam swych wnucząt udręki,

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,

Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

 

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie

Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły,

Bo los już taki musi być podły.”

Znalezione obrazy dla zapytania: IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU A - LÆTARE

por. Iz 66, 10-11
Raduj się, Jerozolimo, * zbierzcie się wszyscy, którzy ją kochacie. * Cieszcie się, wy, którzy byliście smutni, * weselcie się i nasycajcie u źródła waszej pociechy

IV Niedziela Wielkiego Postu nazywana jest niedzielą Lætare. To łacińskie słowo oznacza „Cieszcie się” i rozpoczyna antyfonę na wejście, przeznaczoną na dzisiejszą liturgię. Wolno dziś używać szat liturgicznych koloru różanego, ozdabiać ołtarz kwiatami i wykorzystywać instrumenty muzyczne w śpiewie.

(J 9, 1-41)
Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?” Jezus odpowiedział: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata”. To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloam” – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: „Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?” Jedni twierdzili: „Tak, to jest ten”, a inni przeczyli: „Nie, jest tylko do tamtego podobny”. On zaś mówił: „To ja jestem”. Mówili więc do niego: „Jakżeż oczy ci się otworzyły?” On odpowiedział: „Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem”. Rzekli do niego: „Gdzież On jest?” Odrzekł: „Nie wiem”. Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: „Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę”. Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: „Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu”. Inni powiedzieli: „Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?” I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: „A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?” Odpowiedział: „To prorok”. Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: „Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?” Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: „Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie”. Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: „Ma swoje lata, jego samego zapytajcie”. Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: „Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem”. Na to odpowiedział: „Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę”. Rzekli więc do niego: „Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?” Odpowiedział im: „Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?” Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: „To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi”. Na to odpowiedział im ów człowiek: „W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić”. Rzekli mu w odpowiedzi: „Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?” I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: „Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?” On odpowiedział: „A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?” Rzekł do niego Jezus: „Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie”. On zaś odpowiedział: „Wierzę, Panie!” i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: „Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi”. Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: „Czyż i my jesteśmy niewidomi?” Jezus powiedział do nich: „Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal”.

Znalezione obrazy dla zapytania: IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU A - LÆTARE

Z komentarza św. Augustyna, biskupa, do Ewangelii św. Jana
(Traktat 34, 8-9)

Chrystus jest drogą do światła, prawdy i życia

 

Pan powiedział krótko: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemnościach, lecz będzie miał światło życia”. W słowach tych kryje się równocześnie nakaz i obietnica. Wykonajmy to, co nam nakazał, żebyśmy nie pragnęli z bezwstydnym czołem tego, co obiecał, i żeby nam nie powiedział na swoim sądzie: „Czy zrobiłeś to, co nakazałem, by domagać się tego, co przyobiecałem?” Cóż takiego nakazałeś, Panie Boże nasz? Powie ci: „Abyś szedł za Mną”. Prosiłeś o radę dla życia. Jakiego życia, jeśli nie tego, o którym powiedziano: „W Tobie jest źródło życia”.
A więc róbmy, co trzeba, i idźmy za Panem. Rozerwijmy kajdany, które nam nie pozwalają kroczyć za Nim. Ale któż jest zdolny rozwiązać takie więzy, jeśli nam nie pomoże Ten, do którego powiedziano: „Ty rozerwałeś moje kajdany”, o którym inny psalm mówi: „Pan rozwiązuje spętanych, Pan podnosi upadłych”.
Za czymże idą ci, którzy są już wolni i podźwignięci, jeśli nie za Światłem, od którego słyszą słowa: „Ja jestem światłem świata; kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemnościach”, „ponieważ Pan oświeca ślepych”. Pozwólmy się tylko oświecić, bracia, mając wiarę jako lekarstwo na ból oczu. Najpierw bowiem była Jego ślina zmieszana z ziemią, czym pomazany został ślepy od urodzenia. Myśmy się również narodzili z Adama ślepi, i dlatego potrzebujemy, aby Chrystus nas oświecił. Zmieszał ślinę z ziemią: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”. Zmieszał ślinę z ziemią; dlatego oznajmiono: „Prawda wyszła z ziemi”. On zaś sam powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”. Prawdą będziemy się wiecznie nasycać, gdy zobaczymy Ją twarzą w twarz, ponieważ i to mamy obiecane. Któż bowiem odważyłby się spodziewać tego, czego Bóg nie byłby łaskaw obiecać lub dać?
Będziemy oglądać twarzą w twarz. Apostoł mówi: „Teraz poznaję po części, jakby w zwierciadle, niejasno, wtedy zaś poznam twarzą w twarz”. A Jan Apostoł pisze w swoim Liście: „Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest”. Wielka to jest obietnica!
Jeżeli kochasz, idź! Kocham, mówisz, ale dokąd mam iść? Jeśli Pan, twój Bóg, powiedziałby do ciebie: „Ja jestem prawdą i życiem”, to tęskniąc za prawdą i pożądając życia szukałbyś z pewnością drogi, którą byś mógł tam dojść, i mówiłbyś sobie: „Wielką rzeczą jest prawda, wielką rzeczą jest życie, gdyby tylko był sposób, aby mogła do nich dotrzeć moja dusza”.
Szukasz drogi? Posłuchaj Chrystusa, który ci najpierw mówi: „Ja jestem drogą”. Zanim oznajmił ci dokąd, przedtem zapowiedział, którędy masz iść. „Ja jestem, rzekł, drogą”. Drogą dokąd? „I prawdą, i życiem”. Najpierw powiedział, którędy masz iść, a potem oznajmił dokąd. „Ja jestem drogą, Ja jestem prawdą, Ja jestem życiem”. Pozostając u Ojca jest Chrystus prawdą i życiem; oblekając się w ciało, stał się drogą.
Nie powiedziano ci: „Pracuj i szukaj drogi, abyś doszedł do prawdy i życia”. Nie to ci powiedziano. Wstań, leniwcze, droga sama do ciebie przyszła i śpiącego obudziła cię ze snu, oby cię rzeczywiście obudziła! Wstań i chodź!
Może usiłujesz naprawdę chodzić, ale nie możesz, bo cię bolą nogi? Skąd ten ból w nogach? Czy gnane chciwością biegły może po wyboistej drodze? Lecz Słowo Boże uzdrawiało przecież i kulawych! Oto, powiadasz, nogi mam zdrowe, ale samej drogi nie widzę. On oświecił także ślepych!

Znalezione obrazy dla zapytania: IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU A - LÆTARE

 

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Dzisiejsze pierwsze czytanie ukazuje nam scenę namaszczenia Dawida na króla Izraela. Naród wybrany długi czas nie posiadał króla w przeciwieństwie do ludów ościennych. Jedynym królem Izraela był Bóg, a na jego czele stali najpierw patriarchowie, starszyzna, czy wreszcie sędziowie. Jednak z czasem także Izrael zapragnął mieć króla. Bóg nie oponował, że lud odrzucił Jego królowanie, jednak zachował dla siebie prawo wyboru, czy też udziału w wyborze władcy. Pierwszym królem został Saul, który wkrótce odwrócił się od Boga. Wówczas Pan nakazał Samuelowi, jeszcze za życia i panowania Saula, namaścić na króla innego człowieka. Wysłał go do Betlejem, do Jessego, który miał ośmiu synów. Samuel usiłował wybrać jednego z nich na podstawie wyglądu, który byłby odpowiedni dla przyszłego władcy. Dla Boga nie liczy się jednak wygląd zewnętrzny, ale wnętrze człowieka: „Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż nie wybrałem go, nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Bóg natomiast patrzy na serce” (1 Sm 16,7). Bóg nie wybrał żadnego z siedmiu obecnych w domu młodzieńców. Dopiero najmłodszy – Dawid, który w tym czasie pasł owce, okazał się Bożym pomazańcem. Jego to Samuel namaścił na króla, choć na tronie Izraela zasiądzie wiele lat później.
Dawid okaże się wielkim władcą. Jednak nie tylko ze względu na swoje liczne podboje, czy utworzenie stolicy polityczno-religijnej w Jerozolimie, ale głównie dlatego, że z jego rodu wyjdzie obiecany przez Boga Mesjasz, który mimo odrzucenia przez swój lud dokona największego dzieła – zbawienia całej ludzkości. Właśnie On, który narodził się w betlejemskiej grocie, a nie w pałacu; On, który był władcą łagodnym, jadącym na osiołku, a nie politycznym przywódcą wojującym orężem; On, który przyszedł przede wszystkim do tych wszystkich zepchniętych na margines, a nie wyłącznie do wielkich tego świata.
Takie Boże wybory możemy podsumować słowami św. Pawła: „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć” (1 Kor 1,27).

 

Komentarz do psalmu

Dzisiejszy psalm ukazuje nam Boga jako Dobrego Pasterza. Jesteśmy przyzwyczajeni, że obraz ten dotyczy Jezusa Chrystusa, gdyż to właśnie Jego w Ewangeliach poznajemy jako Dobrego Pasterza, który troszczy się o swoje owce, prowadzi je łagodnie i szuka tej, która zginęła, by ją przyprowadzić do stada. Na starożytnym Bliskim Wschodzie zwykle uważano króla za pasterza swego narodu. Jednak w Starym Testamencie obraz ten odnosił się do Pana Boga. On był tym, który prowadził swój naród jak stado owiec na najlepsze pastwiska, czyli do Ziemi Obiecanej, troszczył się o niego i czuwał nad nim, nawet wtedy, gdy lud odstępował od swojego Stwórcy. Dawał Izraelowi zwycięstwo nad jego wrogami, namaszczał króla spośród jego synów. Psalmista wyraża nadzieję, że wobec takiej troskliwości Boga, zarówno on, jak i cały zapewne naród, na wieczność pozostaną w bliskości swojego Pasterza.

 

Komentarz do drugiego czytania

Św. Paweł ukazuje nam kontrast między światłością a ciemnością, czyli między tym, co Boże, a tym, co od Boga nie pochodzi, między dobrem a złem. Już w pierwszych słowach kreśli przed Efezjanami ich drogę do Boga: „Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu” (Ef 5,8). Efez w starożytności był ważnym portem Morza Egejskiego. Po włączeniu do Imperium Romanum stał się stolicą rzymskiej prowincji – Azji. W mieście tym znajdowała się też świątynia bogini Artemidy, dzięki czemu stało się ono centrum religijnym Azji Mniejszej. Właśnie do tego na wskroś pogańskiego miasta dotarł św. Paweł pod koniec swojej drugiej podróży misyjnej (zob. Dz 18,19nn). W tym przypadku można więc z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że mówiąc o ciemności, Paweł ma na myśli mroki pogaństwa. Jednak nauka Jezusa Chrystusa wyzwoliła niektórych Efezjan z tych więzów pogaństwa i stali się światłością, czyli dostąpili nawrócenia. Dlatego też Paweł upomina ich, aby postępowali tak, jak przystoi dzieciom światłości, czyli chrześcijanom, dzieciom Bożym; aby czynili tylko to, co podoba się Bogu. Światłość nie może bowiem wydawać innych owoców, jak tylko dobrych, do których Apostoł Narodów zalicza: prawość, sprawiedliwość i prawdę. Upomina ich także, aby nie wracali do dawnych praktyk pogańskich, do czynów ciemności, ponieważ one, choć czynione w ukryciu, i tak zostaną zdemaskowane. Światłość Boża ma bowiem wielką moc i nic przed nią się nie ukryje.
Paweł nie kieruje tych słów wyłącznie do Efezjan. Kieruje je przede wszystkim do nas, którzy mamy szczęście być dziećmi światłości. Staliśmy się nimi w chwili chrztu. Musimy jednak ciągle pamiętać, że ten dar został nam nie tylko dany, ale i zadany, dlatego wciąż musimy wpatrywać się w niegasnące Światło, którym jest Chrystus, i za Nim podążać: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus” (Ef 5,14).

 

Komentarz do Ewangelii

Św. Jan w dzisiejszej Ewangelii opisuje nam jeden z cudów Pana Jezusa – uzdrowienie niewidomego od urodzenia.
Żydzi uważali choroby za kary będące skutkiem grzesznego postępowania, dlatego uczniowie już na początku pytają Jezusa: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?” (J 9,2). On jednak od razu dementuje ten błędny pogląd, dodając jednocześnie, że na tym człowieku mają objawić się sprawy Boże. Tak też się dzieje, gdyż niewidomy doznaje uzdrowienia, mimo iż tego dnia był szabat i Żydzi nie pozwalali wykonywać żadnych prac, do których zaliczali też uczynki miłosierdzia. Jezus daje jednak do zrozumienia, że On sam przewyższa szabat, który Bóg ustanowił dla człowieka: „Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata” (J 9,5) – Jego ziemska działalność miała na celu przywrócenie Bożego światła ludzkości pogrążonej w mroku – w mroku grzechu i niewiary. Cud ten jednak różni się od dotychczasowych cudów Jezusa – nie dokonuje go bowiem słowem, ale przy pomocy szeregu czynności: robi błoto ze swojej śliny i ziemi, nakłada na oczy niewidomego i nakazuje mu obmyć się w sadzawce Siloe. Człowiek ów posłusznie wykonuje polecenie Jezusa i odzyskuje wzrok. Wszyscy, którzy znali go jako niewidomego żebraka, nie potrafili pojąć tego wydarzenia. Zamiast cieszyć się wraz z uzdrowionym, zaprowadzili go do faryzeuszy. Także oni nie potrafili przyznać, że na tym człowieku dokonał się cud Boży. Zaczęli szukać przysłowiowej „dziury w całym”. Według jednych Jezus nie mógł pochodzić od Boga, bo nie zachowywał szabatu. Według innych, grzesznik nie mógłby uzdrowić niewidomego. Sami nie potrafili dojść do porozumienia, ponieważ nie było w nich wiary. Zresztą już wcześniej powzięli postanowienie, że gdyby ktokolwiek uznał Jezusa za Mesjasza, zostanie wykluczony z synagogi. Wobec tego nie mogli teraz sami sobie zaprzeczać, by nie stracić twarzy przed ludem. Niektórzy z ludu natomiast bali się jawnie przyznać do wiary w posłannictwo Jezusa, gdyż nie chcieli być wykluczeni z synagogi. Gdy ponownie wezwali uzdrowionego na przesłuchanie, ten odważnie zarzucił im brak wiary w Jezusa, mówiąc m.in.: „Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić” (J 9,33). Ich serca były jednak tak zatwardziałe, że nic i nikt nie był ich w stanie przekonać. Wyrzucili więc uzdrowionego człowieka wiedząc, że ma rację, ale będąc zbyt dumnymi i zapatrzonymi w siebie, by mu ją przyznać.
Jezus ponownie spotkał człowieka, któremu przywrócił wzrok i dopiero teraz pyta go o wiarę. Zwykle warunkiem dokonania cudu przez Jezusa była wiara potrzebującego. Tym razem jednak Jezus zmienia kolejność, wiedząc, że tej rozmowie będą przysłuchiwać się faryzeusze, którzy zapewne z ciekawości poszli za uzdrowionym. Człowiek ów wyznał wiarę w Syna Człowieczego i oddał Mu pokłon. Mieli więc jednoznaczny powód, by i jego wykluczyć z synagogi, o czym ewangelista jednak nie wspomina. Bardzo ważne są tu słowa Jezusa: „Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi” (J 9,39). Te słowa poruszają obecnych tam faryzeuszy, zorientowali się, iż powiedział je przeciw nim, próbują więc szukać usprawiedliwienia: „Czyż i my jesteśmy niewidomi?” (J 9,40). Tym pytaniem ściągają na siebie zarzuty Jezusa o kłamstwo i uparte trwanie w niewierze: „Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie «Widzimy», grzech wasz trwa nadal” (J 9,41).

Komentarze zostały przygotowane przez dr Joannę J

Znalezione obrazy dla zapytania: IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU A - LÆTARE

Litania o Krzyżu Świętym

 

Kyrie elejson.
Chryste elejson. Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas.
Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z Nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, jedyny Boże,

O Krzyżu Święty, ratuj nas,
Krzyżu Św., skarbie nieprzebranych zasług Chrystusowych,
Krzyżu Św., dzieło zbawienne Ducha Świętego,
Krzyżu Św., nadziejo i zbawienie nasze,
Krzyżu Św., zgorszenie dla niewiernych,
Krzyżu Św., pośmiewisko dla pogan,
Krzyżu Św., Znaku Chrześcijan,
Krzyżu Św., podziwienie dla duchów Niebieskich.
Krzyżu Św., ratunku dla rozpaczających,
Krzyżu Św., pogromie szatanów,
Krzyżu Św., jedyna nadziejo grzesznych,
Krzyżu Św., drzewo życia,
Krzyżu Św., drzewo świetlane,
Krzyżu Św., podstawo Kościoła Świętego.
Krzyżu Św., obrazie doskonałości Chrześcijańskiej,
Krzyżu Św., zapłato Apostołów,
Krzyżu Św., męstwo męczenników,
Krzyżu Św., chwało wyznawców,
Krzyżu Św., tarczo dziewic,
Krzyżu Św., mocy zakonników,
Krzyżu Św., pocieszenie strapionych,
Krzyżu Św., ucieczko w pokusach i uciskach,
Krzyżu Św., drogo do Nieba,
Krzyżu Św., lekarzu chorych,
Krzyżu Św., ucieczko nędznych i opuszczonych,
Krzyżu Św., Znaku wybranych,
Krzyżu Św., radości Kapłanów,
Krzyżu Św., Znaku i początku cudów,
Krzyżu Św., Monarcho kuli ziemskiej,
Jezu Chryste ukrzyżowany, bądź nam miłościw, przepuść nam, Panie!
Od wszelkiego złego, wybaw nas Panie!
Od grzechu każdego,
Od potępienia wiekuistego,
Od powietrza, głodu, ognia i wojny,
Przez Krzyż Twój Święty,
Przez dźwiganie Krzyża Świętego,
Przez śmierć podjętą na Krzyżu,
Przez złożenie Twego ciała z Krzyża,
Przez znalezienie Twego Krzyża,
Przez podwyższenie Twego Krzyża,
Przez tajemnice Twego Krzyża,
Przez ukazanie Twego Krzyża na Sądzie Ostatecznym,
Przez Chwałę Twego Krzyża,
Przez wsławienie Twego Krzyża Świętego, W dzień Sądu Twego,
My grzeszni Ciebie, Boga, prosimy, wysłuchaj nas, Panie!
Abyś nas do prawdziwej pokuty doprowadzić raczył,
Abyś Kościół Twój święty rządzić i zachować raczył,
Abyś nam grzechy odpuścić raczył,
Abyś gniew Twój i wszelkie plagi nad nami wiszące przez wielkie miłosierdzie i zasługi Twoje pohamować raczył,
Abyś nas nie zabierał z tego świata bez spowiedzi świętej,
Abyśmy, posileni chlebem anielskim, zasnęli w Bogu,
PANIE JEZU który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
PANIE JEZU, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
PANIE JEZU, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

W. Wielbimy Cię, Chryste, i błogosławimy Ciebie. O. Bo przez krzyż Twój świat odkupiłeś.

Módlmy się: Wszechmogący Boże, Syn Twój posłuszny Twojej woli poniósł śmierć na Krzyżu, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni, spraw, abyśmy poznawszy na ziemi Tajemnicę Odkupienia, mogli otrzymać jej owoce w Niebie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

O Krzyżu błogosławiony, któryś dźwigał tego, którego niebiosa i ziemia ogarnąć nie mogą! Krzyżu przyozdobiony członkami Zbawiciela, przed Tobą trwożą się źli, Ciebie czczą Aniołowie, na Ciebie z największym zdumieniem patrzą wszystkie stworzenia. O Krzyżu błogosławiony, zadatku chwały, Znaku zwycięstwa! Tobie śmiertelni zawdzięczają nowe życie. Ty sprawiasz, że ci, co byli łupem szatana, stają się przez łaskę dziećmi Boga. O Krzyżu przesławny, ześlij na nas Swe błogosławieństwo, bądź nam obroną, aby Pan, który uczynił Cię narzędziem Odkupienia, wyniósł nas do uczestnictwa w Swej Chwale. Jemu Chwała i dziękczynienie na wieki. Amen.