Radio Chrystusa Króla




Jezuniu Moja Miłości

KSIĄŻKA

Książka religijna Jezuniu moja Miłości - zdjęcie 1

Tutaj można kupić:

            

PIĘKNY WIERSZ O RÓŻANCU

„W małej izdebce, tuż obok łóżka,

Z różańcem w ręku klęczy staruszka

Czemuż to babciu mówisz pacierze?

Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

 

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny

Moc mają ogromną, odpuszczają winy

Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy

Ja,grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy

 

Pierwsza dziesiątka jest za papieża

Niech nami kieruje, Bogu powierza.

Druga w intencji całego Kościoła

Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

 

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie

A może w czyśćcu, lub większej potrzebie

Czwartą odmawiam w intencji syna…

Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna

 

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu

Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu

Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości

Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

 

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny

Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny

I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga

Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

 

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,

Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,

Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu

Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

 

Awantury, alkohol, płacz i siniaki

Czemu swym dzieciom los zgotował taki?

Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,

Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

 

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,

Bogu polecam swych wnucząt udręki,

Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,

Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

 

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie

Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.

Na nic te posty i twoje modły,

Bo los już taki musi być podły.”

Niedziela, 7 lutego 2021

V NIEDZIELA ZWYKŁA 

 

Znalezione obrazy dla zapytania: jezus uzdrawia modlitwa

 

(Mk 1,29-39) 

Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

 

Znalezione obrazy dla zapytania: jezus uzdrawia modlitwa

 

Z komentarza św. Augustyna, biskupa, do Listu do Galatów

 

Zrozumiejmy łaskę Pana

 

Apostoł napisał List do Galatów, aby pouczyć, iż Boża łaska uczyniła ich wolnymi od Prawa. Kiedy bowiem Ewangelia została już im oznajmiona, pojawili się jacyś ludzie, z pochodzenia Żydzi, którzy wprawdzie nazywali się chrześcijanami, ale nie rozumieli jeszcze dobrodziejstwa łaski Ewangelii. Otóż ci ludzie pragnęli nadal podlegać Prawu, które Bóg nadał niegdyś sługom grzechu, nie zaś sprawiedliwości; ludziom grzesznym dał święte Prawo, aby ukazać ich grzechy, nie zaś aby je usunąć, ponieważ jedynie łaska wiary działająca przez miłość usuwa grzechy. Tak więc ludzie ci pragnęli dostępujących łaski Galatów poddać przepisom Prawa. Utrzymywali zatem, iż na nic zda się Ewangelia, jeżeli nie przyjmą obrzezania i nie poddadzą się pozostałym przepisom judaizmu. 

Z tego powodu Galaci zaczęli podejrzewać apostoła Pawła, który oznajmił im Ewangelię, iż zaniedbuje wskazania pozostałych Apostołów, zobowiązujące pogan do życia według zasad judaizmu. Wobec niebezpieczeństwa zgorszenia ustąpił święty Piotr i został wmieszany w udawanie, jakoby i on sam uważał, iż Ewangelia jest bezowocna, jeżeli nie spełnia się przepisów Prawa. Od tego udawania odwiódł go święty Paweł, jak to sam w omawianym liście stwierdza. To samo zresztą zagadnienie przedstawia List do Rzymian. Wydaje się jednak, że pomiędzy obydwoma listami zaistniało coś, co zakończyło niezgodę i uporządkowało spór pomiędzy chrześcijanami pochodzącymi z judaizmu a tymi, którzy przedtem byli poganami. 

W Liście do Galatów Apostoł pisze do tych, którzy zachwiali się pod wpływem autorytetu ludzi wywodzących się z judaizmu i nakłaniających do zachowania Prawa. Zaczęli im bowiem wierzyć, jakoby Paweł błędnie uczył przeciwstawiając się ich obrzezaniu. Toteż Apostoł rozpoczyna w ten sposób: „Nadziwić się nie mogę, że tak szybko chcecie przejść od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, do innej Ewangelii”. 

We wstępie zaznacza zatem krótko istotę sporu. Już w samym pozdrowieniu, nazywając się apostołem posłanym „nie przez ludzi ani za pośrednictwem człowieka”, co nie znajduje się w żadnym innym liście, dostatecznie ukazuje, iż ci, którzy rozgłaszali owe błędne nauki, nie pochodzą od Boga, lecz od ludzi. Wykazuje też, iż nie należy uważać go za mniejszego od innych Apostołów w tym, co dotyczy powagi świadectwa apostolskiego. Wie bowiem, że jest apostołem, posłanym nie od ludzi bądź za pośrednictwem człowieka, lecz od Boga Ojca przez Jezusa Chrystusa.

 

Znalezione obrazy dla zapytania: jezus uzdrawia modlitwa

 

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

 

Na samym początku naszego rozważania nad historią Hioba warto zaznaczyć, że prorok Ezechiel włącza go do grona „najsprawiedliwszych pośród ludzi” – zaraz obok Daniela i Noego. Wobec powyższej wzmianki obraz cierpienia, z jakim spotykamy się w dzisiejszym czytaniu, wydaje się czymś niesprawiedliwym. Kiedy dla zwykłego robotnika noc oznacza chwilowy koniec trudu, to dla Hioba jest ona czymś na kształt niekończącego się koszmaru, odbierającego mu spokojny sen i siły witalne. To doświadczenie prowadzi go do przekonania, że życie, które prowadzi, podobne jest do służby wojskowej – trudnej i niewiele wartej zależności od innych. Z taką postawą związana jest utrata nadziei: Hiob wprawdzie wyznaje wiarę w możliwość okazania przez Boga miłosierdzia w doczesności, jednak nie sądzi, aby mogło to spotkać jego. Doskonale odzwierciedla to sformułowanie „nie będę oglądał dobra”. W Starym Testamencie dobro odnosi się bowiem zawsze do ziemskiego życia człowieka. Wpisane w obowiązki najemnika „bojowanie” (hbr. saba) w szerszym kontekście określało również służbę Lewitów w Namiocie Spotkania (Lb 4, 23). Może to nas prowadzić do wniosku, że przebywanie w bezpośredniej bliskości z Bogiem wiąże się niekiedy ze znoszeniem jakiegoś trudu pozbawionego nadziei.

 

 

Komentarz do psalmu

 

Niektórzy egzegeci uważają, że psalm 147 mógł zostać wyśpiewany przez Izraelitów, którzy znaleźli się w Judzie po zburzeniu Samarii w 721 r. przed Chrystusem. Autorstwo tego tekstu przypisuje się któremuś z proroków powygnaniowych: Zachariaszowi lub Aggeuszowi, którzy nawoływali do odbudowy Świątyni po powrocie z Babilonu. W kontekście dzisiejszej Liturgii Słowa, psalm ten jest odpowiedzią na ogrom cierpienia, z którym spotykamy się w pierwszym czytaniu: Bóg sam „leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany”.

Poza uzdrowieniem natrafiamy tu na jeszcze jedną ważną obietnicę Boga: „Pan buduje Jeruzalem, gromadzi rozproszonych z Izraela”. W Starym Testamencie owo „rozproszenie” stanowi zwykle konsekwencje niewierności wobec Boga (por. 2 Krl 17, 7-23), stąd Boża zapowiedź zgromadzenia rozproszonych jest w istocie zapowiedzią usunięcia wszelkiej niewierności. Warto w tym kontekście wspomnieć o zjawisku prozelityzmu, który zaczyna rozwijać się właśnie od chwili rozproszenia narodu wybranego. Wiara w Jahwe zatacza geograficznie coraz szersze kręgi pomimo tego, że Izrael okazał się niewierny. Ta zaskakująca zależność może napawać nadzieją, że nawet zło, z którym spotykamy się na co dzień, ma do spełnienia jakąś rolę w Bożym planie zbawienia, i że nigdy nie pozostaje ono poza Bożą kontrolą.

 

 

Komentarz do drugiego czytania

 

Dzisiejsze drugie czytanie wpisuje się w szerszy fragment Listu św. Pawła do Koryntian, który dotyczył wątpliwości związanych z możliwością spożywania ofiar składanych bożkom pogańskim i stanowi Pawłowy wykład o naturze prawdziwej wolności chrześcijańskiej.

Na początku omawianego fragmentu Apostoł Narodów wspomina, że głoszenie ewangelii nie jest dla niego powodem do „chluby”, przez co próbuje zwrócić uwagę adresatów Listu na coś zdecydowanie bardziej istotnego: kwestię właściwego realizowania powołania, którym obdarzony został przez Boga każdy człowiek. W świetle tej nauki świadczenie o Dobrej Nowinie jest dla Pawła obowiązkiem – oczywistością w odniesieniu do misji powierzonej mu przez Boga.

W dalszej części tekstu mowa jest o „niewoli”, której poddaje się Paweł (gr. kerdainein), a która występuje w jego pismach paralelnie do wyrażenia „zbawić”, co mogłoby wskazywać na to, że jedynie dobrowolne poddanie się niewoli dla sprawy zbawienia może przynieść człowiekowi prawdziwą wolność. Nie bez znaczenia pozostaje tu także skala przedsięwzięcia: Paweł staje się „niewolnikiem wszystkich, by tym liczniejsi byli ci, których pozyska”. W tym kontekście współczesna misyjność Kościoła może być postrzegana jako właściwe realizowanie Jego powołania „w wolności dzieci Bożych”.

 

 

Komentarz do Ewangelii

 

W tekście dzisiejszej ewangelii teściowa Piotra zostaje określona dosłownie jako (gr.) pyessousa, czyli płonąca. W momencie jej uzdrawiania Jezus nie wypowiada żadnej modlitwy, co wskazuje na to, że cudu dokonuje On bezpośrednio swoją mocą. W tradycji Kościoła scena ta interpretowana była na zasadzie pewnej dychotomii: tak jak woda gasi ogień, tak i Jezus (woda żywa) uzdrawia człowieka przez obmywający z grzechu chrzest.

Uzdrowiona z gorączki teściowa Piotra natychmiast rozpoczyna posługiwać Jezusowi i Jego uczniom, co stanowi znak wyniesienia jej do nowej godności, która podobna jest do godności anielskiej (istotą istnienia tych czystych duchów jest bowiem służba Bogu i człowiekowi).

Zakaz mówienia, którym w dalszej części perykopy Jezus obejmuje złego ducha może wskazywać na pragnienie, aby uczniowie poznawali Jego boską tożsamość raczej w doświadczeniu drogi, aniżeli na podstawie jednorazowych cudownych wydarzeń.

Komentarze zostały przygotowane przez Piotra Lipca kleryk IV roku WMSD

 

Znalezione obrazy dla zapytania: jezus uzdrawia modlitwa

 

 

Nowenna dla chorych i źle się mających – Spotkanie z Jezusem uzdrawia

Wprowadzenie

„Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale Ci, którzy się źle mają” (Mt 9,12). Te słowa Jezusa znajdują potwierdzenie w całym Jego życiu, a zwłaszcza wtedy, kiedy spotykał chorych i ich uzdrawiał. W Ewangelii spotkanie Jezusa z chorym zawsze kończy się uzdrowieniem. Czyż to nie napełnia nadzieją i radością? Chory poszukuje rozwiązań, podejmuje wiele trudu, by odzyskać zdrowie. Pragnie odzyskać to, co utracił. Jezus rozumie te pragnienia i odpowiada. Odpowiada? – zapyta chory. – Zawsze odpowiada? – pyta, szukając potwierdzenia. Tak, zawsze. Zawsze przyjdzie odpowiedź. Jezus zawsze uzdrawia każdego, kto do Niego przychodzi z wiarą. Nie zawsze jednak jest to takie uzdrowienie, jakiego w danym momencie chory oczekuje… Ale zawsze to, co ofiarowuje Jezus, jest dla nas najlepsze.

Dziewięć spotkań Jezusa z chorymi: Uzdrowienie trędowatego; Uzdrowienie teściowej Szymona Piotra; Uzdrowienie kobiety cierpiącej na krwotok; Uzdrowienie niewidomego pod Jerychem; Uzdrowienie głuchoniemego; Uzdrowienie niewidomego; Uzdrowienie chromego nad sadzawką; Uzdrowienie paralityka; Uzdrowienie człowieka z uschłą ręką.

Także dzisiaj Jezus przychodzi do źle się mających, aby ich uzdrawiać. Jezus nigdy nie przechodzi obojętnie. Czego Jezus oczekuje od chorego? Oczekuje tylko od niego ufności.

 

Znalezione obrazy dla zapytania: jezus uzdrawia modlitwa

 

KAŻDEGO DNIA NOWENNY

Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo,

że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego,

kto się do Ciebie ucieka,

Twej pomocy wzywa,

Ciebie o przyczynę prosi.

Tą ufnością ożywiony,

do Ciebie, o Panno nad pannami

i Matko, biegnę, do Ciebie przychodzę,

przed Tobą jako grzesznik płaczący staję.

O Matko Słowa,

racz nie gardzić słowami moimi,

ale usłysz je łaskawie i wysłuchaj.

Amen.

 

SPOTKANIE PIERWSZE – pierwszy dzień nowenny

Uzdrowienie trędowatego

„Gdy przebywał w jednym z miast, zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: «Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: «Chcę, bądź oczyszczony». I natychmiast trąd z niego ustąpił”.

(Łk 5,12-16)

Człowiek, którego chore ciało czyni kimś odrzuconym i poniżonym, dostrzega Jezusa, pada na twarz i prosi: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Jeśli chcesz – jaka pokora i otwartość na wolę Boga, która jest samą miłością. Umęczony prosi i ufa w najlepsze rozwiązanie, które da Chrystus. Słyszy „chcę” – i trąd ustępuje. Jezus zawsze chce mnie usłyszeć, usłyszeć to, czego pragnę. „Jeśli chcesz”… Czy jestem gotowy tak powiedzieć Jezusowi? Co jest moim trądem? Czego chcę się pozbyć? Mojego grzechu, który mnie niszczy? Lęku przed porażką? Nałogu? Negatywnych emocji, nad którymi nie umiem zapanować? Upokarzającej choroby mojej lub bliskich, która mnie ogranicza i wyłącza z życia?

Boże, nie potrafię trwać w trudzie. Z powodu „trądu”, którego tak wiele w mojej duszy i moim ciele, przychodzę do Ciebie. Proszę, byś mnie oczyścił. Pomóż mi zaufać, że działasz w mym życiu i mnie uzdrawiasz.

O łaskę wiary, że dajesz mi zawsze to, co najlepsze, proszę Cię, Panie. Amen.

Razem z Maryją módlmy się o łaskę uzdrowienia: Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo…

 

SPOTKANIE DRUGIE – drugi dzień nowenny

Uzdrowienie teściowej Szymona Piotra

„Zaraz po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją, ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała”.

(Mk 1,29-31)

Zdrowi mówią Jezusowi o chorej leżącej w gorączce. Może z braku sił nie potrafiła wołać. Bliscy przyprowadzają Tego, który może ją uzdrowić. On dostrzega ją, podnosi za rękę, i choroba odchodzi. Kobieta milcząc, zaczyna służyć Jezusowi i tym, którzy Go przyprowadzili.

Leżę w „gorączce”. Dotyka mnie smutek, przygnębienie, ból, samotność – czy dostrzegam, że ktoś przyprowadza do mnie Jezusa? Boże, w doświadczeniu cierpienia często nie umiem prosić. Ktoś troszczy się o mnie. Otrzymuję tak wiele, mam kubek wody i talerz potrawy. Czy dostrzegam pomoc, dzięki której mija słabość?

O łaskę wdzięczności za tych, którzy przyprowadzają Ciebie do mojego domu, proszę Cię, Panie. Amen.

Razem z Maryją módlmy się o łaskę uzdrowienia: Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo…

 

SPOTKANIE TRZECIE – trzeci dzień nowenny

Uzdrowienie kobiety cierpiącej na krwotok

„Gdy Jezus tam szedł, tłumy napierały na Niego. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi; całe swe mienie wydała na lekarzy, a żaden nie mógł jej uleczyć. Podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza, a natychmiast ustał jej upływ krwi. Lecz Jezus zapytał: «Kto się Mnie dotknął?» Wtedy kobieta widząc, że się nie ukryje, zbliżyła się drżąca i upadłszy przed Nim, opowiedziała wobec całego ludu, dlaczego się Go dotknęła i jak natychmiast została uleczona”.

(Łk 8,42b-48)

Kobieta dotyka Jezusa. Czyni to jakby ukradkiem. Wydała wszystko, co posiadała, by być wyleczona, ale nikt nie mógł jej pomóc. Jakby niegodna, a ufna, podchodzi z tyłu. Pytanie „Kto się mnie dotknął?” wypowiedziane przez Jezusa wydobywa ją z tłumu. Wiara, że tylko On może jej pomóc, sprawia, iż doświadcza cudu.

Od dawna szukam uzdrowienia. Gdzie szukam?

Boże, szukam w wielu miejscach i doświadczam rozczarowań, wydając majątek na odzyskanie zdrowia. Czy w niewłaściwych miejscach szukam? Cierpię, ale odkrywam,

że mogę Cię dotknąć. Jak to uczynić? Jakby ukradkiem, wędrując w procesji do Komunii

świętej, dotknąć i żyć napełnionym Twoją mocą.

O łaskę ufności, że dotykam Ciebie w Eucharystii i że w Tobie odnajduję wszystko, proszę Cię, Panie. Amen.

Razem z Maryją módlmy się o łaskę uzdrowienia: Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo…

 

SPOTKANIE CZWARTE – czwarty dzień nowenny

Uzdrowienie niewidomego pod Jerychem

„Kiedy zbliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał, że tłum nadciąga, dowiadywał się, co się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał. Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?». Odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał». Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła»”.

(Łk 18,35-43)

Niewidomy, a zobaczył w Jezusie Zbawiciela. Wołał „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną”. Chcieli, aby zamilkł, „lecz on jeszcze głośniej wołał”. Był sam w swej ślepocie i swoim wołaniu. Natarczywie, wbrew innym, wołał o zmiłowanie, aż Jezus zatrzymał się i spełnił Jego prośbę. Wiara w Jezusa uzdrowiła niewidomego. Przejrzał i poszedł za Nim.

„Co chcesz, abym ci uczynił?”. To pytanie dzisiaj kieruje do mnie Jezus. Co Mu odpowiem?

Boże, wołam, bo żyć jak dotychczas nie chcę. Wołam, bo nic innego już nie potrafię. Panie, zatrzymaj się przy mnie. Pomóż odzyskać wzrok, bym w moim życiu widział Twoją miłość i nie zasłaniał przed nią mych oczu.

O łaskę wytrwania w wołaniu do Ciebie, nawet jeśli inni mnie do tego zniechęcają, proszę Cię, Panie. Amen.

Razem z Maryją módlmy się o łaskę uzdrowienia: Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo…

 

SPOTKANIE PIĄTE – piąty dzień nowenny

Uzdrowienie głuchoniemego

„Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić”.

(Mk 7,31-35)

Głuchoniemy nie mówił i nie słyszał. Nie słyszał także Jezusa. Być może nie wiedział, kim jest Jezus, który dotykał jego chorych miejsc. Jezus rzekł do głuchoniemego „Otwórz się”. I na Jego głos otworzyły się jego bezużyteczne dotąd uszy, a język rozwiązał się, by prawidłowo mówić. Spotkanie z Jezusem zmieniło jego życie.

Głuchoniemy otworzył się na nieznany mu do tamtej pory świat. Może i ja jestem głuchy na to, co inni do mnie mówią i dlatego nie mogę się z nimi porozumieć? Często nie potrafię też wypowiedzieć tego, co czuję, co myślę, czego chcę…

Boże, każde spotkanie z Tobą ma moc przekroczyć moje ograniczenia. Często nie wiem, kiedy i jak do mnie przychodzisz. Po owocach mogę odkryć, że spotkałem Ciebie.

O łaskę otwarcia na uzdrowienie, bym w wydarzeniach życia słyszał Twoje słowa: „Otwórz się”, proszę Cię, Panie. Amen.

Razem z Maryją módlmy się o łaskę uzdrowienia: Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo…

 

SPOTKANIE SZÓSTE – szósty dzień nowenny

Uzdrowienie niewidomego

„Przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: «Czy widzisz co?» A gdy przejrzał, powiedział: «Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa». Potem znowu położył ręce na jego oczy. I [tamten] przejrzał zupełnie, i został uzdrowiony”.

(Mk 8,22-26)

Przyprowadzili Mu niewidomego, a On ujął go za rękę. Dotknął oczu i zapytał „Czy widzisz?”. Szczerze wyznał, że nie widzi wszystkiego. Nie do końca został uzdrowiony, a przecież Jezus mógł przywrócić wzrok jednym dotknięciem. Dlaczego tego nie uczynił? On zna możliwości ludzkich oczu. Wie, że w drodze powracania do zdrowia człowiek potrzebuje czasu, potrzebuje dłuższej bliskości z Jezusem, by widzieć jasno i wyraźnie. Czy chcę być uzdrowiony ze swojej ślepoty? Czy zdaję się na prowadzenie Jezusa ku uzdrowieniu?

Boże, dostrzeżenie prawdziwego obrazu o mnie samym i otaczającej mnie rzeczywistości może mnie przerosnąć. Delikatnie dotykasz mych oczu. Pragniesz, bym w dialogu z Tobą był prawdziwy i szczęśliwy, bym dostrzegł coś, czego nie widziałem, a wtedy będę szczęśliwy.

O łaskę wdzięczności za doświadczenia, dzięki którym zmienia się moje życie, proszę Cię, Panie. Amen.

Razem z Maryją módlmy się o łaskę uzdrowienia: Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo…

 

SPOTKANIE SIÓDME – siódmy dzień nowenny

Uzdrowienie chromego nad sadzawką

„W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana Betesda. (…) Anioł zstępował w stosownym czasie i poruszał wodę. A kto pierwszy wchodził po poruszeniu się wody, doznawał uzdrowienia. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: «Czy chcesz stać się zdrowym?» Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną». Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje łoże i chodź!». Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził”.

(J 5,1-15)

Sadzawka Betesda, wokół mnóstwo chorych… Pewien chromy pragnął być zdrowy, chciał wejść do poruszonej w sadzawce wody jako pierwszy, bo tylko wtedy mógł zostać uzdrowiony. Wiedział, gdzie jest miejsce uzdrowień. Czynił, co mógł, aby tam dotrzeć, ale nie był w stanie tego uczynić. Doświadczał jakby porażki w drodze do uzdrowienia. Otwarty na działanie łaski, nawet nie wiedząc o tym, słuchał słów Jezusa. Został uzdrowiony przez Niego przed wejściem do sadzawki w sposób nieoczekiwany.

Czy pragnę być uzdrowiony? Czy chcę spotkać się z Jezusem w doświadczeniu moich porażek?

Panie, Ty widzisz, że czynię wszystko co mogę, więcej już nie potrafię. Nie ma kto mi pomóc. Jestem bezradny. Dziękuję Ci, Boże, że dostrzegasz moje cierpienie i pragnienia. Proszę Cię, pochyl się nade mną w moim zmaganiu.

O łaskę uzdrowienia sytuacji, w której jestem i której nie potrafię zmienić, proszę Cię, Panie. Amen.

Razem z Maryją módlmy się o łaskę uzdrowienia: Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo…

 

SPOTKANIE ÓSME – Uzdrowienie paralityka

„Wtem jacyś ludzie, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On, widząc ich wiarę, rzekł: «Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy». (…) «Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!». I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: «Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj»”.

(Łk 5,17-26)

Sparaliżowany nie był w stanie dotrzeć do Jezusa. Chory grzesznik leży na łożu. Inni uczynili wszystko, by znalazł się przed Jezusem. Wierzyli w Jego moc. Jezus, zadziwiony ich wiarą, odpuszcza paralitykowi grzechy. Na słowa Jezusa [ten] wstaje. Bierze swoje łoże i wraca do domu. Milczący i bierny świadek wydarzenia, który doświadczając przebaczenia, jest zdolny, by chodzić i wielbić Boga. „Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich i wielbili Boga”.

Czy chcę dostrzec, jaki grzech czyni mnie sparaliżowanym, że nie mogę poruszać się samodzielnie? Czy chcę, aby Jezus uwolnił mnie od mojego grzechu? Czy dostrzegam wokół siebie osoby chore i przyprowadzam je do Ciebie?

Panie, odpuszczenie przez Ciebie grzechów zmienia życie każdego człowieka. Każdy może zostawić swoje łoże i chodzić, czerpiąc siłę z przebaczenia, odnaleźć radość w wielbieniu Ciebie. Panie, pragnę, abyś uwolnił mnie od grzechów, co uzdolni mnie do radosnego oddania mego życia dla Ciebie i bliźnich.

O spotkanie ludzi, którzy swą wiarą przyniosą mnie do Ciebie, proszę Cię, Panie. Amen.

Razem z Maryją módlmy się o łaskę uzdrowienia: Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo…

 

SPOTKANIE DZIEWIĄTE – Uzdrowienie człowieka z uschłą ręką

„Idąc stamtąd, wszedł do ich synagogi. A [był tam] człowiek, który miał uschłą rękę. Zapytali Go, by móc Go oskarżyć: «Czy wolno uzdrawiać w szabat?» Lecz On im odpowiedział: «Kto z was, jeśli ma jedną owcę i jeżeli mu ta w dół wpadnie w szabat, nie chwyci i nie wyciągnie jej? O ileż ważniejszy jest człowiek niż owca! ». Wtedy rzekł do owego człowieka: «Wyciągnij rękę!». Wyciągnął, i stała się znów tak zdrowa jak druga”.

(Mt 12,9-14)

Jezus spotyka się w synagodze z faryzeuszami, chce być pośród nich. Jest tam też człowiek z uschłą ręką. Ten milczy, ale musi wyciągnąć rękę, odsłonić chore miejsce przed Jezusem i innymi. Na pewno chce żyć jako zdrowy. Jezus, wypowiadając „Wyciągnij rękę”, mówi – ty jesteś najważniejszy. Jezus zawsze dostrzega chorego i jego biedę. Ktoś, kto cierpi, jest zawsze dla Niego najważniejszy.

Co we mnie usycha? Co oczekuje na dotknięcie Jezusa? Czy zdecyduję się odsłonić to, co we mnie chore, czego mogę się wstydzić?

Boże, w moim cierpieniu zawsze gotów jesteś zająć się mną. Zawsze chcesz działać w mym życiu, wydobywać mnie i przywracać zdrowie temu, co we mnie uschło.

O łaskę wdzięczności za sytuacje, które ujawniają chore we mnie miejsca, które Ty chcesz uzdrowić, proszę Cię, Panie. Amen.

Razem z Maryją módlmy się o łaskę uzdrowienia: Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo…