Radio Chrystusa Króla




Jezuniu Moja Miłości

KSIĄŻKA

Książka religijna Jezuniu moja Miłości - zdjęcie 1

Tutaj można kupić:

            

PIĘKNY WIERSZ O RÓŻANCU

„W małej izdebce, tuż obok łóżka,

Z różańcem w ręku klęczy staruszka

Czemuż to babciu mówisz pacierze?

Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

 

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny

Moc mają ogromną, odpuszczają winy

Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy

Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

 

Pierwsza dziesiątka jest za papieża

Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła

Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

 

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie

A może w czyśćcu, lub większej potrzebie

Czwartą odmawiam w intencji syna…

Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

 

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu

Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości

Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

 

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny

Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga

Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

 

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,

Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu

Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

 

Awantury, alkohol, płacz i siniaki

Czemu swym dzieciom los zgotował taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,

Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

 

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,

Bogu polecam swych wnucząt udręki,

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,

Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

 

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie

Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły,

Bo los już taki musi być podły.”

Wtorek, 15 września 2020

NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY BOLESNEJ

EWANGELIA  (J 19,25-27)
 
Maryja pod krzyżem Jezusa
 
Słowa Ewangelii według świętego Jana.
 
Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

15 września – Najświętszej Maryi Panny Bolesnej | Parafia Zwiastowania  Pańskiego |

 
Kazanie św. Bernarda, opata

Pod krzyżem stała Matka

O męczeństwie Dziewicy Maryi mówi zarówno proroctwo Symeona, jak też samo opowiadanie o męce Pana. „Oto Ten – powiedział o Dziecięciu starzec Symeon – przeznaczony jest na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę – zwrócił się do Maryi – przeniknie miecz”. 
O Święta Matko! Miecz naprawdę przeniknął Twoją duszę. Bo zresztą jedynie przenikając duszę Matki, mógł dosięgnąć ciała Syna. Kiedy więc Twój Jezus – wszystkich oczywiście, ale szczególnie Twój – oddał ducha, sroga włócznia nie dotknęła Jego duszy. Umarłemu, któremu nie mogła już zaszkodzić niemiłosierna włócznia, otworzyła bok, Tobie zaś przeszyła serce. Jego duszy tam już nie było, ale Twoja nie mogła się stamtąd oderwać. Straszny ból przeszył Twoją duszę, toteż zupełnie słusznie nazywamy Cię więcej niż Męczennicą, ponieważ ból współcierpienia przewyższa udrękę ciała. 
Czyż bowiem nie były dla Ciebie czymś więcej niż miecz owe słowa, rzeczywiście przeszywające duszę i przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha: „Niewiasto, oto syn Twój”. Cóż za niezwykła wymiana! W miejsce Jezusa dany Ci jest Jan, sługa zamiast Pana, uczeń zamiast Nauczyciela, syn Zebedeusza zamiast Syna Bożego; zwykły człowiek zamiast prawdziwego Boga. Twej niezrównanie czułej duszy jak mogły nie przeszyć słowa, których samo tylko przypomnienie kruszy zupełnie nasze serca, choć są z kamienia i żelaza. 
Nie dziwmy się, bracia, kiedy się mówi, że Maryja stała się męczennicą w duchu. Dziwić się może ten, kto nie pamięta, że Paweł pośród najcięższych grzechów pogan wymienia brak wrażliwości. Dalekie to było od serca Maryi, dalekie niech będzie od Jej sług. 
Ktoś jednak może powiedzieć: „Czyż nie wiedziała wcześniej, że Jezus umrze?” Niewątpliwie. „Czyż nie ufała, że wkrótce zmartwychwstanie?” Zapewne. „I pomimo to cierpiała widząc Ukrzyżowanego?” Bardzo. A zresztą kimże jesteś, jakże rozumujesz, skoro trudniej ci przyjąć współcierpienie Maryi niż cierpienie Syna Maryi? On mógł umrzeć w ciele, Ona zaś nie mogła współcierpieć w duchu? W Chrystusie sprawiła to miłość, ponad którą większej nie miał nikt. W Maryi – miłość, z którą żadna inna, poza Chrystusową, nie może się równać.
„Oto Ten przeznaczony jest na upadek… A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2, 34a. 35).

Maryja siedmiokrotnie przebita mieczem boleściTymi słowami prorok Symeon, podczas ofiarowania Jezusa w świątyni, zapowiedział Maryi cierpienie. Maryja, jako najpokorniejsza i najwierniejsza Służebnica Pańska, miała szczególny udział w dziele zbawczym Chrystusa, wiodącym przez krzyż.

Przez wiele stuleci Kościół obchodził dwa święta dla uczczenia cierpień Najświętszej Maryi Panny: w piątek przed Niedzielą Palmową – Matki Bożej Bolesnej oraz 15 września – Siedmiu Boleści Maryi. Pierwsze święto wprowadzono najpierw w Niemczech w roku 1423 w diecezji kolońskiej i nazywano je „Współcierpienie Maryi dla zadośćuczynienia za gwałty, jakich dokonywali na kościołach katolickich husyci”. Początkowo obchodzono je w piątek po trzeciej niedzieli wielkanocnej. W roku 1727 papież Benedykt XIII rozszerzył je na cały Kościół i przeniósł na piątek przed Niedzielą Palmową.
Drugie święto ma nieco inny charakter. Czci Maryję jako Matkę Bożą Bolesną i Królową Męczenników nie tyle w aspekcie chrystologicznym, co historycznym, przypominając ważniejsze etapy i sceny dramatu Maryi i Jej cierpień. Święto to jako pierwsi zaczęli wprowadzać serwici. Od roku 1667 zaczęło się ono rozszerzać na niektóre diecezje. Pius VII w roku 1814 rozszerzył je na cały Kościół, a dzień święta wyznaczył na trzecią niedzielę września. Papież św. Pius X ustalił je na 15 września. W Polsce oba święta rychło się przyjęły. Już stary mszał krakowski z 1484 r. zawiera Mszę De tribulatione Beatae Virginis oraz drugą: De quinque doloribus B. M. Virginis. Również mszały wrocławski z 1512 roku i poznański z 1555 zawierają te Msze.
Oba święta są paralelne do świąt Męki Pańskiej, są w pewnym stopniu ich odpowiednikiem. Pierwsze bowiem święto łączy się bezpośrednio z Wielkim Tygodniem, drugie zaś z uroczystością Podwyższenia Krzyża świętego. Ostatnia zmiana kalendarza kościelnego zniosła pierwsze święto, obchodzone przed Niedzielą Palmową.

Od XIV w. często pojawiał się motyw siedmiu boleści Maryi. Są nimi:
1. Proroctwo Symeona (Łk 2, 34-35)
2. Ucieczka do Egiptu (Mt 2, 13-14)
3. Zgubienie Jezusa (Łk 2, 43-45)
4. Spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej (Ewangelie o nim nie wspominają)
5. Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa (Mt 27, 32-50; Mk 15, 20b-37; Łk 23, 26-46; J 19, 17-30)
6. Zdjęcie Jezusa z krzyża (Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)
7. Złożenie Jezusa do grobu (Mt 27, 57-61; Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)

Maryja BolesnaJest rzeczą niezaprzeczalną, że Maryja wiele wycierpiała jako Matka Zbawiciela. Nie wiemy, czy dokładnie wiedziała, co czeka Jej Syna. Niektórzy pisarze kościelni uważają to za rzecz oczywistą. Ich zdaniem, skoro Maryja została obdarzona szczególniejszym światłem Ducha Świętego odnośnie do rozumienia ksiąg świętych, gdzie w wielu miejscach i nieraz bardzo szczegółowo jest zapowiedziana męka i śmierć Zbawiciela świata, to również wiedziała o przyszłych cierpieniach Syna. Inni pisarze, powołując się na miejsca, gdzie kilka razy jest podkreślone, że Maryja nie rozumiała wszystkiego, co się działo, są przekonani, że Maryja nie była wtajemniczona we wszystkie szczegóły życia i śmierci Jej Syna.
Maryja nie była tylko biernym świadkiem cierpień Pana Jezusa, ale miała w nich najpełniejszy udział. Jest nie do pomyślenia nawet na płaszczyźnie samej natury, aby matka nie doznawała cierpień na widok umierającego syna. Maryja cierpiała jak nikt na ziemi z ludzi. Zdawała sobie bowiem sprawę z tego, że Jej Syn jest Zbawicielem rodzaju ludzkiego.

Wśród świętych, którzy wyróżniali się szczególniejszym nabożeństwem do Matki Bożej Bolesnej, należy wymienić siedmiu założycieli zakonu serwitów (w. XIII), św. Bernardyna ze Sieny (+ 1444), bł. Władysława z Gielniowa (+ 1505), św. Pawła od Krzyża, założyciela pasjonistów (+ 1775) i św. Gabriela Perdolente, który sobie obrał imię zakonne Gabriel od Boleści Maryi (+ 1860).

Ikonografia chrześcijańska zwykła przedstawiać Matkę Bożą Bolesną w trojaki sposób: najdawniejsze wizerunki pokazują Maryję pod krzyżem Chrystusa, nieco późniejsze (od XIV w.) w formie Piety, czyli jako rzeźbę lub obraz Maryi z Jezusem złożonym po śmierci na Jej kolanach. W tym czasie pojawiają się obrazy i figury Maryi z mieczem, który przebija jej pierś lub serce. Potem pojawia się więcej mieczy – do siedmiu włącznie. Znany jest także średniowieczny hymn Stabat Mater, opiewający boleści Maryi. Wątek współcierpienia Maryi w dziele odkupienia znajduje swoje odzwierciedlenie także w znanym polskim nabożeństwie wielkopostnym (Gorzkie Żale).

Przez wspomnienie Maryi Bolesnej uświadamiamy sobie cierpienia, jakie były udziałem Matki Bożej, która – jak nikt inny – była zjednoczona z Chrystusem, również w Jego męce, cierpieniu i śmierci.

AKTA BISKUPA TARNOWSKIEGO
Aby Maryja uczyła nas poznawać Chrystusa
Homilia na uroczystość Matki Boskiej Bolesnej
(Limanowa – 15 września 2002 r.)
Bracia i Siostry, Czciciele Matki Bożej Bolesnej!
Zwykliśmy maryjnym miesiącem określać maj i październik, ale czy nie możemy to samo powiedzieć o wrześniu? Obchodzimy bowiem w tym czasie narodziny i imieniny Maryi. Dziś, pod święcie Podwyższenia Krzyża Świętego, oddajemy cześć Maryi jako Matce Bolesnej, czczonej tutaj w limanowskiej Piecie. Tzw. maryjne miesiące uświadamiają nam obecność Bożej Rodzicielki w historii zbawienia, w historii Kościoła i w historii naszego ziemskiego pielgrzymowania. Zwracają nasze oczy ku Tej, która jest nam przewodniczką w drodze do nieba. Maryja idzie pierwsza w pielgrzymce wiary i to Jej „pierwszeństwo” przejawia się na wiele sposobów. Hasło tegorocznej pielgrzymki do tego sanktuarium wskazuje na Maryję jako nauczycielkę. Przecież wiadomo, że każda matka jest pierwszą i najważniejszą nauczycielką, gdyż kładzie fundament pod całą przyszłość swoich dzieci. Wołamy więc do Maryi, „aby… uczyła nas poznawać Chrystusa!” Przyszliśmy więc tu, do sanktuarium – niezależnie od wieku – po naukę. Każdy, kto chce się uczyć, powinien być człowiekiem otwartym, świadomym swoich braków, pokornym, bo tylko w takiej postawie możemy przyjąć maryjne pouczenie; możemy przyjąć Jej doświadczenie, Jej mądrą matczyną pedagogię; wreszcie możemy przyjąć od Niej największe dobro – Jej Syna Jezusa Chrystusa. Bowiem być uczniem Chrystusa i zarazem dzieckiem Maryi oznacza, jak przypomniała nam dzisiejsza Ewangelia, przyjęcie – wzięcie do siebie Maryi (por. J 19,27).
Ze świadomością naszych braków i z towarzyszącą jej pokorą oraz z otwartością na możliwość lepszego poznania Chrystusa weźmy i my do siebie Maryję po to, aby przyjrzeć się sposobowi, w jaki Ona sama poznawała Chrystusa.
Pierwszą okazją poznania Chrystusa było Zwiastowane. W Nazarecie jako kilkunastoletnia dziewczyna przyjęła z wiarą objawione słowa Boga o Emmanuelu – „Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego” (Łk 1,32). Zaskoczona treścią tego objawienia powiedziała najpierw do zwiastuna Bożego: „Jakże się to stanie?” (Łk 1,34), a następnie „Niech mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38).
Okazją do poznania Jezusa były oczywiście lata, jakie spędził u Jej boku w okresie dzieciństwa. Wiele zapewne nauczyła się, gdy widziała przy żłóbku Nowonarodzonego pasterzy i mędrców, gdy później ofiarowała Jezusa w świątyni, gdy znalazła Go po trzech dniach nauczającego w Jerozolimie.
Korzystała z tego matczynego doświadczenia, gdy Jezus podjął działalność publiczną. Świadczą o tym Jej zachowanie i słowa w Kanie Galilejskiej, a zwłaszcza Jej obecność na drodze krzyżowej, pod krzyżem i w Wieczerniku wraz z apostołami. To wszystko potwierdza fakt, iż Maryja najlepiej z ludzi poznała Jezusa i oczami wiary rozpoznała Jego misję. Nie na darmo, jak czytamy w Ewangelii, Maryja „chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swoim sercu” (Łk 2,51).
Drodzy Bracia i Siostry!
Każda matka z pewnością poświadczy, iż dobrej znajomości swego dziecka nie gwarantuje samo zrodzenie. Trzeba przy dziecku być, poświęcać mu swój czas, z nim rozmawiać, słuchać go, próbować zrozumieć. Taką właśnie była Maryja dla Jezusa. I nam nie brakowało i nie brakuje okazji do poznawania Chrystusa. Taką okazją były lata naszego dzieciństwa, kiedy w rodzinnych domach uczono nas prawdy o Jezusie Chrystusie. Nie rozumieliśmy jej dobrze, ale włączaliśmy się w nurt tradycji i zwyczaju, oddając Jezusowi – wraz z naszymi najbliższymi – cześć należną Bogu i Zbawicielowi.
Z biegiem lat zaczęliśmy coraz lepiej rozumieć. Okazję ku temu stwarzały nam katechezy, kazania i homilie, które przybliżały nam postać Jezusa Chrystusa oraz Jego wymagania względem każdego z nas. Kolejnymi okazjami były i są sakramenty święte będące znakami obecności i miłości Chrystusa.
Jak w życiu Maryi, tak i w naszym życiu, okazją do głębszego poznania Chrystusa stawały się chwile i bolesne sytuacje. W obliczu bólu i cierpienia, nieszczęścia i katastrofy, smutku i zwątpienia, choroby i śmierci zbliżaliśmy się do Chrystusa. Z Jego pomocą lepiej rozumieliśmy sens tych wydarzeń i powoli akceptowaliśmy nasze życie – takim jakim ono jest.
Moi Drodzy!
Widzimy, że i nasze życie ma wiele podobieństw z życiem Maryi. Ostatecznie chodzi o to, by ono w całości stawało się na Jej obraz i podobieństwo; byśmy przeżywali różne okoliczności życia na wzór Maryi i w ten sposób coraz lepiej poznawali i rozumieli samego Jezusa.
Gdyby przyszło streścić życie Matki Bożej, to można by to uczynić posługując się tekstem – który jest także najwierniejszym odzwierciedleniem życia Jezusa – ośmiu błogosławieństw (por. Mt 5,3-12). Przypomnijmy sobie w tym miejscu, kogo Jezus zaliczył do błogosławionych: ubogich w duchu, smutnych, cichych, łaknących i pragnących sprawiedliwości, miłosiernych, czystego serca, wprowadzających pokój, cierpiących i prześladowanych z Jego powodu dla sprawiedliwości i królestwa niebieskiego. Kto żyje według tych błogosławieństw, ten daje najbardziej przekonujący dowód znajomości Jezusa oraz podobieństwa do Niego i do Maryi. Po tym można poznać, czy znamy Jezusa, jeśli żyjemy w duchu ośmiu błogosławieństw. Przekonująco mówił o tym Jan Paweł II do młodzieży w Toronto: „Błogosławieństwa są niczym innym, jak tylko opisem twarzy (Jezusa). Równocześnie błogosławieństwa przedstawiają to, czym winien być chrześcijanin. Są one portretem ucznia Jezusowego”. Dodajmy, są także „portretem” ucznia Maryi.
Bez większej trudności zauważamy, iż w szczególny sposób błogosławieństwa dotyczą Maryi!
Uboga w duchu – była całkowicie poddana woli Bożej. W każdej chwili swojego życia mówiła Bogu „tak”, nie próbując forsować swoich planów, swojej woli, swoich zamierzeń.
Smutna – nie dała się jednak pogrążyć mrokom rozpaczy, lecz w świetle wiary szukała wsparcia w bezpośredniej bliskości swego biczowanego, dźwigającego krzyż i ukrzyżowanego Syna.
Cicha – z pokorą otwierała się na Boże słowo oraz z delikatnością i szacunkiem przekazywała je innym.
Łaknąca i pragnąca sprawiedliwości – dbała nieustannie, by być wierną swemu posłannictwu, swym codziennym obowiązkom względem Boga i bliźnich.
Miłosierna – okazywała miłość, współczucie, zrozumienie między innymi swojej rodzinie w Ain Karim, znajomym w Kanie, apostołom po śmierci Jezusa.
Czystego serca – pozostała wolna od pierwszej do ostatniej chwili swego życia, bez grzechu – Niepokalana.
Pokój czyniąca – była ukojeniem dla gospodarzy i gości wesela w Kanie, dla Jezusa dźwigającego krzyż i umierającego na Golgocie, dla cierpiącego pod krzyżem Jana, dla ogarniętych niepokojem uczniów Chrystusa po Jego ukrzyżowaniu.
Maryja należała też do cierpiących i prześladowanych z powodu Jezusa: uciekała do Egiptu z Jezusem i Józefem przed śmiercionośną ręką Heroda oraz uczestniczyła w męce i śmierci Jezusa, kiedy to szczególnie dotkliwie przeszył Jej serce miecz boleści.
Bracia i Siostry!
Dzięki temu, że Maryja dobrze poznała Jezusa, mogła wiernie kroczyć drogą ośmiu błogosławieństw. Z tej drogi nie zawróciły Jej ani największe i najcięższe matczyne boleści ani rozrywające – jakże bliskie nam także pytanie – dlaczego? Ona nie pytała dlaczego dotyka mnie taki ból, takie nieszczęście, takie niepowodzenie!? Maryja nie uległa zgorszeniu krzyża, nie straciła ufności w chwilach Jezusowej męki i śmierci. Co więcej, wytrwała pod krzyżem i ostatecznie przyjęła ukrzyżowane ciało Chrystusa, mając w sercu przenikniętym mieczem boleści nadzieję, że spełnią się na Niej Jezusowe obietnice dołączone do ośmiu błogosławieństw – posiadanie królestwa niebieskiego i oglądanie Boga.
Tak też się stało. Maryja stojąca pod krzyżem i zjednoczona z Chrystusem w wyniszczeniu, została także z Nim – przez cudowne wniebowzięcie – zjednoczona w uwielbieniu. Poznanie Jezusa Chrystusa doprowadziło Ją do królowania wraz z Nim w chwale nieba.
Maryja uczy nas patrzenia na naszą codzienną rzeczywistość sub specie aeternitatis – w perspektywie wieczności. Niech perspektywa, jaką roztaczają przed nami błogosławieństwa napełnia nas pokojem i nadzieją – nawet wbrew nadziei, nawet w krańcowo trudnych sytuacjach, w jakich niejeden z nas się znajduje! Niech troska o chleb codzienny, brak pracy, trudności w małżeństwie i rodzinie nie odbierają nam nadziei i nie zasłaniają tej cudownej rzeczywistości związanej z poznaniem Jezusa i kroczeniem drogą ośmiu błogosławieństw.
Drodzy Bracia i Siostry!
Maryja w tajemnicy bolesnej uczy nas poznawać Chrystusa i świadczyć o tej szczególnej wiedzy życiem opartym na błogosławieństwach. To prawdziwa mądrość, której Ona jest nauczycielką. Tą Bożą i maryjną mądrością powinny być przeniknięte nasze czyny – zarówno każdego z nas z osobna, jak i wspólnoty całego tarnowskiego Kościoła. Patrząc wstecz, można przywołać wiele przykładów kierowania się w naszej diecezji taką mądrością. Troska o poznawanie Chrystusa poprzez gruntowną i szeroką katechizację, nawet wtedy, gdy władza państwowa stawiała przeszkody; tworzenie grup modlitewnych i apostolskich w parafiach; organizowanie pielgrzymek; pobożność sanktuaryjna; charytatywna troska o tych, których Pan Jezus nazwał błogosławionymi, a których świat usuwa na margines. Jaką mądrością Bożą, mądrością Ducha Świętego ożywiającego Kościół, była też budowa nowych świątyń, które są miejscami poznawania Jezusa Chrystusa i uczenia się życia według błogosławieństw! Każdy z nas powinien włączyć się w tę litanię Bożej mądrości.
Pragnę również, aby ta część Kościoła tarnowskiego, któremu na imię Limanowa przyczyniła się, po raz kolejny, do rozwoju Bożej mądrości w naszej wspólnocie. Z nadzieją myślę o powstaniu na terenie tutejszej parafii nowego kościoła w Mordarce. Wydaje się, że nadszedł już czas właściwy (tak jak kiedyś we właściwym czasie zaczęto – nie bez oporów i trudności – budować kościół w Starej Wsi, a dziś przekonujemy się, jak bardzo jest potrzebny) na rozpoczęcie budowy kościoła w Mordarce. Kościoły powstawały zawsze w trudnych czasach. Budowali je ludzie ubodzy, którzy ofiarowali niejednokrotnie swój wdowi grosz. Nie inaczej było i tutaj blisko 90 lat temu, przy budowie tej wspaniałej bazyliki. Nie wolno zapominać, że Kościół duchowy i materialny buduje się zawsze ofiarą. Tę prawdę przypomina nam Matka Kościoła, która jest Matką Bolesną. Człowiek jednak zdolny jest do ofiary, gdy widzi jej sens – a sens budowy nowej świątyni jest jeden: ułatwić obecnym i przyszłym uczniom Chrystusa, żyjącym na limanowskiej ziemi, poznawanie Jezusa Chrystusa, tak by mogli oni iść pod przewodnictwem Maryi pewną i prostą drogą do Bożego królestwa.
Maryi, Matce Bożej Bolesnej zawierzam Was wszystkich, Wasze rodziny i całą limanowską wspólnotę parafialną. Bądźcie gorliwymi i pojętnymi uczniami Tej, która uczy Was Bożej mądrości. Niech „Błogosławiona między niewiastami” wyprasza Wam błogosławione owoce poznania Jezusa Chrystusa. „Twojego ludu nie gardź prośbami, Matko Bolesna módl się za nami!”
https://currenda.diecezja.tarnow.pl/archiwum/3-02/_biskup_10.htm

                               âœŸ RÓŻAŃCE I KORONKI âšœ Ave Maria: Koronki do Matki Bożej Bolesnej

Różaniec do Siedmiu Boleści Matki Bożej składa się z siedmiu tajemnic, w których rozważamy najboleśniejsze momenty z życia Matki Bożej. Rozważając te tajemnice w szczególny sposób czcimy Matkę Bożą Bolesną i upraszamy dla siebie i bliźnich potrzebne łaski w tym życiu, a zwłaszcza w godzinę naszej śmierci.
Każda tajemnica składa się z następujących modlitw: Ojcze nasz… 7 Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
Rozpoczęcie:
Znak krzyża:
W Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Wierzę w Boga…
1. Tajemnica: Proroctwo Symeona
Owoc tajemnicy: Poddanie się woli Bożej
Maryjo ! Pragniemy uczyć się od Ciebie, jak z ręki Boga przyjmować radości i smutki, jak cieszyć się wielkimi darami i jak przebywać boleści. Bądź nam Mistrzynią i Matką! Nauczaj, ale i pocieszaj!
Przytul nas do swego serca! Jezu nasz Zbawicielu, wspieraj nas swoją łaską, byśmy pozostawali wiernymi synami Twojej Matki.
Ojcze nasz… 7 Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
2. Tajemnica: Ucieczka do Egiptu
Owoc tajemnicy: Słuchanie głosu Bożego
Maryjo. Matko tułaczy! Okryj płaszczem swej opieki „nas wygnańców” synów Ewy”, którzy żyjemy ,,na tej łez dolinie”. Pomóż nam zobaczyć przy nas Jezusa Chrystusa – Bożego i Twojego Syna, aby to co jest pozornie niezrozumiałe – stało się zrozumiałe, byśmy zdolni byli opuścić ziemski dom i wędrować do niebieskiej ojczyzny.
Ojcze Nasz… 7 Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
3. Tajemnica: Szukanie Pana Jezusa, który pozostał w Świątyni
Owoc tajemnicy: Tęsknota za Jezusem
Maryjo szukająca Syna! Pomóż nam, którzy często tracimy Ciebie z naszych oczu, wrócić do Ciebie! Nie zostawiaj nas samych siebie!
A jednocześnie ucz nas, jak sprawy Boskie należy przedkładać nad sprawy ludzkie, byśmy do nich zbytnio się nie przywiązywć. Wszyscy bowiem winniśmy być w tym, co należy do naszego Ojca.
Ojcze Nasz… 7 Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
4. Tajemnica: Spotkanie Pana Jezusa dźwigającego krzyż
Owoc tajemnicy: Cierpliwe znoszenie Krzyżów
Maryjo z drogi Krzyżowej! Jakże wielka musiała być Twoja boleść, gdy widziałaś Syna prowadzonego na ukrzyżowanie. Twego Syna przybiły do krzyża nasze grzechy. Pomóż nam zawsze widzieć Boże Miłosierdzie, unikać grzechów i powstawać z upadków.
Ojcze Nasz… 7 Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
5. Tajemnica: Śmierć Pana Jezusa na Krzyżu
Owoc tajemnicy: Panowanie nad złymi skłonnościami
Maryjo współumierająca z Jezusem! Maryjo cierpiąca z powodu naszych grzechów. Matko Najboleśniejsza! Jakże bardzo chcielibyśmy Cię pocieszyć i otrzeć łzy Twoje! Nie płacz Maryjo! My wszyscy wierzymy głęboko w Miłosierdzie Boże, które większe jest niż wszystkie nasze słabości. Śmierć Twojego Syna jest naszym zbawieniem.
Ojcze Nasz… 7 Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
6. Tajemnica: Zdjęcie z Krzyża Ciała Jezusowego
Owoc tajemnicy: Szczery żal za grzechy
Maryjo obecna przy Krzyżu Syna! Maryjo Zjednoczona ze Synem nawet po Jego śmierci. Twoja miłość jest większa niż śmierć! Jesteśmy duchem z Tobą przy zdejmowaniu Ciała Syna z krzyża. Zdjęto je wedle miejscowego zwyczaju. Martwe ciało jednak nie uległo rozkładowi. W nim Jezus powstał do życia, aby nam dać udział w Jego Zmartwychwstaniu.
Ojcze Nasz… 7 Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
7. Tajemnica: Złożenie Pana Jezusa do Grobu
Owoc tajemnicy: Prośba o szczęśliwą śmierć
Maryjo, Matko rzeczy niewidzialnych! Dopomóż nam sięgnąć poza grób wzrokiem wiary. Bądź przy tych wszystkich, którzy grzebią swoich najbliższych, zwłaszcza matkach tracących swoje dzieci. Pomóż nam tak patrzeć na śmierć, byśmy nie utracili sensu życia.
Ojcze Nasz… 7 Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
Zakończenie:
Na uczczenie łez, które Najświętsza Maryja Panna przy tych tajemnicach wylała oraz na uproszenie łaski odpustu przypisanego do tej modlitwy – 3 razy: Zdrowaś Maryjo…
Litania do Matki Bożej Bolesnej
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże – zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata Boże – zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty Boże – zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże – zmiłuj się nad nami.
 
Święta Maryjo, 
módl się za nami.
Święta Boża Rodzicielko, 
Święta Panno nad pannami, 
Matko męki krzyżowe Twego Syna cierpiąca, 
Matko Bolesna, 
Matko płacząca, 
Matko żałosna, 
Matko opuszczona, 
Matko stroskana, 
Matko mieczem przeszyta, 
Matko w smutku pogrążona, 
Matko trwogą przerażona, 
Matko sercem do krzyża przybita, 
Matko najsmutniejsza, 
Krynico lez obfitych, 
Opoko stałości, 
Nadziejo opuszczonych, 
Tarczo uciśnionych, 
Wspomożenie wiernych, 
Lekarko chorych, 
Umocnienie słabych, 
Ucieczko umierających, 
Korono Męczenników, 
Światło Wyznawców, 
Perło panieńska, 
Radości Świętych Pańskich, 
 
JEZU, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
JEZU, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
JEZU, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
 
P: Królestwo Jego rozszerzać się będzie. 
W: A pokój trwać będzie bez końca.
 
Módlmy się: Boże, Ty sprawiłeś, że obok Twojego Syna, wywyższonego na krzyżu, stała współcierpiąca Matka, daj, aby Twój Kościół uczestniczył razem z Maryją w męce Chrystusa i zasłużył na udział w jego zmartwychwstaniu. Który z Tobą żyje i króluje, w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.